Jak dodał, Polska aktywnie zabiega o to, by ten projekt nigdy nie wszedł w życie.

-To jest traktowane przez Polskę jako rzecz niesprawiedliwa, niedopuszczalna. Polska wykorzystuje wszelkie możliwe środki, żeby do akceptacji tego projektu nie doszło. Na razie trochę się udaje. Miało to być zatwierdzone w czerwcu, ten opór organizowany przez kraje przynosi pewne efekty - mamy listopad i nadal nie jest - powiedział.

Kraje członkowskie blokują wprowadzenie ograniczenia stosowania środków ochrony roślin

W komisji UE decyzje podejmuje się na zasadzie trilogu, muszą być trzy instrumenty decyzyjne: PE, KE i kraje członkowskie. Na parlament chyba nie możemy liczyć, jest zideologizowany, jednoznacznie opowiada się za redukcją. KE dała taki projekt - zostały kraje członkowskie, które mogą taki projekt zablokować - powiedział.

Jak dodał, trwają poszukiwania sojuszników.

- Gdy w marcu pojawił się ten projekt, zawnioskowałem na radzie unijnych ministrów rolnictwa o blokadę tego projektu, poparło nas 18 krajów - ale to nie są kraje, które stanowią blokującą większość - wskazał.

Polska liczy na sojusz z Francją i Włochami

Wicepremier przyznał, że w tej kwestii "rozmawia bardzo intensywnie z Francją", liczy też na przychylność strony włoskiej. - Jeśli to by się udało zablokować, byłby to istotny sukces - ocenił.

Minister wyjaśnił, że projekt, który redukowałby z dnia na dzień o 50 proc. stosowanie środków ochrony roślin, doprowadzi do zakłócenia bezpieczeństwa żywnościowego.

- Oprócz tego jest to projekt niesprawiedliwy - w Polsce środków ochrony roślin stosuje się niewiele ponad 2 kg czystego składnika na ha, a w Holandii prawie 8 kg. Jeśli chcemy redukować, proponujemy, by to robić stopniowo - powiedział.