20 maja odbyła się podczas realizowanego w Minikowie Międzynarodowego Dnia Rzepaku "Eurorzepak 2021" konferencja online pt.: "Uprawa rzepaku a Europejski Zielony Ład". Organizatorami spotkania byli: Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie i Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju. Na temat tego wydarzenia napiszemy jeszcze w kolejnych artykułach na naszym portalu.

Tymczasem chcemy przytoczyć aktualne zalecenia odnośnie rzepaku, które podczas spotkania przekazał farmerom jeden z prelegentów: dr hab. Witold Szczepaniak, prof. UPP. Odpowiedział on na pytania rolników.

Jak jeszcze w tym roku, przy opóźnionej wiośnie, można wpływać na jakość rzepaku?

– Jak Polska długa i szeroka, mamy bardzo różne warunki pogodowe. Są regiony, gdzie są podtopienia i wówczas rzepak będzie mocno ograniczał rozwój systemu korzeniowego i później tuż przed metą może być problem z odpowiednim wypełnieniem nasion. Ale z drugiej strony patrząc na Wielkopolskę to ja nadmiaru opadów nie widzę – mówił prof. Szczepaniak.

I zaznaczał, że do szacowania plonów jest jeszcze bardzo daleko, a opady, które się pojawiają mogą wywołać wysoką presję patogenów.

Czy można pomóc jeszcze rzepakowi? – Wszystko zależy od tego w jakiej fazie on jest i jak został odżywiony. Jeśli nie został wykonany zabieg na tzw. płatek, czyli zabieg fungicydowy, to jak najbardziej można jeszcze zastosować czy mikroelementy czy siarczan magnezu. Czy nawet azot, który pod koniec wegetacji może być problematyczny, bo może ograniczać zawartość oleju, ale też przebieg tegorocznej wiosny – temperatury - nie sprzyjały do dużej dostępności azotu z gleby. Czyli nie było ani dużej mineralizacji, ani wzmożonego pobrania składnika w okresie przed kwitnieniem, gdzie 70 proc. potrzeb powinno być zrealizowane. W tym terminie te składniki można zastosować. To powinno zwiększyć plon i korzystnie wpłynąć na jakość – wyjaśniał podczas Eurorzepak 2021 prof. Szczepaniak.

Trzeba jednak pamiętać, że za tydzień – dwa tygodnie, rzepak przekwitnie i wówczas część rolników będzie chciała „wjechać” z azotem na tzw. zieloną łuszczynę.

– Z badań wynika, że jest to duży znak zapytania, bo często ani nie uzyskamy efektu plonotwórczego, bo przyrosty plonu bardzo często były na niskim poziomie 3-5-7 proc. Czasami nawet 3 proc. nie osiągaliśmy. Z drugiej strony musimy patrzeć na to, że wtedy może już się gleba ogrzeje, będzie duża podaż azotu glebowego, szczególnie na stanowiskach żyznych. Trzeba wtedy zwrócić uwagę przede wszystkim na to czy mamy zielony aparat, czy mamy zawiązane liście czy nie. Bo jak jest dużo zielonych liści to wówczas z tego zabiegu na pewno bym zrezygnował. Gdyby była taka sytuacja, że liście są „zgubione”, a jeszcze roślina jest zielona i pojawiły się opady, to wtedy można rozważyć taki zabieg – powiedział podczas konferencji prof. Witold Szczepaniak.

Dlaczego? Bo jak wyjaśnił, wówczas możemy wydłużyć okres nalewania nasion. A im będzie większa masa tysiąca nasion tym jest większa szansa, że oleju będzie więcej.

A które mikroelementy wpływają na zaolejenie rzepaku?

– Mangan w pierwszej kolejności zwiększa bezpośrednio zaolejenie. Mimo że zaolejenie dopiero się tworzy w momencie zawiązania nasion, kiedy mamy okres kwitnienia do zbioru. Moim zdaniem plon i olej tworzy się w całym okresie wegetacji. Jesienią też się tworzy, bo jeśli mamy wtedy dobrze odżywioną roślinę, z głębokim systemem korzeniowym to nawet jak dojdzie do kwitnienia i olej będzie nalewany do nasion to roślina będzie do tego lepiej przygotowana. I nawet jak popełnimy błędy agrotechniczne jesienią i wczesną wiosną to nawet najlepsze nawożenia mikroelementami nie poprawi tego elementu I ten, który stosujemy w sposób bezpośredni jak mangan, czy pośredni jak bor i molibden . też będą wpływały korzystnie na jakość nasion – odpowiedział naukowiec.