W poszukiwaniu odmiany idealnej

Firma Agrosimex to partner organizowanego przez portal farmer.pl i miesięcznik „Farmer” konkursu „Innowacyjny Farmer 2022”. W rozmowie z redakcją Bartosz Stopczyk podkreślił, że w hodowli i nasiennictwie oprócz innowacyjności niezwykle ważne jest utrzymanie stałych, wysokich standardów.

- Na rynku dostępne są setki odmian i nikt, nawet przeznaczone do tego organizacje, nie jest w stanie przebadać wszystkich. Celem firmy Agrosimex jest zaproponowanie odmian sprawdzonych – oprócz doświadczeń oficjalnych zlecamy niezależne badania kandydatów do naszej oferty w stacjach Centralnego Ośrodka Badań Roślin Uprawnych. Efektem takiej strategii jest węższe portfolio, ale składające się z odmian sprawdzonych, które możemy polecać z pewnością wynikającą z dobrej znajomości odmiany – podkreślił Bartosz Stopczyk.

Ekspert dodał, że każda z odmian charakteryzowana jest przez wachlarz cech – od wigoru, przez odporność na choroby lub wyleganie, po zdolność do krzewienia (w przypadku zbóż) czy wytwarzania rozgałęzień bocznych (w rzepaku). Wszystkie te elementy prowadzą jednak do jednego – wysokiego plonu powtarzalnego w kolejnych latach, który nasz rozmówca uważa za jedyną wiarygodną metodę oceny wartości odmiany.

Zdaniem Bartosza Stopczyka o doborze odmiany odpowiedniej na dane stanowisko nie musi decydować klasa bonitacyjna. Ważniejszy będzie poziom kultury rolnej danego pola, odczyn gleby, zasobność w składniki pokarmowe (przede wszystkim fosfor i potas), przedplon i właściwości poglebia. Należy także odpowiedzieć sobie na pytanie, czy priorytetem jest maksymalizacja plonu, czy racjonalizacja wydatków. Ta wiedza pomoże nie tylko w wyborze odmiany, ale nawet uprawianego gatunku, co ekspert wyjaśnił na przykładzie zbóż.

- Polska jest generalnie krajem żytnim, nie próbujmy więc za wszelką cenę uprawiać pszenicy na najsłabszych stanowiskach. Odczarujmy żyto, zwróćmy większą uwagę na potencjał odmian hybrydowych. W dobie dbania o zdrowie i rosnącego zapotrzebowania na ciemne pieczywo żyto zaczyna mieć stabilną niszę i dobrą cenę. Odmianie takiej jak mieszaniec SU Laurids do uzyskania wysokiego plonu wystarczy średnio zasobne stanowisko i 110-130 kg azotu/ha z uwzględnieniem azotu mineralnego, co dla pszenicy nie będzie wystarczające – zwrócił uwagę Stopczyk.

Nie lekceważmy zim

Jednym z kluczowych wyzwań stojących przed hodowlą roślin jest oczywiście ich tolerancja na okresowe niedobory wody. Jako przykład odmiany „nowej fali” w hodowli Bartosz Stopczyk podał odmianę jęczmienia ozimego dwurzędowego Almut.

- Dwurzędowych odmian jęczmienia ozimego nadal jest w Polsce niewiele, ale patrząc na regularnie powtarzające się susze może się okazać, że to one będą lepszym rozwiązaniem w naszych warunkach. Niezaprzeczalnie rolnicy zwracają się ku odmianom ozimym ze względu na ich wyższy potencjał plonowania i głębiej rozwinięty system korzeniowy. Różnica między odmianami wielo- a dwurzędowymi polega natomiast na tym, że w przypadku odmian wielorzędowych potencjał plonotwórczy leży w krzewistości, ale silnie rozkrzewione rośliny potrzebują więcej wody, której coraz częściej nam brakuje. Na plon jęczmienia dwurzędowego składa się przede wszystkim długi kłos i wysoka masa tysiąca ziaren, która potrafi sięgać powyżej 60 gramów – tłumaczył Bartosz Stopczyk.

Kierunek zmian klimatu zmierza co prawda w stronę długotrwałych susz i łagodnych zim, jednak zdaniem eksperta nie możemy zapominać o powracających co kilka lat okresach silnych mrozów. Z tej perspektywy ważna jest nie tylko sama zimotrwałość odmian i odporność tkanek na niskie temperatury, ale również zdolność roślin do regeneracji. W tym zakresie szczególnie wyróżnia się pszenica ozima Venecja.

- Każdy sezon pokazuje, że Venecja w 5-7 dni regeneruje uszkodzenia liści np. po późnych przymrozkach i świetnie dokrzewia się również wiosną, dzięki czemu potrafi zniwelować skutki wypadnięć roślin od mrozu. W efekcie ewentualny ubytek kłosów szybko zostaje uzupełniony, a zatem zachowujemy produktywność plantacji. Ta cecha Venecji w latach normalnych pozwala obniżyć normę wysiewu, a tym samym koszt obsiewu – mówił nasz rozmówca.

Rzepak musi być odporny

Na nadchodzący sezon Agrosimex proponuje rolnikom dwie nowości wśród odmian rzepaku ozimego: Nairobi oraz ES Criterio.

- ES Criterio odpowiada na specyficzne potrzeby rolników, ponieważ jest to odmiana kiłoodporna. Nairobi to z kolei odmiana, która ma szansę na bycie liderem rynkowym. Na mocnych stanowiskach pozwoli bić rekordy, a na słabszych możliwie maksymalnie zabezpieczyć potencjał produkcyjny – porównywał ekspert.

Nasz rozmówca dodał, że odporność na główne szczepy kiły kapusty odmiany ES Criterio wynika nie tylko z deklaracji hodowcy, ale została potwierdzona dwuletnimi badaniami, prowadzonymi przez IOR-PIB. Podkreślił jednocześnie, że odmiany kiłoodporne to rozwiązanie tymczasowe w przypadku, gdy w danym roku płodozmian wymusza uprawę rzepaku na stanowisku zakilonym.

- Jeżeli rolnicy będą uparcie uprawiać na polu zakilonym odmiany kiłoodporne, to z czasem doprowadzą do przełamania odporności odmian na tego patogena– ostrzegł Stopczyk.

Odmiana Nairobi wyróżnia się z kolei odpornością na wirusa żółtaczki rzepy oraz suchą zgniliznę kapustnych. Odporność na TuYV wśród nowych odmian rzepaku Bartosz Stopczyk określił jako obowiązkową, gdyż w obliczu braku odpowiednich możliwości chemicznej ochrony przed mszycami ryzyko wystąpienia choroby jest wysokie, a redukcja plonu dochodzi do 40 proc.

Jakie będą decyzje rolników?

Niedawno branżę rolniczą obiegła informacja, iż powierzchnia uprawy rzepaku w Polsce przekroczyła w tym sezonie „magiczny” 1 mln ha. Znaczny wzrost ceny uzyskiwanej za nasiona rzepaku przekonała wielu producentów rolnych do podjęcia się uprawy tego gatunku po raz pierwszy. Do „nauki” uprawy rzepaku Bartosz Stopczyk poleca wybór mocnej, plennej odmiany populacyjnej, jak oferowana przed Agrosimex odmiana Kwazar, co określa jako bardziej stabilne i spokojne rozwiązanie. Zdaniem naszego rozmówcy areał rzepaku w naszym kraju utrzyma się w nadchodzącym sezonie na zbliżonym poziomie.

- Na polach króluje teraz kukurydza, numerem dwa jest rzepak. Te dwa gatunki zajęły na polskich polach dodatkowy areał przeznaczany wcześniej w głównej mierze pod zboża i nie widzę innych roślin, które byłyby teraz w stanie z nimi konkurować. Słonecznik i soja mimo dużego skoku popularności nie zagrożą jeszcze długo rzepakowi, a nie zapowiada się również, by cena pszenicy zachęcała do powrotu do jej uprawy tam, gdzie wyparł ją w tym roku rzepak. Areał rzepaku nie może jednocześnie rosnąć dalej, bo za mocno zakłóciłby płodozmiany – analizował ekspert.

W kwestii cen materiału siewnego zbóż Bartosz Stopczyk zwrócił uwagę, że wpływa na nią nie tylko cena surowca w skupie, ale także koszt energii, paliwa, pracy czy transportu. W tym roku elementów, które wpływają na zwiększenie cen materiału siewnego jest wiele, co niestety daje również pole do wdrażania nieuczciwych praktyk. Ekspert ostrzegał przed zakupem najtańszego materiału siewnego, w przypadku którego oszczędności na czyszczeniu czy zaprawianiu nasion mogą negatywnie wpłynąć na późniejszy rozwój roślin.

- Według ostatnich kalkulacji przy cenie za pszenicę konsumpcyjną na poziomie 1600 zł/t, cena materiału siewnego, która pozwoli zagwarantować jego jakość, będzie wynosić 3300-3500 zł/t. Jeżeli jednak potraktuje się ten wydatek jako inwestycję i ubezpieczenie tego, od czego zaczynamy uprawę, mając w pamięci tegoroczne ceny zbytu zbóż konsumpcyjnych i paszowych, a nie ceny zakupu nasion z 2021 roku, taki poziom ceny powinien wydać się bardziej akceptowalny – ocenił Bartosz Stopczyk.