Ceny nawozów biją rekordy. Sytuacja jest trudna nie tylko w Polsce, ale też i w innych krajach. Mamy do czynienia z kryzysem energetycznym. Wszystkie nośniki energii podrożały. Nie tylko gaz, ale również ceny np. węgla kamiennego bardzo poszły w górę.

Wysokie ceny nawozów

Sytuacja światowa znalazła swoje odbicie m.in. na rynku nawozów. Te od ponad miesiąca bardzo idą w górę. Ceny saletry amonowej dochodziły do 3 tys. zł/t netto, teraz trochę się obniżyły, o kilkaset złotych w zależności od punktu, ale nadal są bardzo drogie. A sam skok cenowy, w ciągu ostatnich trzech miesięcy sięga 300 proc. Ceny innych nawozów również galopują.

Rolnicy buntują się przeciwko takiej sytuacji, bo podkreślają, że nie stać ich na tak drogie środki produkcji.

- W związku ze wzrostem cen środków produkcji, zrównoważenie kosztów produkcji przychodami ze sprzedaży płodów rolnych będzie po prostu niemożliwe. Ta sytuacja zabiera nam możliwość racjonalnego kształtowania rozwoju naszych gospodarstw. Dlatego, w imieniu rolników, zwróciliśmy się do Pana Premiera o pilne zajęcie się tą kwestią – informował Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych.

Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, skierował pisma w sprawie galopujących cen nawozów azotowych. Wysłali je do Ministra Aktywów Państwowych i do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Odbył się m.in. protest rolników na terenie jednego z dystrybutorów nawozów sztucznych w Nowym Dworze Gdańskim.

Ale też i duża akcja protestacyjna pod zakładem Anwil Włocławek, gdzie rolnicy z AGROunii, i innych organizacji: Solidarności RI oraz Samoobrony, sprzeciwiali się wysokim cenom nawozów. - Jak podnosili na konferencji rolnicy, dziś dilerzy nie chcą sprzedawać rolnikom nawozów, bo nie wiedzą, jaka będzie ich cena. Zakłady nawozowe dostarczają im produkt bez gwarancji ceny. Tymczasem te same zakłady wywożą polskie nawozy za granicę po starych cenach – informowano podczas protestu. Anwil stanowczo zaprzeczał, jak sami mówili, insynuacjom dotyczącym spekulacji cenowych.

Rolnicy po proteście napisali oświadczenie, którego treść publikujemy poniżej. Napisali w nim m.in. że organizacje ponaglają UOKiK, NIK i ministerstwo rolnictwa oraz ministerstwo aktywów państwowych, by te instytucje szczegółowo zbadały sprawę.

AGROunia zablokowała też tory na Podkarpaciu, gdzie jak twierdzili, wywożone były za granicę polskie nawozy. Pojawiły się też głosy, że eksportowane za granicę mogą być nawozy przeznaczone na cele nierolnicze. W międzyczasie Grupa Azoty podała, że w obliczu wzmożonego popytu na nawozy w kraju firma podjęła decyzję o ograniczeniu dostaw na rynki zagraniczne i przekierowanie ich na rynek krajowy.

Co z tym eksportem nawozów?

- Grupa Azoty już na etapie opracowywania planów rocznych ma ściśle określony podział sprzedaży mocznika na cele nawozowe i cele techniczne. W związku z tym, obydwa rynki mamy zdefiniowane, a mocznik na cele rolnicze ma inne oznaczenia na opakowaniach. Dodatkowo różni się kolorem, bo w portfolio mamy mocznik z inhibitorami – odpowiedziała nam Monika Darnobyt, rzecznik prasowy z Departamentu Korporacyjnego Komunikacji i Marketingu w Grupie Azoty.

Jak podkreśla, obecnie firma, nie prowadzi sprzedaży eksportowej mocznika na cele nawozowe.

Co z produkcją nawozów w Anwilu?

- Produkowane w Anwil S.A. nawozy są przeznaczone wyłącznie na cele rolnicze – informuje Biuro Komunikacji Anwil.

Czy odnotowane zostały problemy w łańcuchu dostaw nawozów o których mówiło się wcześniej w związku z protestami rolników?

- Obecnie wszystkie nasze instalacje pracują bez zakłóceń, nie ma także ograniczeń w dostępności produktów – nadal, niezmiennie wywiązujemy się w 100 proc. ze zobowiązań kontraktowych – podał Anwil.

W takim samym tonie wypowiada się też Grupa Azoty. - Nie odnotowujemy zakłóceń w łańcuchu dostaw nawozów – mówi Darnobyt.