Zapytaliśmy o to Wojciecha Smolarskiego, dyrektora Działu Nawozów w firmie Polish Agro Sp. z o.o.

Farmer: Co w największym stopniu w Pana ocenie przyczyniło się do obecnego stanu na rynku nawozów?

Wojciech Smolarski: Obecna sytuacja na rynku nawozów jest łagodnie mówiąc mocno złożona. Od strony podaży należy wziąć pod uwagę następujące czynniki. Po pierwsze Chiny i Turcja wstrzymały eksport. Na Białorusi i Iranie ciążą embarga handlowe. Po drugie, Rosja wprowadziła limity eksportowe obowiązujące do końca maja tego roku. Dodatkowo większość producentów w Europie mocno ograniczyła, lub w niektórych przypadkach, wstrzymała produkcję ze względu na wysokie koszty. Nawozy w dalszym ciągu pozostają pod presją właśnie kosztów. Światowy bilans popytowo-podażowy jest bardzo napięty.

Farmer: Jak to przekłada się na nasz rodzimy rynek i sprzedaż nawozów przez firmy dystrybucyjne?

Wojciech Smolarski: Skutek jest taki, że import nawozów do Polski jest znacznie mniejszy niż w latach ubiegłych. Efekt ograniczonej płynności finansowej dotyczy zarówno rolników, jak i dystrybutorów. Rosnące ceny nawozów - nie tylko - azotowych powodują, że dystrybutorzy nie są zaopatrzeni w takim stopniu, jak w latach ubiegłych, bo mówiąc wprost - identycznie jak rolnicy - nie są w stanie rozszerzyć linii kredytowych, w takim stopniu, który rekompensowałby wzrost cen nawozów (i pamiętajmy też: skupu zbóż). Ja swoim klientom często mówię: stodoły są puste.

Środki produkcji rolnej znajdziesz na portalu Giełda Rolna.

Farmer: Wiosna coraz bliżej. Czy rzeczywiście jest problem z dostępnością nawozów, bo informacje w tej sprawie są bardzo różne?

Wojciech Smolarski: Biorąc powyższe pod uwagę należy podkreślić, że podaż nawozów jest zdecydowanie niższa w porównaniu z rokiem ubiegłym i spodziewamy się, że będzie problem z ich dostępnością na wiosnę w Europie. Polska jest w tej uprzywilejowanej sytuacji, że posiada dwóch dużych krajowych producentów: Grupę Azoty i Anwil, których produkty na macierzystym rynku są wycenione zdecydowanie poniżej poziomów światowych/europejskich. Dodatkowo rynek krajowy jest traktowany priorytetowo pod kątem ilości towaru.

Farmer: Czy obecnie rolnicy ruszyli na zakupy, czy czekają do lutego?

Wojciech Smolarski: Od strony popytu obserwujmy, że wiele gospodarstw wstrzymuje się z zakupami. Do tego doszła obniżka VAT w Polsce od 1-go lutego, która dodatkowo przesunie realizację zamówień. Z tego względu spodziewamy się wąskiego gardła logistycznego w lutym i pierwszej połowie marca. Dlatego też nie rekomendujemy dalszego wstrzymywania się z zakupami, ponieważ realizacja zamówień będzie wydłużona.

Farmer: W ostatnim czasie wszystkie nawozy, nie tylko na rynku polskim, drożały. Ale mieliśmy też informacje, że mocznik na światowych rynkach zaliczył spadki. U nas też.

Wojciech Smolarski: Z dużą uwagą obserwujemy rynek mocznika, który odnotował spadki od początku roku i analizujemy, jaki może to mieć wpływ na nawozy saletrzane. Dwa dni temu portal farmer.pl podał, że ceny tego towaru spadły z 4400 zł/t netto na 4000 zł/t netto. W tej chwili mówi się już o cenach rzędu 3500 zł/t netto. To jest bardzo duża obniżka – choć oczywiście wciąż na bardzo wysokim poziomie cenowym.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.