Poniżej zebraliśmy ocenę stanu upraw kukurydzy z pierwszej dekady lipca 2019 r.

Prof. Tadeusz Michalski, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Stan kukurydzy na początku lipca był zły, zwłaszcza w zachodnich częściach Polski. Najgorzej sytuacja wyglądała w trzech województwach: wielkopolskim, lubuskim i łódzkim. I była ona bardzo zbieżna z danymi monitoringu suszy Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa zamieszczonymi w piątym okresie raportowania, tj. od 1 maja do 30 czerwca 2019 r. (patrz mapka). Praktycznie kukurydza zasychała. Czy deszcze mogłyby zmienić stan upraw? Gdyby w rzeczonych wyżej regionach w drugiej dekadzie lipca (choć prognozy tego nie przewidywały) pojawił się wystarczający deszcz, to na glebach słabych niewiele by zdziałał. Warto bowiem wiedzieć, że kukurydza, aby mogła się normalnie rozwijać, w lipcu wymaga ok. 70 mm opadów deszczu, na to się nie zanosiło, stąd wiele wskazywało na to, że plonu ziarna nie będzie w ogóle. Rośliny w tych regionach były niskie, niedorozwinięte, a ich liście były skręcone i „przypalone”. Co prawda kukurydza jest rośliną plastyczną, która się dostosowuje – opóźnia kwitnienie, ale brak wody powoduje, że w pierwszej kolejności redukowane są kolby, a jak ich nie będzie – nie będzie ziarna. Roślina będzie się ewentualnie nadawała na zbiór na kiszonkę. Mieliśmy już taki rok, gdy tylko odmiany późne dały dobry plon, bo zaczęło padać po 20 lipca. 

Najgorsza sytuacja z powodu suszy występowała w lipcu w Wielkopolsce, na Ziemi Lubuskiej i Łódzkiej
Najgorsza sytuacja z powodu suszy występowała w lipcu w Wielkopolsce, na Ziemi Lubuskiej i Łódzkiej

W pozostałych regionach Polski zagrożenie suszą można ocenić na lokalne, placowe. Co prawda, powierzchnia obsiana kukurydzą wzrosła w tym sezonie i PZPK oceniła ją na ok. 1,3 mln ha, ale to nie zrekompensuje pewnych już strat. 

 

Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych

Kukurydza na początku lipca była w okresie decydującym odnośnie plonu – okres wiechowania. Ostatnie wysokie temperatury czerwcowej bardzo mocno dały się tej uprawie we znaki. Na wszystkich lekkich glebach kukurydza zasychała. Odmiany siane w terminie kwietniowym bardziej odczuwały suszę aniżeli te zasiane nieco później, czyli w maju. Na polach było widać różnice odmianowe. Odmiany wczesne o niższym FAO, które zbliżały się do okresu wiechowania, wyglądały gorzej.

Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż

Kukurydza będzie jednym z najbardziej zróżnicowanych zbóż w Polsce, jeśli chodzi o plonowanie. Na początku lipca mieliśmy kukurydzę, która miała 30 cm, była żółta i zwinięta, i taką, która osiągała ok. 1,6 m i była fazie kwitnienia. Zatem jadąc przez Polskę, było widać ogromne zróżnicowanie. Geniusz może przewidzieć, co się wydarzy w plonie, a tym bardziej z ceną, dlatego ja się nie podejmuję głębszej analizy. Po prostu jest za wcześnie.

Tadeusz Szymańczak, rolnik z Mazowsza uprawiający kukurydzę, rzecznik PZPRZ

Jesień była sucha, zimą praktycznie nie mieliśmy okrywy śnieżnej, więc wody również brakowało w glebie. Podczas siewów widoczna była erozja wietrzna – burze piaskowe, potem przyszły przymrozki – owszem nie były one na tyle duże, że wypadały plantacje, ale kukurydza przechodziła stres. Następnie przyszła susza, stąd już na początku lipca można było mówić o redukcji plonów. Dodatkowo problem stanowił pojaw omacnicy prosowianki, której presja z powodu wysokich temperatur była większa niż zazwyczaj. Na początku lipca złapałem 29 motyli, w tym zdecydowanie więcej samic niż samców, co może przyczynić się do bardzo szybkiej odbudowy populacji tego szkodnika. Kolejny niedostatek wody mógł spowodować, że kukurydza zaczęła „odcinać” górne części ziarniaków. Podobnie jak miało to miejsce w roku ubiegłym, kiedy część kolb miała niezaziarnione wierzchołki, a ziarniaki były mniejsze.

Krzysztof Piłat, IGP Polska

Na początku lipca ogólny stan upraw kukurydzy w skali kraju prezentuje się skrajnie zróżnicowanie. Wysokość roślin tych samych odmian pomiędzy plantacjami w poszczególnych częściach kraju potrafi różnić się o blisko 1,5 m. W wielu regionach zasiewom towarzyszyły tumany kurzu jako efekt wszechobecnej suszy. Po zakończeniu siewów nastał wyjątkowo chłodny i mokry maj. Jego efektem są obserwowane nierówne wschody roślin czy brak pełnej zakładanej obsady. Ploniarka zbożówka występowała czasami w dużym nasileniu, ale raczej lokalnie i w skali kraju nie stanowiła istotnego zagrożenia. Notowane były pierwsze przypadki składania jaj przez omacnicę prosowiankę. Większego wysiłku niż zwykle wymagała ochrona herbicydowa. Z racji suszy wielu plantatorów zrezygnowało w swojej strategii ochrony z rozwiązań doglebowych, następnie zabiegi były utrudnione przez chłód i deszcze, a finalnie przez upały. Wzrost temperatur przełożył się na błyskawiczny rozwój roślin kukurydzy w regionach, gdzie w czerwcu nie zabrakło wody będącej zazwyczaj efektem opadów burzowych i tam prezentowała się ona znakomicie. W pozostałych przypadkach przy rekordowo wysokich czerwcowych temperaturach i braku wody obserwowaliśmy zhamowanie rozwoju, zwijanie liści, wcześniejsze niż zwykle wiechowanie. Na obszarach dotkniętych suszą było już oczywiste, że nie uda się osiągnąć zakładanych wydajności zielonki w przypadku uprawy na kiszonkę. Dla powodzenia upraw ziarnowych decydujący był przebieg pogody i dostępność wody w fazie wiechowania oraz kwitnienia kukurydzy.