• O tym, że z larwami chowacza żerującymi wewnątrz roślin będziemy mieli problemy, wiedzieliśmy już na początku wiosny
  • Przed zbiorami skala zniszczeń na niektórych plantacjach jest już bardzo zauważalna

Ochrona często nieskuteczna lub spóźniona

Zwalczanie szkodników łodygowych nie było w tym sezonie łatwe. Największe problemy odnotowaliśmy ze skuteczną eliminacją chowacza brukwiaczka. Jego masowe pojawy na plantacjach były w wielu regionach rozciągnięte w czasie ze względu na bardzo zmienna pogodę w marcu oraz kwietniu. Na wielu plantacjach ochrona wykonywana była zbyt późno - szkodnik zdążył już wówczas złożyć jaja. Do rozwoju larw doszło również na plantacjach, gdzie - choć ochrona została przeprowadzona w optymalnym terminie - podane substancje wykazały się niską skutecznością. A niestety tu problem jest coraz większy. Nie mamy już w Polsce choćby chloropiryfosu, który choć nie był substancją idealną, to bardzo dobrze radził sobie we wczesnowiosennych zabiegach insektycydowych. Możliwości rotacji substancji aktywnych w rzepaku są bardzo ograniczone i w zasadzie niemal jednostronnie stosowany jest acetamipryd oraz wąska grupa pyretroidów. 

Tak więc na plantacjach na których zastosowano pyretroidy skuteczność mogła być bardzo niska (głównie ze względu na krótki okres działania, a naloty chowacza były stosunkowo długie). Niestety wspomniany wcześniej acetamipryd - na co wskazuje praktyka - również wykazuje się zmienną skutecznością wobec chowaczy łodygowych. Co więcej - w pewnym stopniu każdy zabieg mógł być w tym sezonie nieco spóźniony ze względu na wysokie temperatury w styczniu. Wszak w Nowy Rok miejscami temperatura dobijała do 20 ºC - w takich warunkach (przy zbliżonych temperaturach występujących przez kilka dni) na plantacjach mogły pojawiać się zarówno szkodniki, jak i zwiększało się ryzyko silnej presji patogenów chorobotwórczych. 

Tak zdrewniała łodyga doprowadza do znacznych zaburzeń w transporcie wody i składników pokarmowych. Plon takich roślin jest niższy o kilkadziesiąt procent. Fot. Karol Bogacz
Tak zdrewniała łodyga doprowadza do znacznych zaburzeń w transporcie wody i składników pokarmowych. Plon takich roślin jest niższy o kilkadziesiąt procent. Fot. Karol Bogacz

Rośliny porażone będą plonować niżej

Rzepaki silnie uszkodzone przez larwy chowacza znacznie obniżają swój potencjał plonotwórczy. Sama łodyga jest pusta i zdrewniała - jest to efekt działalności larw. W tak uszkodzonej łodydze transport składników pokarmowych był utrudniony, a w skrajnych przypadkach można powiedzieć, że w zasadzie logistyka wody i wspomnianych składników niemalże nie funkcjonowała. Rośliny są w takim układzie słabo wykształcone oraz znacznie bardziej podatne na wyleganie i złamania podczas wiatru lub silnych opadów deszczu. Jest niemalże pewne, że w przypadku najbardziej uszkodzonych roślin dość szybko zaczną osypywać się łuszczyny. 

Zwróćmy również uwagę, że po żerowaniu larw, jak również nakłuciach chrząszczy, ogólna kondycja rzepaku jest znacznie słabsza. Uszkodzone przez szkodniki rośliny są bardziej podatne na choroby - podczas lustracji zauważymy bardzo często, że to właśnie uszkodzone egzemplarze rzepaku są słabsze, mają mniejsze łuszczyny, a dodatkowo porażone są przez choroby. 

Dodać trzeba, że larw chowacza w łodydze i tak nie mogliśmy zwalczyć. De facto brak skuteczności zabiegu wykonywanego w marcu lub kwietniu, tudzież opóźnienia w aplikacji, były decydujące. W poźniejszych zabiegach ochroniarskich niezależnie od zastosowanej technologii było już za późno na ograniczenie strat spowodowanych obecnością larw chowacza wewnątrz rośliny. 

 

Sprawdź ceny kontraktów terminowych