• Ceny zostały znacznie obniżone w stosunku do wyjątkowo wysokiego pułapu z przełomu lata / jesieni.
  • Towar jest w ofercie, a dostawy mogą być zrealizowane do wiosny. 

Spadki o około 20 - 25%

Mocznik długo był towarem deficytowym. Polskiego towaru brakowało na rynku, a remedium na niedobory mocznika stanowił towar importowany. Nawozy z Omanu i Egiptu zamawiane były do polskich gospodarstw już latem - dotyczy to zarówno mocznika bez inhibitora, jak i z inhibitorem. Wówczas ceny tego nawozu przekraczały nawet 5 tys. zł/t. Obecnie ceny tego samego towaru z Półwyspu Arabskiego czy z Kraju Faraonów spadły o 20 - 25% (do poziomu około 4 tys. zł/t). To oznacza, że nawóz zamówiony chociażby we wrześniu w porównaniu do zakupu w tym momencie może być droższy nawet o 24 tys. zł na transporcie. W ofertach dystrybucji pojawił się również polski mocznik. 

Podobnie rzecz się ma z innymi nawozami azotowymi. Saletra oraz saletrzaki zanotowały spadki z pułapu niemal 5 tys. zł/ (w przypadku saletry) do wartości odpowiednio 3,6 tys. zł/ i 3,4 tys. zł. Tu jednak sytuacja jest nieco odmienna, ponieważ - pomimo znacznie słabszej dostępności aniżeli w poprzednich latach - towar był generalnie w obrocie przez cały czas (choć często ilości były limitowane).

Nawozy dostępne, ale trudno określić kiedy dojadą

Inną kwestią pozostaje temat logistyki. Biorąc pod uwagę zastój w fabrykach z przełomu lata / jesieni i związane z tym opóźnienia w realizacji zamówień trudno określić kiedy towar dojedzie do gospodarstw. Pod uwagę trzeba wziąć, że przed nami okres Bożego Narodzenia, tak więc od 24 grudnia do 6 stycznia przez niemal dwa tygodnie produkcja może zwolnić w całym przemyśle. Podobnie rzecz się ma z transportem w tym okresie.

Większość produktów azotowych jest dostępna w ofercie dystrybutorów. Czas realizacji nie jest precyzyjnie określony - niemniej nieoficjalnie mówi się, że zamówienia składane teraz mogą dojechać do gospodarstw na czas, tzn. jeszcze przed podaniem pierwszej wiosennej dawki N. Jednak termin dostawy może się wydłużać jeśli weźmiemy pod uwagę kilka czynników. Nie wiemy jak rozwinie się sytuacja na rynku gazu i czy produkcja nie zostanie ponownie wstrzymana. Trudno także określić jaka będzie zima - w przypadku mroźnej aury zapotrzebowanie na paliwa będzie wzrastać. Wreszcie - jak nigdy dotąd musimy spoglądać za naszą wschodnią granicę i obserwować poczynania wojenne i idące za nimi skutki gospodarcze, które mają bezpośrednie przełożenie także na produkcję nawozów. 

Nikt nie da nam gwarancji, że produkcja nie zostanie wstrzymana, a cena w związku z zimą i wojną nie pójdzie znów w górę (oby nie, gdyż ceny i tak nadal nie są adekwatne w stosunku do wartości płodów rolnych). W przypadku nawozów nic nie możemy już przewidzieć.