Bobowate w tym łubin wąskolistny na gospodarstwie uprawiamy od 10 lat. Plony wykorzystywane są zwykle na potrzeby własnego gospodarstwa, gdyż prowadzi hodowlę trzody chlewnej.

- Dysponuję areałem uprawy sięgającym 100 ha i staram się ok. 5-7 proc. przeznaczać właśnie pod bobowate. W tym roku będzie to 10 proc., czyli 10 ha. Wiem, że u mnie na niektórych działkach – mozaikowatych, klasy IV-VI najlepiej sprawdza się łubin wąskolistny, ewentualnie groch, dlatego go uprawiam. Potrafi plonować nawet do 3 ton, ale nie ma co ukrywać, to jest dość kapryśna roślina i wiele zależy od przebiegu pogody – dodaje Nowacki.

Rolnik z powodu modyfikacji płodozmianu, miał „dwuletnią przerwę” w uprawie łubinu i teraz do niego wraca. Jakie odmiany wybierze w tym roku?

- Planuję wysiać cztery odmiany łubinu wąskolistnego: Sonet, Rumba, Bolero i Salsa. Lubię eksperymentować i sprawdzać odmiany, nie tylko gatunków strączkowych, ale w ogóle. Wybierając konkretną do gospodarstwa zerkam na Listy Odmian Zalecanych, ale ważniejsze są dla mnie wyniki Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego i obserwacje, zarówno w moim gospodarstwie, jak i sąsiednich. Regionalizacja i mikroklimat też dużo robią. Jeżeli słyszę, że coś się sprawdza w okolicy, to na tych danych się opieram – podkreśla Michał Nowacki. W ostatnich latach takimi kreacjami odmianowymi, które sprawdzały się w jego gospodarstwie były: Bolero, Dalbor i Sonet.

Co z siewem łubinu wąskolistnego?

Według zaleceń, odmiany tradycyjne łubinu wąskolistnego należy wysiewać w zagęszczeniu 90–110 nasion na metr kwadratowy, a samokończące 100–120. Wiele zależy od indywidualnego podejścia firmy hodowlano-nasiennej. - Zazwyczaj staram się, żeby obsada wynosiła 100-105 roślin na metrze kwadratowym. Nie zagęszczam z tego względu, że im więcej roślin na metrze kwadratowym, kiedy przychodzą momenty krytyczne konkurencja między samymi roślinami jest większa. Lepiej, żeby rośliny pojedyncze wykształciły po strąku więcej, bądź po jednym nasionku w strąku, niż miałyby konkurować między sobą. Ale też nie zaniżamy. Każda odmiana traktowana jest inaczej – wyjaśnia Michał Nowacki.

Normy wysiewu również są bardzo różne. - Przyszły partie łubinu, gdzie przy tej samej obsadzie, czyli 105 roślin na metr kwadratowy, należy wysiać 210 kg, a w drugiej 140 kg. Rozbieżności potrafią wynieść nawet 30 proc. – dodaje.

Jak podkreśla, łubin znajduje się w płodozmianie zazwyczaj między zbożami, aby przełamać ich monokulturę. – Nie powinien być on uprawiany rok po oborniku czy gnojowicy lub bezpośrednio po rzepaku, ze względu na trudność w zwalczaniu samosiewów w tej uprawie.

Zwykle siew łubinu wąskolistnego wykonuje na początku kwietnia, bądź w wypadku ciepłej wiosny – pod koniec marca. - To siewy wcześniejsze są bardziej korzystne. Na pewno nie można go wykonać, gdy w prognozie pogody, na najbliższy tydzień, spodziewany są przymrozki. Należy wówczas poczekać. - Łubin jest szczególnie wrażliwy w momencie wschodów. Jeśli wzejdzie i rozwinie rozetę liściową, wtedy jest w stanie wytrzymać -5 czy -6 stopni C – dodaje.

- W tym roku planuję siew łubinu na polach po uprawie kukurydzy i słonecznika, których resztki jesienią zostały zmulczowane. Wysiałem już na nich nawóz fosforowo-potasowy. Teraz jeszcze uprawię glebę bezorkowo na ok. 15 cm, bo badania pokazują, że rośliny strączkowe w uprawie bezorkowej radzą sobie troszeczkę lepiej i poczekam do warunków atmosferycznych, które pozwolę mi wysiać nasiona – mówi.

Jakie trudności w uprawie łubinu?

Na pytanie, co w jego ocenie jest najtrudniejsze w uprawie łubinu wąskolistnego, zaznacza że odchwaszczanie i zbyt mała pula środków do ochrony łanu. – Łubin nie jest konkurencyjny dla chwastów, a te uciążliwe, jak u mnie rdestówka powojowata, wracają. Dużo osób nie uprawia łubinu właśnie z tego względu że zamiast mieć lepsze stanowisko, bardziej zasobne, tak naprawdę z powodu braku możliwości dobrej ochrony tworzy się większy bank nasion chwastów – mówi na koniec Michał Nowacki.