9 lipca odbyło się nasze kolejne webinarium. Tym razem mówiliśmy o „Wiosennych wyzwaniach, analizie bieżącej sytuacji i perspektywach dla kukurydzy na 2020 rok”. Partnerem spotkania była Corteva Agrisciene. I to właśnie przedstawiciele tej firmy – Jarosław Żurek, Senior Agronomist, i Rafał Kowalski, Senior Agronomist – przeprowadzili nas chronologicznie przez cały trudny sezon wegetacyjny, od siewu po stan plantacji w pierwszej dekadzie lipca.

– Sezon sprzedaży rzepaku w pełni, ale my pamiętamy o producentach kukurydzy. Przeanalizowaliśmy sezon, akcentując różne problemy, które spotkały producentów w różnych częściach kraju. Byliśmy z nimi w ścisłym kontakcie – mówił podczas webinarium Jarosław Żurek.

A wyzwań było niemało. Problemy pojawiły się już od początku, od samego przygotowania gleby do siewu, ponieważ była susza.

– Agregaty, które posiadały sekcje spulchniające, jak również sekcje zagęszczające głębszą partię gleby właściwie przygotowały glebę do wysiewu nasion. Mieliśmy podsiąkalność wody i przy dobrze ustawionym siewniku regularne wschody, nie było problemów z przerzedzeniem plantacji – powiedział Żurek.

Jak jednak zaznaczył, sytuacja miała się inaczej, kiedy rolnicy pracowali agregatami niekoniecznie przygotowanymi do siewu kukurydzy na dużych głębokościach. Wówczas z powodu przesuszenia górnej warstwy gleby wschody kukurydzy były bardzo nieregularne, tzw. piętrowe.

Przypomniano też kłopoty z często występującą w tym roku erozją wietrzną, jak również zwrócono uwagę, że sam siew i np. szybkość przejazdu mogły przyczynić się do strat w uprawie. Zalecana prędkość podczas tego zabiegu to 6-7 km/h, inaczej w wytworzonych redlinach ziarniaki ulegają rolowaniu i mamy do czynienia z tzw. siewem kupkowym. – Nierównomierny rozstaw ziarniaków to później kwestia kolb gorszej jakości. Są one wówczas mniejsze ze względu na zbyt duże zagęszczenie kilku siewek – dodał przedstawiciel firmy.

W tym sezonie terminy siewu kukurydzy, ze względu na utrzymujące się ochłodzenie i niskie temperatury gleby, były bardzo rozłożone w czasie. Nieliczni rolnicy, w południowo-zachodnich regionach kraju, wykonali je na początku kwietnia, ale większość wysiano dopiero w trzeciej dekadzie kwietnia i na początku maja. Istniało duże niebezpieczeństwo butwienia nasion, które długo nie kiełkowały.

To nie koniec problemów. – Kukurydza jeszcze często nie zdążyła powschodzić, a już wystąpiła duża presja ze strony chwastów – zaznaczył Rafał Kowalski. We znaki dały się: chwastnica jednostronna, perz właściwy, ale też komosa biała i rdestówka powojowata.

Podczas spotkania pokazano też, jak radziła sobie w tym roku kukurydza wysiana pod folią, która znacznie szybciej się rozwijała i lepiej zatrzymała wilgoć z gleby.

Nie można zapomnieć, że w maju producenci kukurydzy musieli się też zmierzyć z przymrozkami. Przeważnie nie zdziesiątkowały one upraw i raczej nie mieliśmy przypadków przesiewu tego gatunku, ale na pewno spowodowały, że farmerzy mieli wiele wątpliwości, jak te uprawę dalej prowadzić. Nasi prelegenci, jak zaznaczyli podczas spotkania, mieli wiele pytań od rolników w tej sprawie.

Ważne było, aby kukurydza nie miała zniszczonego stożka wzrostu. Newralgicznym momentem dla jej dalszego „być czy nie być” była faza szóstego liścia. Jeśli przymrozek „przyszedł”, kiedy roślina jest już zaawansowana w rozwoju, a stożek wzrostu wyniesiony nad powierzchnię gleby, wówczas istniało duże zagrożenie wymarznięciem.

Istotnymi elementami były też cierpliwość rolników i wstrzymanie się z zabiegami odchwaszczania czy z podaniem nawożenia dolistnego.

– Jeśli kukurydza jest w stresie, np. suszy czy uszkodzeń przymrozkowych, czekamy, aż roślina się zregeneruje. Powinna wytworzyć jeden, a nawet dwa zielone liście, dopiero wtedy możemy wchodzić z zabiegami herbicydowymi – podkreślał podczas webinarium Rafał Kowalski z Corteva Agriscience.

Przedstawiciele firmy przypomnieli też, jak prawidłowo określać fazy rozwojowe kukurydzy. Zwrócili uwagę, że liście powinny być całkowicie rozwinięte.

Nie zapomnieli też o pojawie szkodników, np. ploniarki zbożówki czy drutowców, problemach z niedoborami składników pokarmowych, a także stratach spowodowanych przez ekstremalne warunki pogodowe, np. gradobicia.

Poza tym w tym sezonie dość częstym zjawiskiem było krzewienie się kukurydzy. – Chcę wyraźnie powiedzieć, że do tego zjawiska przyczyniły się przede wszystkim warunki pogodowe, gdzie roślina, broniąc się przed skutkami termicznymi, czyli chłodami – generuje pędy boczne. „Przeazotowanie” kukurydzy również skutkuje intensywnym krzewieniem. Jest to zjawisko, które nie wygląda dobrze, ale nie powinniśmy się do końca obawiać jego skutków, bo asymilanty pobierane przez pędy boczne w końcowej fazie wegetacji są też pobierane przez pęd główny – wyjaśnił Jarosław Żurek z Corteva Agriscience.

Co się dzieje obecnie w uprawie kukurydzy? Jej stan jest bardzo zróżnicowany, ale raczej dobry.

– Kukurydza weszła w intensywny cykl fotosyntezy C4 i rośnie w oczach – ocenił Kowalski. Nadrabia zaległości.

Które kreacje odmianowe marki Pioneer radzą sobie obecnie najlepiej w tym trudnym sezonie?

– Na pierwszy plan wybija się odmiana P8834 o FAO 250, która bardzo dobrze znosi chłodne dni, dobrze przyrasta. Korzystnie wygląda też P9241 o FAO 270. Ma podobny wigor początkowy i korzystnie przeszła chłody wiosenne – odpowiedział Żurek.

Co z kwestią ekonomiczną? – W tej chwili obserwujemy kontrakty na kukurydzę mokrą w przedziale od 400 do 450 zł za tonę w zależności od regionu kraju. Myślę, że nie są to złe propozycje – ocenił Jarosław Żurek.

Na serię pytań przesłanych przez Państwa do prelegentów odpowiemy na łamach portalu farmer.pl w oddzielnym artykule.