– Chociaż minęło już pół roku, nie da się mówić o żadnej faktycznej pomocy państwa rolnikom w sytuacji drastycznych podwyżek cen nawozów. Od pół roku nie zrobiliście nic! Zostawiliście rolników samych! – oskarżał polityków rządzącego obozu Michał Kołodziejczak.

Lider Agrounii przypomniał, że premier zabrał głos w sprawie nawozów dopiero po rolniczych protestach, blokadach zakładów Anwil, magazynów nawozowych i pociągów, wywożących polskie nawozy za granicę. – Właśnie zapłaciłem mandat 700 zł za to, że wstrzymałem wywóz polskich nawozów – stwierdził.

Przewodniczący Agrounii krytykował opieszałość polityków i brak wymiernej pomocy rolnikom w kryzysowej sytuacji.

Dopłaty do nawozów i tak byłyby zbyt małe

– To niedopuszczalne, że posłowie z komisji rolnictwa pochylają się nad problemem dopiero po pół roku i od pół roku nie można mówić o żadnej realnej pomocy. To są jedynie puste obietnice – skwitował Kołodziejczak. – Wczoraj płaciłem rachunki za nawóz i obliczyłem, że zapłaciłem cztery razy więcej, niż przed rokiem. Proszę więc, by minister nie kłamał, że 500 zł pokrywa zwyżkę cen nawozów.

Kołodziejczak zauważył, że Agrounia już w październiku postulowała wstrzymanie eksportu polskich nawozów i tworzenie rezerw. Rząd wespół ze spółkami nawozowymi twierdził jednak, że magazynowanie nawozów jest niemożliwe. Organizacja wnioskowała również o uruchomienie sprzedaży nawozów rolnikom z odroczoną płatnością po żniwach, z gwarancjami KOWR, ale rząd z tego pomysłu również nie skorzystał. Agrounia - jak twierdzi jej szef - wnioskowała także do Ministerstwa Rolnictwa, by w obliczu kryzysu na rynku nawozowym umożliwić rolnikom wylewanie gnojowicy na pola, ale nie doczekała się nawet żadnej odpowiedzi.

Agrochem: czy można kupić nawozy?

Kołodziejczak zarzucił również resortowi, że wprowadza rolników w błąd przekonując, że zakłady Agrochem uruchomiły sprzedaż nawozów bezpośrednio rolnikom. – Pięć razy tam dzwoniłem i nigdy nawozów dla mnie nie było. Może należałoby więc najpierw sprawdzić, ile nawozów Agrochem faktycznie rolnikom sprzedał i w jakim stopniu zaspokaja to nasze potrzeby? – zauważył.

Pięć razy tam dzwoniłem i nigdy nawozów dla mnie nie było. Może należałoby więc najpierw sprawdzić, ile nawozów Agrochem faktycznie rolnikom sprzedał i w jakim stopniu zaspokaja to nasze potrzeby?

Szef Agrounii powątpiewał też w rezultaty postępowania UOKIK, które trwa od trzech miesięcy i ma wykazać, czy na rynku nawozów dochodziło do zmowy cenowej bądź spekulacji. – My wcześniej pisaliśmy w tej sprawie i do NIK, i do UOKiK, ale odmówiły skontrolowania spółek nawozowych i dystrybutorów. Czy teraz powiedzą, że były w błędzie, albo zgrzeszyły zaniechaniem obowiązków? – pytał Kołodziejczak.

Lider Agrounii ubolewał również, że państwo i państwowe spółki wykazały się słabością i nieprzygotowaniem na sytuacje kryzysową. Co gorsza, w opinii Michała Kołodziejczaka, rząd nie wyciągnął żadnych wniosków z tej sytuacji i nie przedsięwziął żadnych kroków, by kryzysowi przeciwdziałać w przyszłości.

– Ja pytam, jak z tego problemu wyjdziemy na jesieni, skoro rezerwy nawozowej nie mamy? – powiedział.