• Chłodna wiosna opóźnia siewy kukurydzy.
  • Większa część plantatorów z którymi IOR-PIB współpracuje chce to przeczekać, choć trzeba dodać, że zapowiada się, że na Podkarpaciu siewy pełną parą jak pogoda pozwoli zaczną się zapewne pod koniec kwietnia.
  • Dla gospodarstw uprawiających odmiany o FAO 300-320 każdy dzień zwłoki to niestety krótszy czas wegetacji.
  • Gdyby niższe temperatury się utrzymały, to wzrost kukurydzy może być spowolniony, a to idealna okazja dla ptaków, ploniarki zbożówki, czy też szkodników glebowych, nie wspominając o zgorzeli siewek czy głowni guzowatej.

Rolnicy przez ostatnie lata byli przyzwyczajeni do coraz wcześniejszego wysiewu kukurydzy. W roku 2020 byli tacy , którzy decydowali się na siew tego gatunku jeszcze na początku kwietnia. Teraz mamy trzecią dekadę kwietnia i bardzo niewiele „nasion znalazło się w glebie”. Tadeusz Szymańczak, rolnik uprawiający od kilkudziesięciu lat kukurydzę na Mazowszu w rozmowie z nami podkreślał, że nie warto się spieszyć z tym zabiegiem.

Utrudniony siew kukurydzy

Ale co w sytuacji, kiedy na kolejne dni, ponownie zapowiadane jest ochłodzenie? I możliwe, że większość kukurydzy zostanie wysiana w maju. W mediach społecznościowych rolnicy przypominają, że mieliśmy już takie lata, gdzie ten siew odbywał się w drugiej dekadzie maja. My mamy nadzieję, że nie będzie to konieczne w tym roku.

Zapytaliśmy prof. Pawła Beresia z Instytutu Ochrony Roślin – PIB ( z Terenowej Stacji Doświadczalnej w Rzeszowie) o sytuację na południu kraju .

- Na Podkarpaciu warunki pogodowe niestety nie sprzyjają siewom kukurydzy, chociaż są owszem rolnicy, którym udało się wjechać w pole i po 15 kwietnia wysiali ziarno. Pogoda na Podkarpaciu jednak jest niemal, jak z przysłowia "kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata". W jeden dzień mamy wiosnę, aby znów za kilka dni spadły temperatury i pojawił się śnieg i deszcz ze śniegiem – mówi w rozmowie z portalem prof. Paweł Bereś.

Niestety pod koniec kwietnia znów zapowiadane są w regionie spadki temperatur, a nawet śnieg.

- Większa część plantatorów z którymi IOR-PIB współpracuje chce to przeczekać, choć trzeba dodać, że zapowiada się, że na Podkarpaciu siewy pełną parą jak pogoda pozwoli zaczną się zapewne pod koniec kwietnia. Dla części gospodarstw będzie to opóźnienie o 2-2,5 tygodnia w stosunku choćby do lat 2019-2020. To zasadniczo problem, gdyż część gospodarstw uprawia odmiany o FAO 300-320, więc każdy dzień zwłoki to niestety krótszy czas wegetacji wszak nie wiemy co przyniosą kolejne miesiące. Poza tym nawet dysponując odmianami tolerancyjnymi na chłody trudno jest je teraz zasiać, gdyż w regionie pada regularnie deszcz, gleba jest nasiąknięta wodą, stąd na cięższych stanowiskach sprzęt miałby problem z wjazdem, stąd mało kto ryzykuje. Żeby nie być gołosłownym, to chcę wskazać, że również pola doświadczalne IOR-PIB TSD Rzeszów nadal są nieobsiane, gdyż nie da się w nie wjechać sprzętem z powodu nasiąknięcia gruntu wodą. Wszyscy czekamy na ocieplenie i na ustanie opadów deszczu – dodaje prof. Bereś.

Problem ze szkodnikami w kukurydzy

Poza tym w regionie istnieją obawy o dalszy przebieg wegetacji.

- Jak na razie, wiosna 2021 r. jest wyjątkowo chłodna patrząc na minione lata, stąd, gdyby niższe temperatury się utrzymały, to wzrost kukurydzy może być spowolniony, a to idealna okazja dla ptaków, ploniarki zbożówki, czy też szkodników glebowych, nie wspominając o zgorzeli siewek czy głowni guzowatej. Monitorujmy zatem swoje uprawy. Mam też nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja sprzed kilku lat, gdy wylot omacnicy prosowianki zbiegnie się w czasie ze słabo zaawansowanym wzrostem kukurydzy. Mieliśmy już sytuację, że chłodna wiosna tak spowolniła rozwój roślin, że omacnica naleciała na nie, gdy te miały od 5 liści wzwyż. Wówczas obserwowaliśmy wyższą szkodliwość gatunku. Na ten moment widzimy, że rozwój omacnicy nie odbiega od tego z lat wcześniejszych, stąd też naszych rolników już informujemy, że trzeba być gotowym na różne sytuacje – dodał naukowiec.