Wczoraj na łamach farmer.pl ukazał się artykuł pt. Czy w Europie opłaca się produkować nawozy? Co z Nord Stream? Poruszamy tam m.in. temat drogiej produkcji nawozów, zwłaszcza azotowych. Z powodu wysokich cen energii, zwłaszcza gazu, ich produkcja na naszym kontynencie jest bardzo ograniczona. Szacuje się, że nawet w 70 proc. A sytuacja energetyczna robi się jeszcze bardziej napięta po uszkodzeniu gazociągów Nord Stream.

Czy trafi do nas tańszy nawóz?

Pojawia się coraz więcej głosów, że mogą trafiać do nas nawozy z innych części świata, gdzie ta produkcja jest dużo bardziej konkurencyjna i tańsza. Ale czy wystarczająca?

Już 27 października w Jachrance pod Warszawą Narodowe Wyzwania w Rolnictwie. Zapraszamy! Zarejestrujcie się i bądźcie tego dnia z nami!

Swego czasu dla farmer.pl wypowiadał się na ten temat w pierwszej dekadzie września 2022 r. Rafał Mładanowicz, pełnomocnik ministra rolnictwa ds. rozwoju współpracy z Ukrainą. - Proszę zauważyć, że nawozy są produkowane w różnych częściach świata i coraz częściej dochodzą nas informacje o znacznie tańszych, które można kupić na rynku światowych. Są to transakcje, które nie będą teraz realizowane na rynku krajowym czy europejskim z dnia na dzień, ale fracht nawet z najbardziej odległej części świata zajmuje maksymalnie osiem tygodni. I proszę pamiętać o tym, żeby dystrybutorzy nie zostali z tymi drogimi nawozami i żeby nie było sytuacji takiej, że od listopada będzie można w Europie kupować nawozy azotowe i wieloskładnikowe po cenach znacznie tańszych – mówił on wówczas dla farmer.pl.

Czy jest to możliwe?

- Nawozy są towarem masowym, co oznacza, że są one łatwo zastępowalne w ramach jeden kategorii produktów. Możemy więc wyobrazić sobie sytuację zakupu ich na innych rynkach. Jednak myślenie, że możemy szybko zabezpieczyć podaż tanich nawozów z zagranicy jest dość naiwne. Po pierwsze ich produkcja wymaga określonych mocy przerobowych, a ich zwiększenie oznacza kosztowne inwestycje, konieczność dostępu do technologii oraz, co ważne, wymaga czasu. Znaczące są też koszty związane z logistyką nawozów, które będą oddziaływać na cenę. Po drugie, wzrost popytu będzie oznaczał wzrost cen na rynkach światowych – odpowiada dla portalu farmer.pl dr inż. Michał Gazdecki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Jak dodaje, rozchwiane ceny gazu i innych nośników energii to najważniejsze obecnie czynniki, które destabilizują sytuację na rynkach. - Bez stabilizacji i większej przewidywalności cen gazu nie można liczyć na szybką poprawę sytuacji – podkreśla ekspert.

Patrząc na zmieniające się gwałtowne ceny nawozów, zwłaszcza azotowych, problem jest bardzo złożony. Poniżej ostatnie ceny saletry amonowej.

Saletra02 (1).jpg
Saletra02 (1).jpg

Co z alternatywnymi dostawcami gazu?

Dostaw gazu w obecnej sytuacji nie jest łatwo rozwiązać. Czy oddany niedawno do użytku gazociąg Baltic Pipe może sytuacją ustabilizować? Wielu komentatorów wyraża się wobec tego faktu z uznaniem, a wręcz z entuzjazmem. A jednak budzi on wiele refleksji.

- W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej – wojny u naszych granic, jak i zagrożenia działaniami terrorystycznymi wymierzonymi w dużą infrastrukturę energetyczną, rurociągi i elektrownie stanowią cel ataku o znacznej skali rażenia. Przykładem tego są wybuchy w Nord Stream czy zajęcie przez Rosjan Zaporowskiej Elektrowni Jądrowej. Bardziej racjonalne jest budowanie bezpieczeństwa energetycznego od dołu, bazując na samowystarczalności lokalnej czy zakładów przemysłowych, wykorzystując energetykę odnawialną wraz z magazynami energii (w przyszłości wodór) oraz stawiając na znaczną poprawę efektywności energetycznej. Należy podkreślić, że energetyka odnawialna bazuje na naszych zasobach, a nie na importowanych, jak gaz ziemny. Choć Norwegia i Dania są krajami politycznie przewidywalnymi, to patrząc na to, co dzieje się na świecie, nie można na tym do końca polegać, czego przykładem był wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA – komentuje dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, ekspert Koalicji Klimatycznej.