Uzyskaliśmy od Lubuskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego dane przedstawiające sumę opadów w miesiącach marzec – czerwiec. Opady atmosferyczne w regionie woj. Lubuskiego nie występowały, bądź były bardzo ograniczone, w newralgicznych fazach rozwojowych roślin.

Suma opadów ze stacji meteorologicznej, znajdującej się w LODR w Kalsku, prezentuje się następująco:

  • marzec – 1 mm,
  • kwiecień 36 mm,
  • maj – 24,2 mm,
  • czerwiec – 72 mm.

Lokalni rolnicy również prowadzą na bieżąco notowania opadów. W gminie Niegosławice, marzec-maj, opady były na podobnym poziomie. Natomiast w czerwcu ilość ta wynosiła 28 mm, a do 11 lipca - zaledwie 3 mm. Dla porównania, w roku ubiegłym, w maju spadło 78 mm, w czerwcu 52 mm, a w lipcu 86 mm.

Jak mówią rolnicy z Przecławia (powiat Żagański) - Wysychają bagna, wyschła też rzeka, która miała 4 m szerokości - teraz widoczne jest już tylko dno. Jeszcze tak źle nie było. - komentują.

Poziom wody w rzece powiatu Żagańskiego od lat nie był tak niski. fot.Ł.Jezierski
Poziom wody w rzece powiatu Żagańskiego od lat nie był tak niski. fot.Ł.Jezierski

Najbardziej cierpią rośliny jare

Uprawy jare, zasiane dość wcześnie, mogły liczyć jeszcze na dostępność wody gruntowej po zimie, jednak w późniejszych okresach było tylko gorzej. Rośliny miały utrudnione wschody, a w kolejnych fazach wegetacji, ich rozwój oraz ochrona - również z racji posuchy – była niełatwa.

Kukurydza, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski
Kukurydza, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski

Zboża jare, posiadające słabszy system korzeniowy, nie mając skąd czerpać wody, usychały w trakcie rozwoju. Nie inaczej jest w przypadku kukurydzy, na zdjęciach widoczne zwiędnięte, zaschnięte rośliny z poskręcanymi liśćmi. 

Obecnie kukurydza wcześniej wkracza w fazę wiechowania, a brak wody i upały w tym okresie, stanowią zagrożenie dla żywotności pyłku, co wpływa na słabsze zapylenie. Roślina w odpowiedzi na stres tworzy małe kolby, słabo zaziarnione. 

Słonecznik, mimo iż jest rośliną bardziej przystosowaną do warunków suchych, również cierpi z powodu braku opadów. Na glebach mozaikowatych, jest to szczególnie widoczne. Jak wyjaśniał gospodarz z powiatu Żagańskiego - Na słabych glebach rośliny mają do metra wysokości, są zniszczone, a tuż obok, na nieco lepszej glebie, łany nie są w mocniejszej kondycji -  tłumaczył.

Słonecznik, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski
Słonecznik, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski

W udziale gleb województwa Lubuskiego, 44,1% stanowią gleby słabe i najsłabsze - V i VI klasy bonitacyjnej, przez które woda zwyczajnie przepływa. Wpływa to, w jakże widocznym stopniu na kondycję tegorocznych upraw. y.

W uprawie bobowatych - soi i lucerny – roślin stosunkowo odpornych na suszę, powszechne są puste place na polach pozostawione przez  wypadające, bądź słabo wschodzące rośliny, a także przerzedzone i zwiędnięte rośliny, bez wigoru. 

W uprawie soi, podczas długotrwałej suszy obniża się liczba, masa i aktywność brodawek na korzeniach soi, dodatkowo niedobór wody powoduje istotne zmniejszenie wysokości suchej masy części nadziemnych oraz korzeni. 

Soja, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski
Soja, powiat Żagański, gmina Niegosławice, fot. Ł.Jezierski

Zboża ozime reagują niskim plonem

Zboża ozime mają drobne ziarna, szczególnie na glebach słabszych. W wielu miejscach już nadają się do zbioru, jednak plon końcowy pozostawia wiele do życzenia. - Dzisiaj kosimy pszenżyto, średni plon jaki notujemy to 3 t/ha. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tak niskiej wydajności. Zboża są tak spalone, że w niektórych miejscach nie ma nawet kłosów. Pierwsze próby koszenia pszenicy, dawały wynik 5 t/ha. W rzepaku też nie będzie rewelacji -podsumował gospodarz z powiatu Żagańskiego.

Pszenżyto, powiat Żagański, gmina Niegosławice. fot. Ł.Jezierski
Pszenżyto, powiat Żagański, gmina Niegosławice. fot. Ł.Jezierski

Zniszczone łąki nie odrastają

- Po pierwszym wykonanym pokosie, trawy w ogóle nie odrosły. Dobrze, że zostało mi z ubiegłego roku trochę paszy, bo w tym roku załamuję ręce. - przekazywał hodowca bydła z gminy Niegosławice. Uszkodzenia roślin poniesione w wyniku suszy na użytkach zielonych, trwają znacznie dłużej, niż na gruntach ornych. Przyczyną są zmiany w składzie botanicznym runi, które odbudowywać się mogą nawet kilka lat. 

Niefunkcjonalne pastwisko, fot.Ł.Jezierski
Niefunkcjonalne pastwisko, fot.Ł.Jezierski

Bez wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, rolnicy nie mogą liczyć na pomoc

Lubuska Izba Rolnicza wraz z Lubuskim Forum Rolniczym, zwracały się z prośbą o pomoc między innymi do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henryka Kowalczyka. Proszono również o spotkanie, w celu zobrazowania szkód w tym regionie. Jak mówił Stanisław Myśliwiec, Prezes Lubuskiej Izby Rolniczej

- Lokalne władze przyjmują wnioski od rolników, ale są one nieskuteczne, skoro władze centralne nie ogłosiły stanu klęski żywiołowej. Nie ma podstaw do tego by powoływać jakiekolwiek komisje oceniające szkody. Wielu rolników ubezpieczyło się na ten rok od skutków suszy, jednakże jeśli decydenci twierdzą, że nie było suszy, to każda firma ubezpieczeniowa stwierdzi tak samo. – ocenił.

– Susza występuje tu już kolejny rok z rzędu, pomoc była przez 2 lata, później kolejne dwa jej nie było, a ten rok jest specyficzny dla województwa lubuskiego – dodawał Stanisław Myśliwiec. Bez pomocy, problem uwydatni się znacznie po żniwach, gdy trzeba będzie uregulować należności, a w tym opłaty za środki produkcji, kredyty, czynsze i pozostałe zobowiązania. W tym momencie dla wielu rolników to swoiste „być albo nie być”.