Naukowiec podkreśla, że do uzyskania wysokiego efektu plonotwórczego azotu nie wystarczy podanie odpowiednich form chemicznych składnika. Trzeba również zadbać, aby azot zawarty w nawozie, jak i składnik rodzimy (pochodzący z mineralizacji glebowej materii organicznej) mógł być efektywnie pobierany z gleby, a w konsekwencji przetwarzany na plon.

Od czego ta efektywność zależy? Składa się na to wiele czynników, które rolnik jest w stanie, chociaż część z nich, kontrolować. Oczywiście warunki pogodowe są poza zasięgiem, bo na to farmer nie ma wpływu, ale już na uzupełnienie wcześniej zasobności gleby w składniki, które w sposób bezpośredni lub pośredni korzystnie wpływają na pobieranie azotu – tak. Ważne jest też stworzenie optymalnych warunków w kontekście rozwoju systemu korzeniowego – odpowiedzialnego za dostarczenie roślinie wody i składników pokarmowych.

Dr hab. Witold Szczepaniak jako przykład podaje rzepak i zboża (szczególnie słabo rozkrzewione), które potrzebują od samego początku po ruszeniu wegetacji wiosennej odpowiedniej ilości azotu w formie azotanowej. Ta forma bowiem ma istotny wpływ na gospodarkę hormonalną roślin, co pozwala roślinom się szybko zregenerować po okresie zimy, jak również, chociaż częściowo, „nadrobić zaległości” jesienne.

Naukowiec podkreśla, że azot azotanowy będzie efektywnie pobierany tylko wówczas, kiedy gleba będzie odznaczała się odpowiednią zasobnością w potas. Warto wiedzieć, że w wypadku rzepaku ta odpowiednia zasobność balansuje na pograniczu średniej i wysokiej, a u zbóż - wskazana jest zasobność co najmniej średnia.

Dlaczego potas jest tak ważny? Ponieważ bierze udział w aktywnym pobieraniu azotu przez roślinę. Zatem istotne jest, aby kontrolować ten proces na glebach o zbyt niskiej zasobności i wskazane jest wczesnowiosenne nawożenie potasem.

Więcej przeczytasz na ten temat w marcowym wydaniu miesięcznika FARMER w artykule dr hab. Witolda Szczepaniaka pt. Jak podkręcać działanie azotu?