Takie posunięcie ma mieć wpływ na ograniczenie emisji amoniaku, co wpisuje się w założenia Komisji Europejskiej dotyczącymi tzw. Europejskiego Zielonego Ładu. Poprosiliśmy w tej sprawie o komentarz naukowca, który od lat zajmuje się tematyką nawozową i przedstawiciela producenta nawozów.

- Kwestia wartości nawozowej danego produktu, w tym w szczególności nośnika azotu, sprowadza się zasadniczo do tego, czy zachodzi synchronizacja między potrzebami rośliny a dostępnością składników odżywczych z zastosowanego nawozu, co tylko w części wynika z terminu aplikacji – mówi w rozmowie z nami prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Jak dodaje, mocznik jako nośnik azotu musi w kolejności:
1) Ulec hydrolizie;
2) Obecność związków o charakterze inhibicyjnym ma na celu spowolnienie hydrolizy, co najmniej o kilka tygodni;
3) Produktem hydrolizy jest jon amonowy (N-NH4), który może być pobrany przez roślinę lub podlega nitryfikacji, w którym to procesie powstaje jon azotanowy (N-NO3).

- Powyższy wywód wskazuje także na to, że efekt plonotwórczy zależy także od wpływu określonej formy azotu na metabolizm uprawianej rośliny. Drugą kwestią, którą trzeba mieć na uwadze jest zakres uprawianych roślin, dla których nowa formulacja mocznika byłaby odpowiednia, czyli spełniająca wymóg synchronizacji. Jak dotąd, Polska pomimo kilkuletniej suszy, należy do strefy klimatu umiarkowanego, a więc okres wysokich temperatur, sprzyjający szybkiej hydrolizie mocznika, jest krótki – zauważa prof. Grzebisz.

I jak wyjaśnia, do rozważenia z roślin uprawnych (polowych) ze względu na metabolizm azotowy pozostaje w zasadzie tylko kukurydza, i to tylko pod warunkiem, że dotyczy odmian typu stay-green.

- Przydatność tego rozwiązania należałoby jeszcze potwierdzić eksperymentami polowymi, które pozwoliłyby wypracować efektywna technologię nawożenia – uważa prof. Witold Grzebisz.

Zdaniem naukowca, ocena stosowania jakiegokolwiek produktu, będącego nośnikiem składnika pokarmowego, w tym azotu, wymaga wiedzy w zakresie mineralnego żywienia roślin i fizjologii roślin uprawnych. Stosowanie nawozów z dodatkiem inhibitorów nitryfikacji wymaga także wiedzy z zakresu mikrobiologii i chemii rolnej.

A co z cenami, czy takie posuniecie może wpłynąć na zwyżkę cen mocznika?

- Wydaje się logicznie uzasadnionym wzrost cen mocznika z inhibitorem ureazy, czy też w formulacji otoczkowej. Wniosek taki nasuwa się z prostego faktu, jakim jest wzrost kosztów produkcji – zauważa prof. Grzebisz.

Jak na zmiany patrzy sam producent nawozów azotowych?

- Projekt nowelizacji ustawy o nawozach i nawożeniu implementuje do polskiego prawa zapisy dyrektywy NEC przyjętej przez Parlament Europejski jeszcze w 2016 roku. Celem dyrektywy jest ograniczenie emisji do atmosfery szeregu substancji chemicznych. Grupa Azoty popiera kierunek działań korzystnych dla środowiska i angażuje się w nie na wielu polach. Oczywiście dostosujemy się do zmian w zasadach stosowania mocznika. Zaproponowane rozwiązanie nie jest niczym nowym w UE, od 1 lutego 2020 r. podobne zasady obowiązują w Niemczech – mówi w rozmowie z nami Waldemar Grzegorczyk, rzecznik prasowy Grupy Azoty.

Jak dodaje, zaproponowane w ustawie o nawozach i nawożeniu zmiany spowodują zwrot w kierunku nawozów lepszych jakościowo, co będzie korzystne zarówno dla środowiska, jak i dla rolników.

- Więcej substancji odżywczych (a dokładnie azotu) zawartych w tych nawozach będzie dostępne dla roślin, co powinno przełożyć się na poprawę efektywności nawożenia, a zatem również na wymierne korzyści ekonomiczne dla producentów rolnych – mówi Grzegorczyk.

Przypominamy, że nowelizacja zakłada też zmianę przepisów dotyczących przeniesienia kompetencji w zakresie nadzoru nad wprowadzaniem do obrotu nawozów, nawozów oznaczonych znakiem "NAWÓZWE" i środków wspomagających uprawę roślin z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) na Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN).