• Rozmowa z prezesem Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych z Juliuszem Młodeckim.
  • Areał uprawy rzepaku w 2022 r. wyniósł ponad 1 mln ha.
  • Warto przechowywać rzepak, bo cena później może być wyższa.
  • Wpływ wojny w Ukrainie na ceny rzepaku.

KZPRiRB wystąpiło niedawno do ARiMR z wnioskiem o udostępnienie informacji dotyczących areału uprawy gatunków roślin oleistych i białkowych. Okazało się, że powierzchnia rzepaku jest obecnie rekordowa i wynosi ponad 1 mln ha, dla przypomnienia w ubiegłym roku nie przekroczyła ona tej magicznej liczby, chociaż była jej bliska. Z kolei co zaskakuje, bardzo zyskała soja – 48 tys. ha i słonecznik blisko 65 tys. ha.

Spadek cen rzepaku tuż przed żniwami 2022 r.

Zaczęły się już tzw. małe żniwa, ale koszony jest jęczmień, a nie rzepak. Na zbiory tego ostatniego, jeszcze trzeba trochę poczekać. Tymczasem jak pisaliśmy już wielokrotnie na farmer.pl ceny nasion bardzo się obniżyły. Tona kosztuje niewiele więcej niż 3 tys. zł, a jeszcze niedawno średnio za tonę „czarnego złota” można było dostać 4 tys. zł, a nawet cena dochodziła do 4,8 tys. zł.

- Nastąpił gwałtowny spadek cen rzepaku. Rynek jest bardzo chaotyczny, reaguje szybkimi wzrostami i spadkami. Teraz ostatnio tracimy. Myślę, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest nie uleganie panice, przechowanie i sprzedanie w późniejszym terminie surowca. Uważam bowiem, że w dalszej perspektywie rzepak nie będzie taniał – mówi nam Młodecki.

Czeka nas napływ rzepaku z Ukrainy

Dużym problemem, z którym mamy obecnie do czynienia w kwestii kukurydzy, może być napływ tańszego surowca z Ukrainy, również i rzepaku.

- Jest to problem europejski, albo powinien być. Bo Unia zniosła na rok cła na towary ukraińskie, co przyczyniło się do wzrostu wolumenu płynących z tego kraju surowców rolnych. W mojej ocenie nie może być tak, że to kraje graniczne, takie jak Polska i Rumunia, biorą na siebie ciężar zagospodarowania tych nadwyżek. Europa powinna być solidarna i skoro płody rolne mają pomóc Ukrainie, to na wagony powinien być ładowany surowiec, który nie zostaje w Polsce, ale trafia dalej w głąb UE – zauważa Juliusz Młodecki. Inaczej tak duża podaż surowca wpływa na destabilizację naszego rynku. Spadają ceny. Dodaje, że pewnie jest to próba ograniczenia kosztów, ale ukraińskie zboże blokuje też nasze porty, nasz eksport i cena spada.

- Oprócz giełdy Matif, cenę na lokalnym rynku wyznacza popyt wewnętrzny, ale też to co oferowane jest w portach. To, co idzie na eksport. Jeśli tam trafia duża część ukraińskich surowców to ten popyt został bardzo ograniczony – dodał. Poza tym na południu Europy już zaczęły się zbiory rzepaku i tam plony nie są wysokie, ale jakość za to bardzo dobra.

Z danych prezesa KZPRiRB wynika, że Ukraina w tym roku zbierze ok. 2,5 mln t rzepaku. Kraj ten nie ma przerobu, nigdy nie przerabiał tego surowca u siebie, tylko eksportował, nawet do państw Europy Zachodniej, przez porty Morza Czarnego. Gdzie był on dalej przerabiany na biopaliwa. Teraz się to skończyło. Surowiec będzie wpływał drogą lądową i na pewno odbije się na cenach. Ich spadkach. Do jakiego poziomu. Nie wiadomo. Ale jak przekonuje nasz rozmówca, o ile to możliwie, poleca on przechowywanie nasion, bo w dalszej perspektywie i z informacji rynkowych wynika, że surowiec będzie poszukiwany.

Statki z rzepakiem z Australii

W sieci pojawiły się informacje, że firmy działające na polskim rynku zamówiły statek australijskiego rzepaku. Udało nam się potwierdzić tego newsa i rzeczywiście tak jest. Ma on dopłynąć do Polski w połowie żniw rzepakowych, chociaż miało to nastąpić dużo wcześniej.

- Mówimy tu o sytuacji, kiedy był przerabiany rzepak ze zbiorów 2021, a europejski rzepak był bardzo drogi. Być może firmy szukały w ten sposób tańszego surowca. Ale zamówienie złożyły najpewniej jeszcze przed wyklarowaniem się sytuacji w Ukrainie. Nastąpił jednak poślizg czasowy w transporcie i towar ten trafi na rynek w sytuacji, kiedy podaż nasion będzie najwyższa. W ten sposób wpłynie na destabilizację cen – wyjaśnił Juliusz Młodecki.

Jakie plony rzepaku w 2022 r.?

Zapytaliśmy prezesa Zrzeszania czy mimo rekordowej powierzchni można się spodziewać też rekordowych zbiorów. Okazuje się, że nie jest to takie oczywiste.

- Rzepak wygląda bardzo różnie. Są plantacje bardzo ładne, ale są też takie w gorszym stanie. Ocena plonów jest bardzo ryzykowna, ale myślę, że przekroczymy zbiory 3 mln t. Na dzisiaj wstrzymałbym się z prognozowaniem czy to będzie 3,3 czy 3,5 mln t – odpowiedział nam Młodecki.

Co przyczyniło się do takich obaw? Głównie pogoda. – Susza wiosenna odcisnęła swoje piętno na rozwoju rzepaku. Marzec był zimny, ale suchy. Z powodu przepisów, które notabene powinny być zmienione i dostosowane do realiów, azot mógł być podany dopiero 1. marca, ale było sucho i granule często się nie rozpuściły i nie zadziałały – mówi na koniec.