5 września w miejscowości Deszkowice Pierwsze (woj. Lubelskie) odbyło się spotkanie poświęcone tematyce uprawy soi i słonecznika w Polsce. Jak mówiła Prezes firmy Agroyoumis  - Nataliia Sibirtseva, w tym roku słonecznika zasiano trzykrotnie więcej, niż w roku ubiegłym, a mianowicie ponad 64 tys. ha.

Powierzchnia uprawy słonecznika w Polsce, slajd z konferencji Agroyoumis.fot.KM
Powierzchnia uprawy słonecznika w Polsce, slajd z konferencji Agroyoumis.fot.KM

Dla areału uprawy soi, ten rok również jest zaskakujący. W 2021 roku powierzchnia areału soi wynosiła ponad 25 tys. ha, a obecnie według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, zasiewy wynoszą lekko ponad 48 tys. ha.

Skąd wynika wzrost powierzchni upraw słonecznika i soi?

Klimat się zmienia, co jest widoczne gołym okiem. Dodatkowo istotne pod kątem oceny opłacalności upraw, są zawirowania cen rynkowych, a tym samym ograniczona dostępność nabycia nawozów. Działania te wywierają nacisk do poszukiwania alternatywnych upraw, mniej wymagających.

Słonecznikowy boom, jaki obserwujemy w tym roku, wynika głównie z jego większych możliwości do przystosowania się w warunkach niedoboru wody, a także ze wzrostu popytu na olej słonecznikowy i śrutę słonecznikową. Również koszt materiału siewnego ma wpływ na decyzję o uprawie, a porównując go choćby do kosztów nasion soi – słonecznik jest tańszym rozwiązaniem.

W swojej prezentacji Nataliia Sibirtseva, podkreślała dlaczego warto postawić na uprawę słonecznika. Jego zalety to m.in. wysoka odporność na suszę; działanie fitosanitarne – po monokulturze zbożowej, przerwanie cyklu rozwojowego patogenów; poprawa struktury gleby (palowy system korzeniowy głęboko sięgający w glebę); a także duża ilość biomasy, która wzbogaca stanowisko w materię organiczną.

Potencjał jaki płynie z uprawy soi, jak wskazują dane dotyczące powierzchni tej uprawy, docenia coraz szersze grono producentów rolnych. Prognozy na kolejne lata, stanowią znaczny jej wzrost, na co wpływ ma niewątpliwie sytuacja na rynku nawozów.

Perspektywy na krajowym rynku uprawy soi, prezentowała Emilia Fink-Podyma, wiceprezes Stowarzyszenia Polska Soja, fot.KM
Perspektywy na krajowym rynku uprawy soi, prezentowała Emilia Fink-Podyma, wiceprezes Stowarzyszenia Polska Soja, fot.KM

Emilia Fink-Podyma, wiceprezes Stowarzyszenia Polska Soja, prognozując wzrost areału soi na kolejne lata, uspokajała rolników -Proszę nie myśleć, że jeśli soi będziemy mieć 2 bądź 3 razy tyle co dzisiaj, to konkurencja sprawi, że zbyt będzie ograniczony. Potencjał na soję w Polsce jest bardzo wysoki. Przeliczając uprawę pod względem opłacalności, soja w stosunku do rzepaku, a nawet kukurydzy i zbóż, wychodzi bardzo dobrze. Najlepszym dowodem na to jest fakt, kiedy soja była po 1500 zł, a dziś ceny wynoszą od 2300 zł/t – mówiła.

Opłacalność upraw, względem poniesionych nakładów

-Mówiąc o rynku europejskim, zapotrzebowanie na soje będzie jeszcze w tym roku wysokie. Wpływ na to ma susza obecna na południu Europy, co będzie miało przełożenie na ceny soi w kraju. – tłumaczyła Fink-Podyma. I jak dodawała – podliczając nakłady poniesione na soję, to nie ma tu tak gwałtownego skoku cen, jak np. w produkcji zbóż. To co potrzebujemy naprawdę w soi to herbicydy, nasiona oraz mikroelementy, a są to półki cenowe, które nie spowodowały wysokich skoków inflacyjnych, jak dla przykładu azot mineralny -.

Na rynku produkcji słonecznika, roślina ta również zyskuje. Wykorzystywany do produkcji oleju, jest mniej wymagającą rośliną, niż rzepak. Chętnie stosowany jako komponent paszowy, sprawia, że coraz więcej firm zajmujących się ich produkcją jest zainteresowanych słonecznikiem.

Konieczne zmiany na rynku soi

Potrzeba zmian, wraz ze wzrostem produkcji będzie istotna. Jak tłumaczyła wiceprezes Stowarzyszenia Polska Soja -skoro uniezależniliśmy się od cukru trzcinowego dotując buraki, to powinniśmy dotować również najlepszą roślinę białkową, jaką jest soja, by uniezależnić się od jej napływu z południowej Ameryki – wyjaśniała.

Dodała też -Co roku ponad 2 mln t śruty sojowej przyjeżdża do Polski, a my jesteśmy zależni od tego co się tam dzieje. Przy obecnej suszy i mniejszych zbiorach w południowej Ameryce, powinno to wpłynąć na wzrost cen soi rodzimej. By się od tego uniezależnić i wyżywić obywateli kraju, jak i Unii Europejskiej, potrzebujemy naprawdę dużych pokładów. Niezbędne w tym celu będzie wsparcie odgórne, np. dodatkowa dotacja do uprawy soi – przekonywała.

Mimo wzrostu powierzchni, dla soi był to również niełatwy sezon wegetacyjny

Podsumowując kończący się sezon wegetacyjny, Nataliia Sibirtseva wskazała na istotne problemy, które zakłócały rozwój roślin. Z powodu braku wilgoci w glebie, wschody były niewyrównane i opóźnione, a co gorsza na plantacjach chętnie pojawiały się stada gołębi. Bolączką w produkcji było również znaczne zachwaszczenie, na co wpływ miał brak działania herbicydów doglebowych.

Warunki atmosferyczne miały ogromny wpływ na tegoroczną wegetację. W przypadku soi, problem pojawił się już wiosną. Slajd z konferencji Agroyoumis.fot.KM
Warunki atmosferyczne miały ogromny wpływ na tegoroczną wegetację. W przypadku soi, problem pojawił się już wiosną. Slajd z konferencji Agroyoumis.fot.KM

W wielu mikroregionach już zaczęły się zbiory soi, szczególnie tam plony mogą być mniejsze. Jednak podsumowując uprawy w skali krajowej, susza odbiła się na tej roślinie w mniejszym stopniu.

Możliwość polowej oceny odmian, prezentowanych przez firmę Agroyoumis, mieliśmy okazję zobaczyć na poletkach w Deszkowicach Pierwszych. Soję wysiano w odmianach o różnej wczesności, stąd możliwe było porównanie ich dojrzewania. Co jest zauważalne w tym sezonie, to różnica w wysokości roślin, na co wpływ miały niedobór opadów oraz ochłodzenie w trakcie wschodów. Wstępnie szacowane plony ze zbiorów (na podstawie lat ubiegłych), mogą wynosić od 3-4 t/ha (uprawa na glebach klasy I).

Jedna z odmian prezentowanych przez Agroyoumis, na poletkach w Deszkowicach Pierwszych. fot.KM
Jedna z odmian prezentowanych przez Agroyoumis, na poletkach w Deszkowicach Pierwszych. fot.KM