• Deszcze nawalne doprowadzają do oderwania drobnych cząstek gleby od agregatów.
  • Najbardziej narażone na erozję są najcenniejsze składniki gleby – cząstki ilaste i próchnica.
  • Należy włączać do zmianowania rośliny o bujnym, strukturotwórczym systemie korzeniowym i dużej ilości resztek pożniwnych.

W jaki sposób nawalne deszcze wpływają na strukturę gleby i kiedy najbardziej jej zagrażają? Czy pola uprawne można ochronić przed szkodliwym działaniem opadów o dużym natężeniu? O tym rozmawiamy z dr inż. Anetą Perzanowską ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Nawałnica zniszczy strukturę gleby

Z definicji deszcz nawalny to taki, który trwa krótko, obejmuje zasięgiem niewielki obszar i charakteryzuje się dużym natężeniem (powyżej 40 mm opadu w ciągu godziny). Dr Aneta Perzanowska podkreśla, iż tzw. oberwania chmury mogą przyczynić się do znacznej degradacji struktury gleby.

- W trakcie nawalnych ulew krople deszczu uderzają w powierzchnię odkrytej gleby z dużą energią, wówczas dochodzi do odrywania drobnych cząstek gleby od agregatów, a czasem nawet ich wyrzucania w powietrze na odległość do kilku centymetrów. Później mogą być one łatwo przenoszone przez wodę opadową w niżej położone miejsca pól czy poza pola uprawne wraz ze spływem powierzchniowym. Mogą być również wmywane do porów glebowych, powodować ich zapychanie i spowalniać wsiąkanie wody opadowej, co w konsekwencji wzmaga spływ powierzchniowy i rozlasowywanie agregatów – tłumaczy nasza rozmówczyni.

Erozja to wróg gleby i roślin

Opisane skutki nawałnic mogą również pośrednio doprowadzać do erozji wietrznej gleb, gdyż oderwane od agregatów cząstki są podatne na wywiewanie. Najlżejsze, a tym samym najbardziej narażone na erozję są najcenniejsze składniki gleby – cząstki ilaste i próchnica. Erozja najsilniej dotyka pól położonych na zboczach w terenach pagórkowatych. Dr Perzanowska zwraca także uwagę na inny niepożądany skutek nawalnych opadów deszczu, jakim jest zaskorupienie gleby.

- Zaskorupiała warstwa utrudnia wsiąkanie wody opadowej, łatwo wysycha, utrudnia przenikanie tlenu do gleby i przede wszystkim zakłóca wschody roślin, a nawet je uniemożliwia. Ponadto zduszone pod skorupą glebową siewki są bardziej narażone na choroby grzybowe – mówi ekspertka, dodając, że tym zjawiskiem najbardziej zagrożone są gleby ciężkie.

Jak ochronić glebę?

Dr Aneta Perzanowska pociesza, że rolnicy nie są w tej sytuacji zdani na „łaskę i niełaskę” warunków atmosferycznych, bowiem szkodliwym skutkom nawałnic można zapobiec. Podstawą jest utrzymanie na polach roślinności, stanowiącej fizyczną barierę chroniącą przed erozją. Należy także podjąć działania, mające na celu rozwój stabilnej struktury agregatowej gleb. W jaki sposób do tego doprowadzić?

- Rozwojowi stabilnej struktury sprzyja nawożenie organiczne i naturalne, stosowanie poplonów na zielony nawóz i mulcz, czy pozostawianie słomy na polu. Materia organiczna to pokarm dla dżdżownic i mikrobów glebowych, które w trakcie żerowania wydzielają do gleby śluzy działające niczym klej sklejający glebę w stabilne agregaty, trudne do rozbicia czy rozlasowania przez wodę – opowiada dr Perzanowska.

Nasza rozmówczyni podkreśla również znaczenie uprawy roli w zapobieganiu degradacji gleby na skutek intensywnych opadów. Powstawaniu stabilnych i odpornych na działanie wody agregatów glebowych sprzyjają systemy bezpłużnej uprawy. Dodatkowo obecność resztek roślinnych na powierzchni pola w uprawie bezorkowej amortyzuje energię kropel deszczu, przez co uderzają one w agregaty z mniejszym impetem.

- Bez względu na sposób uprawy roli, warto pamiętać o regularnym wapnowaniu, które wpływa cementująco na agregaty glebowe oraz o uzupełnianiu zasobów materii organicznej w glebach. Jeśli to możliwe, należy włączać do zmianowania rośliny o bujnym, strukturotwórczym systemie korzeniowym i dużej ilości resztek pożniwnych, takie jak trawy, koniczyny czy lucerny. Zwłaszcza na polach położonych na zboczach powinno wysiewać się rośliny silne zadarniające powierzchnię gleby i unikać uprawy roślin jednorocznych w szerokich, odkrytych rzędach, a także prowadzenia uprawy w poprzek warstwic, gdyż taki sposób uprawy wzmacnia zjawisko spływu powierzchniowego – dodaje dr Aneta Perzanowska.