Jak podaje firma, wielu rolników podejmuje decyzje o zakupie nawozów w ostatniej chwili.

- Sytuacja ta jest z jednej strony zrozumiała, choć trzeba mieć na względzie, że w tym roku ma ona charakter szczególny. Choć to dopiero połowa marca, wiele prac polowych już się rozpoczęło. Inną sprawą, która może zdestabilizować typowy porządek w gospodarstwie rolnym, jest koronawirus i jego wpływ na przemysł i rolnictwo – informuje Grupa Azoty.

- Grupa Azoty S.A. zawsze jest lojalnym partnerem polskich rolników. Rok 2020 jest rokiem szczególnym, a sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia jest całkowicie nowa i nieprzewidywalna. Nie wiemy, czy koronawirus w Europie nie spowoduje całkowitego wstrzymania transportu międzynarodowego, a nawet krajowego, dlatego chcemy zaapelować do rolników o rozwagę. Jeśli koronawirus spowoduje problemy transportowe, dostawy środków do produkcji rolnej będą utrudnione i ich dostępność może być niewielka, co może spowodować także drastyczny spadek potencjału produkcyjnego polskich gospodarstw rolnych. Dlatego apelujemy by podejść bardzo poważnie do stanów magazynowych produktów, które są niezbędne w zachowaniu ciągłości produkcji w gospodarstwie rolnym – mówi Piotr Zarosiński, dyrektor Departamentu Korporacyjnego Handlu Segmentu Agro.

W tym roku lokalnie, jak informowali nas rolnicy, prawdopodobnie z powodu przyspieszenia możliwości stosowania nawozów azotowych i tym samym zwiększonego wcześniejszego zakupu produktów, były problemy z dostarczeniem wybranych nawozów np. siarczanu amonu. Farmerzy mogli wjechać w pole, ale nie mieli jeszcze dostarczonego nawozu.

- Grupa Azoty produkuje nawozy i dostarcza je dystrybutorem zgodnie z przyjętym harmonogramem produkcji i dostaw. Niestety, regularnie otrzymujemy sygnały od dystrybutorów, że niektórzy rolnicy wstrzymują się z zakupami licząc na spadek cen i korzystniejszy zakup w późniejszym terminie, pomimo przekazywanych im sugestii, że powinni rozważyć wcześniejsze składanie zamówień, jeżeli chcą mieć gwarancje dostawy w zaplanowanym terminie – odpowiedział nam na początku marca na te informacje Waldemar Grzegorczyk, rzecznik prasowy Grupy Azoty.