Sawicki podczas środowego spotkania w Gliwicach m.in. odniósł się do pytań producenta pomidorów Janusza Stróżyka o kwestie związane z cenami skupu. Jak mówił Stróżyk, dzień wcześniej w Kaliszu płacono 2 zł za 6-kilogramową skrzynkę pomidorów; on sam sprzedawał ostatnio po ok. 5-6 zł, porównywalnie ze średnimi cenami pomidorów holenderskich rzędu 1,4 euro za 6 kg. Plantator odniósł te wartości do cen w niemieckich sklepach, gdzie za miejscowe pomidory trzeba zapłacić 2-3 euro za 1 kg.

Minister rolnictwa podkreślił, że państwo nie ma możliwości dofinansowania różnic rynkowych, nie przewiduje tego bowiem prawo europejskie. Poinformował jednak, że we wtorek rząd zdecydował o otwarciu ścieżki legislacyjnej dla Funduszu Wzajemnej Pomocy w Stabilizacji Dochodów Rolniczych, czyli dla opartego na prywatnych środkach funduszu ubezpieczenia od ryzyka rynkowego.

Według wcześniejszych założeń z funduszu mają być wypłacane rekompensaty dla rolników, których dochody spadną o ponad 30 proc. średniego rocznego dochodu z ostatnich trzech lat. Powodem może być klęska żywiołowa, która nie jest objęta ubezpieczeniem, ograniczenia weterynaryjne lub fitosanitarne z powodu chorób zwierząt i roślin, spadek cen produktów rolnych lub też nieuzyskanie zapłaty od podmiotów, które kupiły produkty rolne.

Minister nawiązał też m.in. do bieżących problemów plantatorów papryki, którym jak mówił, przez wysokie temperatury w szklarniach niszczeją warzywa. Podkreślił, że w takich sytuacjach brakuje grup producenckich, które inwestowałyby np. w chłodnie. Dzięki nim, mogłyby przechować nietrwałe warzywa, by poczekać na lepszą sytuację na rynku.

"Ci producenci nie mają, jak sądzę, żadnej chłodni (...) A dziś, kiedy temperatura w tunelu sięga 60 stopni C i skórka na papryce się marszczy, pytają ministra, kiedy zabierze im tę paprykę. Tu jest problem, kiedy ciągle nie możemy zrozumieć, że sami za siebie odpowiadamy" - wskazał Sawicki.

Przypomniał, że przez 10 lat w Polsce zainwestowano w przetwórstwo owocowo-warzywne ok. 10 mld zł. Ok. 2,5 mld zł pochodziło z budżetu krajowego, 5 mld zł z UE, a 2,5 mld zł od producentów. "Ci rolnicy, nie pytają dzisiaj premiera czy mnie, jak żyć" - zaznaczył minister.

Z przytoczonych przez niego danych wynika też, że w 2007 r. w Polsce działało niespełna 320 grup producenckich, a w ub. roku - prawie 1,4 tys. W sektorze owoców i warzyw działa 336 grup. "To właśnie te grupy zainwestowały łącznie te 10 mld zł i one są dzisiaj w zupełnie innej sytuacji niż pozostała rzesza producentów niezorganizowanych" - podkreślił Sawicki.

"Dlatego apeluję do tych aktywniejszych, do tych mocniejszych, żeby zbierali kolejnych, dogadywali się i tworzyli grupy. Jeśli dzisiaj paprykarze narzekają, że sprzedają paprykę po 1,50 zł, a supermarket po 4 zł, to gdyby całe zagłębie radomskie miało jedną grupę i całe zagłębie negocjowało cenę i warunki sprzedaży, nikt nie ośmieliłby się dać im mniej niż 2,50 zł" - uznał minister.

W środę przypomniał, że działania wspierające grupy producenckie przewidziano w nowym Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. W czasie tworzenia takich grup przez pierwsze pięć lat mogą one np. otrzymać z tego źródła dofinansowanie do wartości wspólnie sprzedanego produktu - w pierwszym roku 10 proc., w drugim 8 proc., a w piątym - 4 proc. "To instrument, którym może być wykorzystany na obsługę administracyjną grupy, ale też na inwestycje" - podkreślił Sawicki