Dalsza redukcja zużycia pestycydów w rolnictwie to kwestia, którą 22 czerwca przedstawił Frans Timmermans wspólnie z komisarzami ds. środowiska i bezpieczeństwa żywności. Projekt zakłada zmniejszenie zużycia pestycydów o 50 proc. do 2030 r. Szybka i znacząca redukcja jest nie do przyjęcia, w szczególności przez państwa Wspólnoty, w tym Polski, które znajdują się poniżej średniego unijnego zużycia substancji czynnej na hektar. W 2020 r. ten poziom dla całej UE wynosił 3 kg s.cz./ha, z kolei dla Polski 2,1 kg s.cz/ha.

Henryk Kowalczyk w rozmowie z redakcją "Farmera", podkreśla, że Polska buduje koalicję państw, które sprzeciwiają się tak radykalnym i szybkim działaniom. 

W ramach poziomu zużycia pestycydów inne kraje powinny nas chwalić. Ten temat poruszałem, jak ukazały się założenia do tego rozporządzenia, w lutym. Wtedy wniosłem ten temat na radzie ministrów rolnictwa UE, 18 krajów mnie poparło. Holandia była przeciw, pozostali się nie wypowiedzieli. Trudno oceniać jakie mają poglądy, ale budujemy koalicję, przeciw takiej redukcji, bo uważam, że redukcja pestycydów o 50 proc. we wszystkich krajach jest nieuczciwa. Po pierwsze bojkot bo nieuczciwe zasady i bojkot, bo za szybka redukcja. Do redukcji powinno się dochodzić stopniowo ale według też sprawiedliwych zasad - mówił Kowalczyk.

- Tak naprawdę komisarz ds. bezpieczeństwa żywności, pani Kyriakides ma w tym temacie wiodący głos. Parlament Europejski jest tak zideologizowany że chyba nie ma co na niego liczyć, z tego wszystkiego zostaje nam tak naprawdę pozycja rządowa i dlatego musimy tę koalicję budować - powiedział wicepremier.