Minister rolnictwa i rozwoju wsi w piątek w Programie 1 Polskiego Radia odniósł się do aktualnych informacji o problemach rolników w związku z niskimi cenami skupu.

- Jeśli chodzi o pszenicę - cena rzeczywiście dochodziła do 1700 zł (za tonę - PAP) jeśli chodzi o czas sprzed żniw, ale to jest zupełnie inny okres - zawsze na żniwa cena lekko się obniża. W tej chwili, co najmniej 1400 zł proponują - przynajmniej Elwearr, spółka, która kupuje zboże i ona jest w ramach Polskiej Grupy Spożywczej - nawet na ścianie wschodniej, czyli tuż przy granicy polsko-ukraińskiej - mówił Kowalczyk.

Dodał, że na północy Polski ceny te - znacznie przekraczają 1500 zł za tonę. To jest ta cena światowa - tak mniej więcej - oczywiście odliczając koszty transportu - powiedział.

Jak dodał, skup zbóż w Polsce jest prowadzony po cenach rynkowych - to rynek światowy dyktuje te ceny.

Minister poinformował, że z Polski więcej zboża wyjechało niż przyjechało. W jego ocenie, nie ma problemu z jego skupem. Jak mówił, firmy prywatne deklarują skup zboża na poziomie 6 mln ton. - To jest ta ilość, która spokojnie zabezpiecza potrzeby rolników - ocenił.

Zapowiedział, że należąca do Krajowej Grupy Spożywczej spółka Elewarr będzie prowadziła skup zbóż; jej możliwości magazynowe to ponad 300 tys. ton.

Szef resortu klimatu zapewnił, że nie ma problemu z cukrem w Polsce. Jego zdaniem to tylko pokłosie trudności logistycznych sieci handlowych. - Cukru mamy dużo, dla wszystkich wystarczy - zapewnił.

W ostatnich dniach media informowały o braku cukru w sklepach; niektóre sieci, np. Biedronka, wprowadziły limit zakupu cukru przez klientów.