Mimo wielu zalet, jakie niesie ze sobą włączenie roślin strączkowych do płodozmianu, ich powierzchnia uprawy w naszym kraju wciąż jest niewielka. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, m.in. dużą zmiennością plonowania, która wynika z wrażliwości na warunki glebowe i rozkład opadów. Agrotechnika roślin strączkowych jest bardziej wymagająca niż królujących w strukturze zasiewów zbóż, ograniczone są również możliwości chemicznej ochrony roślin. W efekcie wśród wielu rolników przez lata utarło się przekonanie, że uprawa strączków nie ma sensu. Kładąc jednak na szali plusy i minusy, zasadne wydaje się uwzględnienie roślin bobowatych w płodozmianie. Nakłaniać do tego zdaje się także Unia Europejska poprzez płatności do roślin strączkowych uprawianych na ziarno, wynoszące w minionym roku 724,38 zł/ha (do 75 ha) lub 362,19 zł/ha (powyżej 75 ha).

Zbawienny wpływ na właściwości gleby

Zboża od wielu lat stanowią ponad 70 proc. w strukturze zasiewów w Polsce, co wiąże się z silnym uproszczeniem zmianowań, a nawet tworzeniem monokultur. Taki stan rzeczy generuje liczne problemy: zwiększenie presji agrofagów, jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych z gleby, zmniejszenie aktywności mikroorganizmów, nagromadzenie w glebie związków fitotoksycznych i szereg innych zjawisk, określanych mianem „zmęczenia gleby”. 

Rośliny bobowate odgrywają ważną rolę w płodozmianie i mogą stanowić receptę na wyżej wymienione problemy, przerywając częste następstwo zbóż. Są idealnym przedplonem pod właściwie wszystkie inne rośliny uprawne, zgodnie ze starą, ale trochę zapomnianą zasadą uwzględniania w płodozmianie zarówno roślin „wyczerpujących” stanowisko, jak i je poprawiających. Popularne gatunki roślin uprawnych, takie jak właśnie zboża, kukurydza czy okopowe, niestety przyczyniają się do degradacji glebowej materii organicznej. Rośliny strączkowe charakteryzują się z kolei dodatnim współczynnikiem reprodukcji substancji organicznej, co w praktyce wpływa korzystnie na stosunki wodno-powietrzne w glebie, powstawanie agregatów glebowych, ochronę przed erozją i szereg innych właściwości. Po zbiorze roślin strączkowych w glebie pozostaje duża ilość resztek pożniwnych bogatych w potas, azot i wapń. Wpływają one na zwiększenie pojemności kompleksu sorpcyjnego i mają znaczenie nawozowe. Rozkładająca się powoli przez wiele kolejnych lat masa organiczna wywiera długofalowy korzystny efekt następczy w zmianowaniu. By skorzystać z dobroczynnych właściwości tych gatunków, oprócz uprawy w plonie głównym poleca się wykorzystywanie roślin strączkowych w mieszankach międzyplonowych.

Długie, głęboko penetrujące glebę korzenie palowe roślin bobowatych wykazują działanie fitomelioracyjne, drenując glebę i pozostawiając rozbudowane kanały powietrzne. Wpływa to na poprawę struktury i napowietrzenia gleby, sprzyja infiltracji wody w głąb gleby i rozwojowi korzeni roślin następczych. Rośliny strączkowe mają także właściwości fitosanitarne. Pozostawione przez nie resztki pożniwne sprzyjają rozwojowi saprofitycznych mikroorganizmów, które na skutek konkurencji o składniki pokarmowe redukują liczebność grzybów patogenicznych. 

Azot i nie tylko

Cechą charakterystyczną wszystkich roślin motylkowatych jest ich symbioza z bakteriami brodawkowymi, asymilującymi wolny azot z atmosfery – najczęściej z rodzajów RhizobiumBradyrhizobium. Dzięki temu nie wymagają nawożenia azotowego lub potrzebne są im jedynie niewielkie ilości tego składnika, co w praktyce przekłada się na spore oszczędności wynikające z zakupu mniejszej ilości nawozów.

Rośliny bobowate są nie tylko samowystarczalne w kwestii zapotrzebowania na azot, lecz także wzbogacają w glebę w ten pierwiastek – w zależności od gatunku rośliny jest to od 20 do 200 kg N/ha. Najczęściej przyjmuje się, że dzięki bogatym w azot resztkom pożniwnym roślin bobowatych rośliny następcze mogą pobrać 30-40 kg/ha tego składnika. Taka ilość azotu jest zawarta w około 100 kg saletry amonowej, na zakupie której można w ten sposób zaoszczędzić. Warto także zaznaczyć, że azot atmosferyczny związany w procesie symbiozy jest lepiej wykorzystywany przez rośliny niż ten pochodzący z nawozów mineralnych. Plon roślin następczych po przedplonie strączkowym może wzrosnąć nawet o 25 proc. bez żadnych dodatkowych nakładów. Taka „darmowa” zwyżka plonów jest niezwykle istotna, jeśli wziąć pod uwagę uzyskiwane przychody. 

Rośliny strączkowe mogą udostępniać roślinom następczym nie tylko azot, lecz także inne składniki pokarmowe. Dzięki dobrze rozwiniętemu systemowi korzeniowemu mogą pobierać z głębszych warstw gleby fosfor, wapń i potas, a następnie przemieszczać je ku powierzchni. W efekcie pierwiastki te stają się dostępne dla innych roślin. Co więcej, wydzieliny korzeniowe łubinów mają zdolność uruchamiania uwstecznionych związków fosforu. 

Cenione w paszach i na talerzach

Nasiona roślin strączkowych charakteryzują się wysoką zawartością białka i aminokwasów egzogennych oraz dużą strawnością składników pokarmowych, dlatego stanowią niezwykle wartościowy komponent pasz dla zwierząt gospodarskich oraz cenny składnik diety człowieka pomimo obecności substancji antyżywieniowych. 

Plony nasion roślin bobowatych nie dorównują plonom zbóż, przewyższają je jednak pod względem plonu białka. Nasiona zawierają najwięcej białka spośród wszystkich roślin uprawnych (20-40 proc. w zależności od gatunku), o wyższej wartości biologicznej niż białko zbóż. W porównaniu do ziarna zbóż są bogatsze w aminokwasy, takie jak lizyna i treonina. Nasiona znajdują zastosowanie przede wszystkim w dawkach pokarmowych dla roślin monogastrycznych, ale również dla bydła. Także zielona masa roślin strączkowych może stanowić doskonałą paszę objętościową dla przeżuwaczy.  

W Polsce spożycie nasion roślin takich, jak fasola, groch, bób czy soczewica od wielu lat nie przekracza 2 kg/rok/osobę. Większość wyprodukowanych nasion roślin bobowatych przeznaczana jest na paszę, ale zważając na niewielki udział tych gatunków w strukturze zasiewów, większość komponentów białkowych pochodzi z importu. Zwiększenie powierzchni uprawy strączków w naszym kraju ma zatem duże znaczenie, jeśli wziąć pod uwagę dążenia Unii Europejskiej do uniezależnienia się od sprowadzanej ze Stanów Zjednoczonych i krajów Ameryki Południowej soi.