W ostatnim czasie wystąpiły duże przymrozki. Czy straty będą duże?

Straty będą we wszystkich gatunkach roślin sadowniczych. Największe w tych, które najwcześniej kwitną, a więc brzoskwiniach i morelach. Także plantatorzy borówek twierdzą, że duża część przemarzła. Podobnie jest w malinach i jeżynach. Oczywiście jak zwykle najbardziej narażone były działki położone w zastoiskach mrozowych, gdzie nierzadko temperatura spadła nawet do -8 stopni. Tego nie jest w stanie wytrzymać żaden gatunek, nawet stosunkowo odporna na mrozy jagoda kamczacka.

Na pełną ocenę strat trzeba poczekać kilka dni, może nawet tygodni. W tej chwili sadownicy wykonują zabiegi mające na celu podtrzymanie kwiatów, szczególnie tych uszkodzonych i osłabionych i to od ich skuteczności będą głównie zależały przyszłe zbiory. Dla głównego gatunku- czyli jabłoni- przymrozek był stosunkowo łaskawy, bo rośliny były wówczas w fazie tzw. zielonego i różowego pąka. Części generatywne drzew wytrzymują w tej fazie rozwoju spadki temperatury do -3, -4 stopni. Poniżej tego progu już zniszczenia są często nieodwracalne. Gdyby sytuacja miała miejsce po kwitnieniu lub w jego trakcie to, jak to niektórzy mówią „byłoby pozamiatane”. A tak chyba jednak sporo zostało.

W jakich rejonach sytuacja wygląda najgorzej, a gdzie trochę lepiej?

Rzeczywiście straty będą uzależnione od regionu uprawy, bo przymrozek nie był jednakowy w całej Polsce. Chyba największych strat należy spodziewać się w rejonie grójecko- wareckim, który już dziś obejmuje także powiat rawski w łódzkim. Nieco mniejsze w okolicach Sandomierza i na Lubelszczyźnie, choć i tam w wielu miejscach straty będą ogromne. W innych miejscach jest różnie, np. mocno ucierpiały plantacje w Wielkopolsce, w tym w okolicach Piły, a nieco mniej we wschodnich powiatach Mazowsza i na Podlasiu. Podobnie w rejonach podgórskich, gdzie największy wpływ miało ukształtowanie terenu.

Ten sezon prawdopodobnie będzie bardzo trudny dla producentów owoców i warzyw. Już w tym momencie zaobserwować można duże niedobory wody, czy susza będzie miała duży wpływ na wielkość zbiorów w tym sezonie?

Od kilku lat narzekamy na suszę, ale chyba tak suchej wiosny nie było bardzo dawno. Już ponad miesiąc minął od ostatnich większych opadów i żadne prognozy nie pokazują radykalnej zmiany. Nie ma też zapasów wilgoci w glebie z roztapianego śniegu, bo nie było go praktycznie zimą. Deficyt wody jest ogromny. Niestety skutki suszy już odczuwamy, co negatywnie wpływa także na regenerację uszkodzonych przymrozkami tkanek. Należy się też spodziewać słabego zapylenia i ewentualnego zrzucania słabych zawiązków owocowych w późniejszym okresie.

Wobec wszystkich problemów z jakimi borykają się producenci owoców i warzyw ich nastroje są chyba kiepskie...

Nastroje wśród sadowników są fatalne. Przed nimi kolejny bardzo trudny sezon. Dla wielu gospodarstw kolejny ze zmniejszonymi zbiorami lub nawet bez nich. Susza, przymrozki, koronawirus i brak rąk do pracy to dziś tematy numer jeden w dyskusjach pomiędzy plantatorami.

Więcej na serwisie sadyogrody.pl