Organizatorem spotkania były: Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie (Oddział w Radomiu) i EIT Food – wiodąca europejska inicjatywa w zakresie innowacji w dziedzinie żywności, której celem jest uczynienie systemu żywności bardziej zrównoważonym, zdrowym i godnym zaufania. Wydarzenie było swoistym uwieńczeniem projektu, którego nazwa jest taka sama jak tytuł artykułu, a więc „Regeneratywna rewolucja w rolnictwie”. A jego celem, wsparcie grupy liderów oraz promocja praktyk rolnictwa regeneratywnego w Polsce. O jego uczestnikach (profilu gospodarstw) pisaliśmy już na farmer.pl w artykule poniżej.

Co projekt dał rolnikom?

- Największą wartością, którą program dał jego beneficjentom, czyli rolnikom, którzy wzięli w nim czynny udział, jest informacja zwrotna, że nie są sami. Że tematyka, której poszukiwali, na temat rolnictwa regeneratywnego, zajmuje również inne osoby. Nie tylko, tych którzy słyszeli o tym systemie, ale praktykują go w swoich gospodarstwach, chcą go promować i rozwijać, ale też współpracować z innymi interesariuszami branży, aby zmieniać ramy polityki, czy regulacji prawnych – mówił farmer.pl Mateusz Ciasnocha z EIT Food. Jak podkreślał, wartością dodaną jest też wymiana wiedzy między absolutnymi liderami, których wyłonił ten projekt. Zainteresowanie nim było bardzo duże. Chciało w nim uczestniczyć blisko 100 osób.

- Z tego grona wybraliśmy 30 rolników, następnie spośród nich - sześciu i to z nimi pracujemy dalej w ich gospodarstwach. Nasi doradcy pomagają opracować im indywidualny plan rozwoju gospodarstw pod kątem praktyk regeneratywnych – podkreślał w rozmowie z nami Mateusz Sękowski z Centrum Doradztwa Rolniczego.

Jakich informacji szukają rolnicy? – Dostajemy bardzo dużo zapytań. Najbardziej interesuje ich, w jaki sposób połączyć rolnictwo regeneratywne, które jest przyjazne glebie i środowisku, z opłacalnością prowadzenia gospodarstwa. W przestrzeni publicznej brakuje tej wiedzy – podkreślał Sękowski.

A co jest barierą? – „Zamknięta” głowa, która mówi „ja nie jestem zainteresowany”. Jeśli głowa jest otwarta, wówczas bez trudu można znaleźć i wiedzę i doradztwo, również w języku polskim. Cieszymy się, iż jako EIT Food mogliśmy wesprzeć właśnie tych rolników – dodaje Ciasnocha.

Zapytaliśmy samych uczestników projektu, jak oni rozumieją ideę rolnictwa regeneratywnego i praktykują go u siebie.

- Prowadzę ponad 100 ha gospodarstwo, gdzie na prawie wszystkich działkach wprowadziłem rozwiązania wpisujące się w te założenia. W moim odczuciu absolutnie każdy rolnik powinien je wykorzystywać, bo polegają one na odbudowie gleby i dbaniu o nią. Ja korzystam z uproszczeń uprawowych, uprawie bezrokowej, wysiewie roślin okrywowych i wsiewek międzyplonowych – powiedział Aleksander Dybiec, który wraz z żoną prowadzi gospodarstwo na Mazowszu, skoncentrowane na produkcji roślinnej.

Lubuskie Angusowo, nieopodal Zielonej Góry, to miejsce, gdzie prowadzi gospodarstwo Tomasz Jakiel z żoną Kariną. – Prowadzimy tzw. holistyczny wypas. Poprzez odpowiedni zarządzenie zwierzętami, zarządzamy też naszą glebą. Holistyczny wypas idealnie się w ten system gospodarowania wpasowuje, podobnie jak uprawa bezorkowa. Planuję w ten sposób uprawiać kukurydzę, którą będę spasał w okresie zimowym, aby wykarmić stado bydła. W ten sposób obniżę koszty. Nie będę tego zbierał, nie będę kisił, po prostu puszczę zwierzęta „samopas”. Będę wydzielał im kwatery. To są ogromne oszczędności dla gospodarstwa – mówił Jakiel.

Wykłady o rolnictwie regeneratywnym

Wracając do konferencji to rozpoczął ją wykład pt. „Zrównoważone rolnictwo w nowej Wspólnej Polityce Rolnej”, który przedstawiła Nina Dobrzyńska, dyrektor Departamentu Klimatu i Środowiska z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W jej ocenie, spośród dziewięciu celów szczegółowych przyszłej WPR, trzy dotyczą bezpośrednio środowiska i klimatu. – Cel 4 to przyczynianie się do łagodzenia zmiany klimatu i przystosowania się do niej, a także wykorzystania zrównoważonej energii. Cel 5 to wspieranie zrównoważonego rozwoju i wydajnego gospodarowania zasobami naturalnymi, takimi jak woda, gleba i powietrze. Cel 6 to przyczynienie się do ochrony różnorodności – mówiła Dobrzyńska (więcej na ten temat wkrótce na farmer.pl).

Następnie dr hab. Jerzy Grabiński z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa PIB w Puławach przedstawił wystąpienie pt. „Rolnictwo regeneratywne – krok w stronę neutralności klimatycznej”. Przywoływał on podstawowe zadania i cele tego systemu, w tym m.in. zmniejszoną intensywność uprawy roli, stosowanie płodozmianów, w tym gatunków o mocno rozwiniętym systemie korzeniowym, a także optymalizacji stosowania nawożenia i środków ochrony roślin.

- Realizacja zasad rolnictwa regeneratywnego może spowodować szereg pozytywnych zmian w środowisku glebowym, w szczególności w zakresie zawartości węgla organicznego – próchnicy, a tym samym także jej struktury – mówił w podsumowaniu swojego wystąpienia dr hab. Grabiński.

Debata z liderami rolnictwa regeneratywnego

To kolejny punkt spotkania. Zaproszeni do niej zostali rolnicy, którzy wzięli udział w projekcie „Regeneratywna rewolucja w rolnictwie”. Całość moderował prof. Jerzy Czembor z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB w Radzikowie. Rolnicy regeneratywni mówili m.in. dlaczego zdecydowali się wziąć udział w projekcie i rozpoczęli przygodę z tym systemem.

– Do powrotu na wieś skłoniła nas chęć produkowania zdrowej żywności dla siebie i fakt bycia w tym samowystarczalnym. Bardzo interesowała nas kwestia odbudowy gleby. Zadawaliśmy pytanie, co zrobić, żeby warzywa rosły bez sztucznego nawożenia – mówiła podczas dyskusji Anna Panter, która prowadzi niewielkie gospodarstwo „Naturalne siedlisko” w województwie kujawsko-pomorskim. Jak podkreślała, w planach ma zamiar zorganizować samoobsługowy sklepik, gdzie zamierza sprzedawać owoce swojej pracy, gdzie można będzie kupić zdrowe i świeże produkty. – Myślę, że bardzo wielu rolników sprzedawałoby w ten sposób swoje produkty, ale stopują nas w tym przepisy dotyczące rolniczego handlu detalicznego, które nie są do końca przystępne i łatwe, jak to jest przekazywane w mediach – podkreślała podczas dyskusji.

- W gospodarstwie regeneratywnym klient nie kupuje tylko produktu. On kupuje historię powstania tego produktu – mówił z kolei, wyżej już wspomniany Tomasz Jakiel. Nie ukrywa on, że w wypadku jego siedliska, znaczenie umiejscowienie go blisko dużego miasta, co ułatwia sprzedaż produktów w nim wytworzonych. Jak zaczęła się jego przygoda?

- My jesteśmy mieszczuchami, nie mieliśmy żadnego doświadczenia jeśli chodzi o rolnictwo. Jesteśmy pasjonatami rolnictwa. Postanowiliśmy stworzyć w Polsce takie gospodarstwo, którego nigdzie wcześniej nie widzieliśmy. To było ponad sześć lat temu. W ten sposób powstało gospodarstwo regenaratywne. Mamy w nim różne zwierzęta. Oparte jest ono o holistyczny wypas. To właśnie zwierzęta wspólnie pracują na to, aby wzbogacić naszą glebę – mówił podczas debaty. Hoduje m.in. bydło mięsne rasy angus czerwonej, kozy, drób, stado świń rasy Mangalica. – Mamy mobilne kurniki, gdzie kury „jeżdżą” po pastwisku, dbają o jego jakość, jednocześnie produkując jajka. To wszystko działa ze sobą w uporządkowany, holistyczny sposób, który ma za zadanie odnowienie zasobów na których nam przyszło gospodarować. Udało nam się osiągnąć taki stopień, że na naszej farmie nie używamy nawozów sztucznych. Farma jest samowystarczalna. Można powiedzieć, że zwierzęta to nasi pracownicy – mówił o gospodarstwie Kariny i Tomasza Jakiel.

Ważnym czynnikiem wejścia w system regeneratywnym jest też ekonomia, a raczej większa oszczędność czasu. W wypadku wcześniej wspomnianego Aleksandra Dybca, który jak na warunki rolnictwa regeneratywnego, prowadzi duże gospodarstwa, ten czynnik jest kluczowym. - Zaszczepiony zostałem uprawą bezorkową na studiach, od praktyków. Od jakiegoś czasu te rozwiązania wprowadzam u siebie. Od kilku lat, na prawie wszystkich działkach, pług został u mnie wyeliminowany. Aby przekonać np. sąsiada do tych rozwiązań, które wpisują się w rolnictwo regeneratywne, pokazałby po prostu swoje pole, swoje uprawy – mówił podczas panelu dyskusyjnego.

- Nie zgadzałam się z dążeniem w kierunku intensyfikacji i osiągania bardzo wysokich plonów, gdzie tak naprawdę jest to produkcja pod chmurą i bardzo często nasz wysiłek jest w bardzo krótkim czasie zrujnowany przez niekorzystne zjawiska pogodowe – mówiła o początkach swojej drogi po przejęciu gospodarstwa po rodzicach Natalia Grzesińska z Lubelszczyzny. Stwierdziła wówczas, że dobrze znaleźć złoty środek i zoptymalizować gospodarstwo. Chce ona, aby było ono samowystarczalne. Szło w kierunku obiegu zamkniętego, więc obok obecnie prowadzonej produkcji roślinnej, rolniczka planuje rozszerzyć ją o tą zwierzęcą.

- Jestem z wykształcenia zielarzem, też fizjoterapeutą. Dla mnie bardzo ważnym aspektem jest zdrowie. Moje gospodarstwo jest certyfikowane ekologicznie i podejście do jego prowadzenia mam takie, że widzę pewne powiązania. Tak jak w człowieku jest układ trawienny, który ma swoją mikroflorę i jeśli jest ona odpowiednio zbilansowana, to człowiek też jest zdrowy. Takie też jest przełożenie na glebę. To jest struktura, która żyje są w niej mikroorganizmy, a ekosystem jeśli jest zdrowy to plonuje – podkreślał z kolei Krzysztof Kwiatek z Podkarpacia, który stawia przede wszystkim na uprawę ziół.

Arkadiusz Dłużniewski z Mazowsza również prowadzi gospodarstwo w systemie ekologicznym, również prowadzi uprawę bezorkową, wysiewa mieszanki pastwiskowe, rośliny miododajne, ale też uprawia ziemniaki. Hoduje też bydło mięsne w systemie bezuwięziowym. W jego opinii do rozwoju rolnictwa regeneratywnego nie jest potrzebne znakowanie czy certyfikacja, jak to ma miejsce w rolnictwie ekologicznym. Ale otwartość takich gospodarstw. - Może być to naszą dumą, że dbamy o glebę i tym samym o wszystko dookoła. Bo zdrowa gleba to jest czysta woda i powietrze – podkreślał.

Rolnictwo przyjazne dla klimatu

„Carbon Payment Program” taki wykład, wygłosił na koniec spotkania, Tomasz Kowalczewski z firmy Agreena, Dania. Podkreślał on, że takie rolnictwo dba o środowisko i nie dopuszcza do jego degradacji. Opiera się o zasady rolnictwa zrównoważonego. – To też dążenie do redukcji, ograniczenia emisji gazów cieplarnianych z rolnictwa. Oznacza to takie zarządzanie glebami i lasami, aby magazynować i redukować dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane np. poprzez systemy uprawy roli i dobre praktyki w nawożeniu – mówił Kowalczewski.

Przedstawił projekty i programy, które mają na celu zmniejszenie emisyjności tych gazów. Całą ścieżkę dojścia Europy do tzw. zero emisyjności w roku 2050. Jako przykład funkcjonowania projektów węglowych podał AgreenaCarbon Programme. Ma on na celu wspieranie rolników w zmianach praktyk rolnych na rolnictwo regeneratywne, tworzenie zachęt finansowych dla jego uczestników, a także tworzenie rynku dla uprawnień.

Podsumowując spotkanie, można zauważyć, że rolnictwo regeneratywne wpisuje się w założenia m.in. nadchodzącego Europejskiego Zielonego Ładu, ale też i ochrony klimatu. Dotyczy ono nie tylko ograniczenia emisji dwutlenku węgla, ale całości gazów cieplarnianych (głównie metanu i podtlenku azotu) przy jednoczesnym rozwoju sekwestracji dwutlenku węgla przez rolnictwo. Poza tym wiele praktyk bliskich temu systemowi już wielu rolników praktykuje w swoich gospodarstwach, nawet o tym nie wiedząc.