I trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Ostapczuk wie, co mówi, bo uczył się i uczy nadal uprawy soi, testując wszelkiego rodzaju rozwiązania w swoim gospodarstwie. Prowadzi bowiem Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną Bielczanka w Małopolsce. Zaczynał uprawę od 6 ha, dziś ma 100 i jedynym ogranicznikiem większego areału produkcji są możliwości gospodarstwa. Nie pozwala mu na to płodozmian, gdyż uprawa soi zajmuje u niego już 30 proc. powierzchni. W artykule skupimy się na zagadnieniach, które zdaniem Ostapczuka są kluczowe dla powodzenia uprawy tego gatunku, który obecnie wysiewany jest w naszym kraju na powierzchni ok. 20 tys. ha, a ma szanse na co najmniej 200-250 tys. ha.
Rolnik gospodaruje na południu kraju, które odznacza się najdłuższym okresem wegetacji, najwyższymi sumami temperatur, a także poziomem i rozkładem opadów (choć w ostatnim czasie o to trudniej) najczęściej wystarczającym dla soi. Uprawia roślinę na glebie klasy od IIIa do V, w tym na iłach, które są przeważnie glebami zimnymi, a soja ich „nie lubi”. Może to jednak robić ze względu na odpowiednią strukturę gleby. Jak mówi z doświadczenia, soja nie udaje się na gruntach, które są zakamienione, z dużą presją chwastów, na glebach, które mają dużo azotu po zebranym przedplonie, a także tam, gdzie niedawno zastosowano obornik.

Zaczynamy od odczynu

– Jeśli ktoś mnie pyta o soję, to ja pytam o pH – mówi Ostapczuk. Bo w jego ocenie odpowiedni odczyn gleby to po czątek pracy z tym gatunkiem, bez tego nie ma co się zabierać za uprawę soi. Jest to potrzebne do stworzenia warunków do rozwoju bakterii brodawkowych. Odczyn gleby powinien wahać się od 6,0 do 6,5.

– Najbardziej pożyteczne organizmy potrzebują pH, w kwaśnym odczynie nie będą żyły, w takich warunkach dobrze będą się miały grzyby różnego typu, a nie bakterie brodawkowe – mówił. I dodał, że dużo wapna ulega wypłukaniu. – Rocznie tracimy na skutek wypłukiwania ok. 500 kg CaO, rośliny zabierają ok. 50 kg. Natomiast mało się mówi na temat szkodliwego działania zakwaszającego wszystkich nawozów azotowych, a szczególnie nawozów azotowych z siarką – dodał. Wapno to jego zdaniem rozwiązanie na wszystkie kłopoty z glebą, od odczynu, po strukturę, na erozji kończąc. Rolnik na swoich polach co cztery lata podaje węglan wapnia, a jak dzierżawi pole, to stosuje „na wejściu” podwójną dawkę węglanu.

Ostapczuk nie stosuje pod uprawę soi azotu. Jedynym okresem, kiedy może to być konieczne, jest kwitnienie; w praktyce – gdy po wyrwaniu soi nie widać na korzeniach bakterii brodawkowych. Dlaczego w tym czasie? Ponieważ jest to okres, który poprzedza największe nasilenie pobierania azotu przez soję i zawiązywania strąków. Jeśli chodzi o nawożenie fosforem i potasem, to według najnowszych zaleceń austriackich tego pierwszego składnika należy podać 60 kg (P2O5), a drugiego – 90 kg (K2O).

Uprawa gleby

Jak twierdzi rolnik, w naszej strefie klimatycznej o każdy dzień ciepła dla soi trzeba walczyć. Może w innych regionach (tam, gdzie są cieplejsze gleby) sprawdza się uprawa tego gatunku w systemie uproszczonym, ale u niego w gospodarstwie pod soję wykorzystywany jest pług. Porównał u siebie dwie technologie, po wykonaniu gruberowania i po orce, i w tej drugiej opcji uzyskał dużo wyższe zawiązanie strąków. Poza tym soja o tydzień szybciej wzeszła.

Ważna szczepionka i odmiana

Ma ona niebagatelne znaczenie dla powodzenia uprawy soi. W tym względzie rolnik przetestował kilka rozwiązań i wie, że ich jakość jest bardzo różna. Należy ją kupować z pewnego źródła, bo tak zwanych „okazji” na rynku jest bardzo dużo. On używa szczepionki HiStick Soy, dzięki której rośliny są bardziej zielone i zawierają więcej białka ogólnego. Ważna jest też szczególna dbałość o zaszczepiony materiał siewny. – Możesz mieć dobrą szczepionkę, możesz mieć bardzo dobre nasiona, które dystrybutor przywiezie ci na podwórze, a ty rzucisz je na przyczepę pod dach. Nie ma sił, na skutek temperatury i promieniowania słonecznego te bakterie zginą. Podczas siewu nie przetransportuję całej soi na pole, tylko jak mi traktorzysta powie, że zaczyna mu materiału brakować, dowożę mu nową partię, a reszta czeka w chłodzie – mówi Franciszek Ostapczuk. Nasiona takie należy przechowywać bowiem w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu, a podczas ich przygotowania nie należy używać wody chlorowanej.
– Raz dostałem nasiona, które nie miały bakterii. Gdzieś w transporcie już ktoś je wiózł w nieodpowiednich warunkach i efekt był taki, że musiałem 70-80 kg w formie mocznika sypnąć, aby ratować plon – dodał.

Franciszek Ostapczuk, prezes RSP Bielczanka, podczas konferencji
Franciszek Ostapczuk, prezes RSP Bielczanka, podczas konferencji

Co z odmianą? – Soję musisz tak dobierać odmianowo, żeby dojrzała we wrześniu – mówi. Poleca wybór kilku odmian, bo jeszcze nie spotkał się z taką sytuacją, aby jedna odmiana, jeśli w danym roku sprawdziła się rewelacyjnie, w innym powtórzyła swój wynik.

Warunki siewu

Siew należy rozpoczynać możliwie jak najwcześniej, ale w ogrzaną glebę i z tygodniową perspektywą „dobrej” pogody. Jeśli zasiejesz w zimną glebę, możesz mieć problemy ze śmietką. Gleba na głębokość 5 cm powinna mieć temperaturę ponad 10°C. Soja znosi przymrozki do -3°C, przy -5°C „zanotuje” uszczerbek w rozwoju, ale będzie się odbudowywać. Jednak poniżej -5°C sobie nie poradzi.
– Co do gęstości siewu, to zasada jest taka, że jeśli mamy bardzo wczesną odmianę, to wykonujemy gęstszy siew, a jeśli późniejszą – rzadszy – mówi. W wypadku odmian bardzo wczesnych to 60-70 szt./m², a przy odmianach późniejszych – 60 szt./m². Z kolei głębokość siewu uzależniona jest od zastosowanych środków ochrony roślin; kiedy będzie podawana pendimetalina, poleca on wysiać nasiona na głębokość 5 cm (może to wywołać fitotoksyczność), jeśli nie – to na 4 cm. Soi nie można wysiewać w przesuszoną glebę, ponieważ wtedy zginą bakterie. W takiej sytuacji rolnik wiosną uprawia glebę na głębokość 15 cm, aby wyciągnąć wilgoć.

Zbiór z hederam typu flex

Technologia zbioru soi ma też olbrzymie znaczenie dla końcowego efektu, jakim jest plon. Ponieważ bardzo dużo można stracić ze względu na nierówność terenu i rozmieszczenie wysokości strąków. Pomocny w tym dla rolnika okazał się zakup hedera typu flex z elastyczną kosą, który te problemy weryfikuje. Dzięki temu rolnik szacuje, że przy zbiorze 200 ha można uzyskać dodatkowe 80 t nasion.