Jak donosi niderlandzki portal nieuweoogst.nl, tamtejszy sektor ogrodnictwa odnotowuje coraz większe straty. Dla przykładu: 42 procent trafiających na rynek kwiatów ulega zniszczeniu, bo nie znajduje nabywców. To efekt m.in. zamykania granic i spadku eksportu. Pozostałe 58 proc. kwiatów jest sprzedawane po kosztach. Drastycznemu spadkowi popytu i cen towarzyszą problemy z znalezieniem pracowników do pracy przy uprawach. Ogrodnikom, z których słyną Niderlandy, zagląda w oczy widmo bankructwa. Holenderski sektor upraw ozdobnych przeżywa bezprecedensowy w historii kryzys.

Rolnicy domagają się od rządu działań zaradczych, z funduszem awaryjnym w wysokości 2 mld euro, w związku z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa. Żądają również odroczenia płatności podatków i bieżących rachunków, oraz zobowiązań wobec banków. Jeśli państwo im natychmiast nie pomoże, w przyszłym tygodniu należy spodziewać się pierwszych ogłoszeń upadłości gospodarstw.

Rolnicza organizacja LTO Nederland wystąpiła do rządu o nadzwyczajne środki, aby zapewnić rolnikom i ogrodnikom w Holandii przetrwanie kryzysu koronowego. Środki te obejmują m.in. stworzenie funduszu gwarancyjnego w celu utrzymania płynności finansowej gospodarstw, gwarantowane przez rząd kredyty bankowe, czy podjęcie działań na rzecz ochrony miejsc pracy i zatrzymanie pracowników w sektorach rolnych (np. gwarantowana wysokość i ciągłość wynagrodzeń). Wsparcie będzie musiało mieć działanie długofalowe. W tym tygodniu w tym tygodniu LTO Nederland przewiduje rozmowy na ten temat z minister rolnictwa Carolą Schouten.

LTO Nederland ustaliło, że w związku z pandemią najpoważniejsze problemy, a przede wszystkim ogromny spadek popytu, dotknęły w szczególności ogrodnictwo szklarniowe, kwiaciarstwo i sadownictwo. Wg organizacji rolniczej, straty tylko w przypadku ogrodnictwa szklarniowego to już około 2 miliardów euro. W innych sektorach sytuacja jest jeszcze stabilna, ale problemy mogą powstać, jeśli epidemia będzie trwać dłużej.