Ten rodzaj nawozu od lat cieszy się dużą popularnością. Rolnicy nie tylko z typowo drobiarskich rejonów chętnie oddają za niego słomę. Pomiot jest nawozem szybko działającym, przez co najlepiej stosować go krótko przed siewem. Nie nadaje się natomiast do długotrwałego przechowywania, gdyż straty azotu już po miesiącu od wywiezienia z kurnika mogą sięgnąć 50%.

Skład i dawka

Pomiot zasadniczo ma skład bogatszy niż typowy obornik pochodzący od ssaków. Tona najpopularniejszego nawozu kurzego zawiera średnio 16 kg N, 15 kg P2O5, 8 kg K2O, 24 kg CaO i 7 kg MgO. Podobny skład ma obornik pochodzący od indyków Pomiot kaczek i gęsi ma bardziej zróżnicowany i nieco uboższy skład, który mieści się w przedziale 5 - 10 kg N, 5 - 14 kg P2O5, 6 - 9 kg K2O, 8 -16 kg CaO i 2 - 3 kg MgO. Nawozy pochodzące od drobiu łączy zawartość siarki na poziomie 1-1,5 kg/t i magnezu 1,5 - 2,5 kg/t. Ponadto pomiot kurzy jest bogaty w bor i molibden, a indyczy w miedź, cynk i mangan.
Źródła opisujące dawkowanie pomiotu zazwyczaj podają stosunkowo szeroki zakres 10 - 15 t/ha. Dotyczy to pomiotu mokrego, natomiast suchy można stosować w dawce 5 - 10t/ha. W praktyce ze względu na dużą zawartość łatwo przyswajalnego azotu trzeba uważać, żeby nie przenawozić upraw tym pierwiastkiem. Bezpieczniej jest zastosować mniejszą dawkę pomiotu i uzupełnić ją później nawozem mineralnym, gdyż na zbyt dużą dawkę po fakcie już nic nie da się poradzić.

Pomiot kur niosek okiem praktyka

Judyta i Łukasz Łęgowscy prowadzą od 2012r w miejscowości Osieczek w powiecie wąbrzeskim w województwie kujawsko-pomorskim gospodarstwo, którego obecna powierzchnia wynosi około 120 ha. Od 2017 r. specjalizują się w chowie kur niosek na jaja konsumpcyjne. W gospodarstwie uprawiane są zboża, kukurydza na ziarno, rzepak i słonecznik . Ich zdaniem podstawą prowadzenia gospodarstwa jest kalkulacja kosztów, właściwy płodozmian oraz łączenie produkcji roślinnej i zwierzęcej. Za właściwe uważają łączenie nawożenia mineralnego z naturalnym, zaznaczając, że nawozy z obu tych grup nie są w stanie w pełni siebie zastępować. Zaznaczają jednocześnie, że stosowanie obornika z ekonomicznego punktu widzenia ma największy sens wtedy, gdy jest on produktem ubocznym we własnym gospodarstwie, ponieważ nie dochodzą koszty jego zakupu i transportu. Przed rozpoczęciem produkcji zwierzęcej w gospodarstwie Judyty i Łukasza Łęgowskich pomiot kupowany był za 20 - 30 zł/t. Teraz ten sam dostawca oczekuje 60 - 70 zł/t, a to zdaniem właścicieli gospodarstwa, po doliczeniu kosztów transportu, zbyt mocno podnosi koszty produkcji, nawet biorąc pod uwagę obecne ceny nawozów. Nadal w gospodarstwie jest kupowana gnojowica bydlęcą, która jest ważnym elementem planu nawożenia, jak również dochodzi do wymiany słomy z pól na obornik bydlęcy .

W gospodarstwie nawóz naturalny jest stosowany na każdym polu co 2-4 lata. Dawka, jaką rolnicy stosują to 8-10t/ha w przypadku pomiotu od własnych kur, natomiast w przypadku kupnego nawozu, który stosowali wcześniej, było to ok 12 - 15 t/ha ze względu na przebadany uboższy skład. Najważniejszym narzędziem w gospodarstwie Judyty i Łukasza Łęgowskich jest kalkulator. Ich zdaniem liczenie składów nawozów i resztek pożniwnych, potrzeb roślin oraz kosztów zabiegów jest podstawą prowadzenia gospodarstwa i pozwala uniknąć wielu powszechnych błędów. Podkreślają, że nawożenie powinno być jak najbardziej dostosowane do zapotrzebowania roślin, a zbyt duże dawki wcale nie przynoszą lepszego skutku, a są niepotrzebnym kosztem. Nie mniej ważny jest prawidłowo skonstruowany płodozmian. Pszenica i pszenżyto wysiewane są na przemian z kukurydzą, rzepakiem i słonecznikiem, a pod pszenicę i kukurydzę stosowany jest pomiot ptasi, obornik bydlęcy lub gnojowica bydlęca. W przypadku pomiotu łatwo o przedawkowanie azotu, o czym właściciele gospodarstwa przekonali się w tym roku na plantacji słonecznika, co traktują jako cenną lekcję na przyszłość. Warto też zaznaczyć, że uprawa słonecznika w gospodarstwie państwa Łęgowskich wypadła bardzo zadawalająco i w nadchodzącym sezonie zamierzają dwukrotnie zwiększyć areał uprawy słonecznika na ziarno. Ciekawym rozwiązaniem jest również wymieszanie obornika bydlęcego z pomiotem co pozwoli uzyskać bardzo ciekawy skład nawozu.

Pomiot indyczy okiem praktyka

Przemysław Zelma prowadzi w powiecie iławskim w województwie warmińsko- mazurskim 67-hektarowe gospodarstwo rolne specjalizujące się w chowie indyków. Uprawia pszenicę, pszenżyto, rzepak i buraki cukrowe. Obornik indyczy stosuje pod rzepak, który uprawia w technologii orkowej. Zaznacza, że pług nie tylko lepiej miesza nawóz z glebą, ograniczając straty azotu, ale też zmniejsza zainteresowanie ze strony dzików, które są plagą w okolicy- z ich powodu zakończył uprawę kukurydzy na ziarno. Za ważne w prawidłowym gospodarowaniu uważa nie tylko łączenie nawożenia naturalnego i mineralnego, ale też uregulowanie odczynu pH gleby czy właściwy płodozmian uzupełniony międzyplonami.

Z badań składu wynik, że tona takiego nawozu pobranego z pryzmy na polu zawiera średnio 8,5 kg N, 8 kg P2O5, 4K2O, 4 kg MgO. Przemysław Zelma podkreśla, że skład nawozu zmienia się znacznie już podczas załadunku, aż do zmieszania z glebą. Duża jest też zawartość słomy, gdyż podczas całego okresu tuczu jest ona uzupełniana 3 razy w tygodniu. Dawka pomiotu jaka jest stosowana w gospodarstwie to 10 t/ha. Doświadczenie ubiegłych lat pokazało, że większa ilość powoduje nadmierny jesienny rozwój rzepaku, co przekłada się na słabsze przezimowanie. Jednocześnie rzepak bez obornika rozwija się widocznie słabiej, nawet jeśli ilość składników pokarmowych z nawozów mineralnych jest zbliżona.