- W moim gospodarstwie plon rzepaku jest o blisko 50 proc. wyższy niż w roku ubiegłym, ale to jest słaby punkt odniesienia, ponieważ z powodu suszy miałem wówczas katastrofalne zbiory. W tym sezonie średni plon to 3,58 t/h, a w ubiegłym 2,2 t/ha – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Juliusz Młodecki, rolnik i jednocześnie prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

Ogólnie w Polsce Zrzeszenie szacuje wyższe plony rzepaku w porównaniu z rokiem ubiegłym o ok. 8-10 proc. Są one jednak niższe od tych zakładanych jeszcze na początku czerwca.

- Wówczas zanosiło się, że będzie dobrze, niestety później przyszła fala wręcz saharyjskich upałów sięgających prawie 40 st. C. Temperatura powodowała, że rzepak zanim zdążył dojrzeć to usechł, stąd bardzo częste sygnały mówiące o tym, że jest niska masa tysiąca nasion i problemy z zaolejeniem nasion. Taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy od wielu lat – bardzo dużo dostaw surowca nie miało nawet 40 proc. Teraz spływają do nas informacje, że jest to problem wielu krajów Europy np. Francji czy Rumunii, czyli to nie w polscy rolnicy popełnili jakiś błąd, tylko chyba jednak przebieg pogody na to wpłynął. Będziemy się nad tym zastanawiać, jak temu przeciwdziałać w przyszłości – dodał Młodecki.

KZPRiRB zatem ocenia, że tegoroczne zbiory rzepaku wynoszą ok. 2,3 mln t. Podobnego zdania są przedstawiciele Głównego Urzędu Statystycznego, którzy również wstępnie oszacowali zbiory na 2,3 mln t, czyli o ok. 4 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Ale ich jakość jest gorsza.

Z danych GUS wynika poza tym, że powierzchnia uprawy rzepaku i rzepiku w bieżącym roku zmniejszyła się w porównaniu do roku ubiegłego o około 3 proc. i wynosi około 0,8 mln ha.