Z końcem roku 2022 skończy się kolejne już moratorium na stosowanie pasz GMO. Możliwe, że ponownie zostanie ono przedłużone, ale nie mniej nadal oczekuje się od branży rozwoju rodzimych upraw roślin wysokobiałkowych. Czy to idzie w dobrym kierunku?

- Polityka Zielonego Ładu ma za zadanie zwiększenie niezależności białkowej Unii Europejskiej (..) Pytanie czy jest to wykonalne w takiej formie jaka jest zakładana. Na przykładzie Polski, która jest największym producentem drobiu w UE, powiem, że importujemy ponad 2,5 mln t rocznie śruty sojowej, która jest podstawowym i najbardziej doskonałym źródłem białka – mówi farmer.pl Wojciech Zarzycki, dyrektor operacji handlowych Elanco Poland i wiceprezydent Izby Zbożowo-Paszowej.

Czy nam zagraża zatrzymanie tego importu? – Osobiście uważam, że nie. Ponieważ nie widziałem rolnika, który by nie chciał sprzedać swoich płodów rolnych, a nawet sytuacja z Covid pokazała, że przy załamaniu transportu, te surowce masowe docierały – powiedział Zarzycki.

Ale mamy nadal duży problem z zastępstwem tych pasz. – Nie mamy żadnej alternatywy, która mogłaby zastąpić ją w 100 proc. pod względem jakości i zawartości białka. Mamy nasze rodzime rośliny białkowe, które mają może trzy podstawowe elementy ograniczające ich zastosowanie. Po pierwsze zawartość białka i aminokwasów, która jest niższa niż w śrucie sojowej. Druga: zawartość różnych czynników anty żywieniowych, a trzeci to jest plon – wyjaśniał wiceprezydent IZP.

Jego zdaniem, żeby śrutę sojową zastąpić w całości musielibyśmy przeznaczyć 2-3 mln ha gruntów ornych.

Zapytaliśmy ironicznie czy 25 tys. ha polskiej soi nie zaspokoi naszych oczekiwań? Oczywiście jest to zdecydowanie za mało. Potrzebne są jednolite i duże partie surowca. Podaż nasion jest zbyt mała.

Więcej w wideo poniżej.