Odpowiadając na pytanie posłów o przebieg skupu jabłek przemysłowych przez firmę Eskimos, wiceminister Romańczuk podkreślił, że w tym roku sadownicy osiągnęli rekordowo wysokie zbiory jabłek. - Z drugiej strony dominująca na rynku pozycja zagranicznych podmiotów skupujących owoce, spowodowała drastycznie niskie ceny - poniżej progu opłacalności - powiedział".

- Rząd reagując na tę sytuację zdecydował wykupić z rynku pół miliona ton owoców po cenie dwukrotnie wyższej niż oferowali na rynku przetwórcy. Po podpisaniu umowy i uzyskaniu gwarancji finansowych spółka Eskimos, która się zgłosiła do ministerstwa, ruszyła ze skupem pod koniec października - przypomniał Romańczuk.

Według wiceministra nie obyło się, bez kilku problemów po stronie konkurencji. - Udało się je jednak szczęśliwie rozwiązać. Jabłka przemysłowe nieco podrożały, a firma Eskimos, realizuje zadanie, którego się podjęła. Pierwsza transza wypłaty wczoraj została przelana, a od dziś rusza kolejny etap skupu - podkreślił Romańczuk.

Wiceminister rolnictwa poinformował również posłów, że resort ma gotowy plan zapobiegania podobnym problemom w przyszłości. - Już zapadła decyzja, że w przyszłym roku w ramach powstającego holdingu spożywczego, będą działać trzy lub cztery przetwórnie - podkreślił.

Zgodnie z deklaracją resortu rolnictwa, w ramach pomocy sadownikom, skupionych ma być pół mln ton jabłek przemysłowych, czyli cała tegoroczna nadwyżka. Ze skupionych jabłek wyprodukowany zostanie koncentrat z przeznaczeniem na eksport.

Polska jest drugim największym w Europie (po Włoszech) i czwartym na świecie producentem jabłek. Statystyczny Polak zjada około 12 kg świeżych jabłek rocznie. W ubiegłym roku z Polski wyeksportowanych zostało ponad 983 tys. ton owoców, (z czego blisko połowa na Białoruś), a wartość eksportu sięgnęła 322 mln euro - wynika z danych GUS.