• Przedstawiamy najświeższe dane opracowane przez Arkadiusza Zalewskiego z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jest to zestawienie za 2021 r. Zaimportowaliśmy ponad 3,5 mln t, a wyeksportowaliśmy 3 mln t.
  • W minionym 2021 r. wrósł eksport nawozów z Polski w porównaniu do 2020 r. Rosnące ceny nawozów sprzyjały sprzedaży poza granicę Polski przy słabnącej złotówce.
  • Polski eksport nawozów rósł, mimo zapowiedzi przez polskie koncerny chemiczne o produkcji nawozów przede wszystkim na polski rynek.

Import nawozów – dane za 2021 rok

– Nie da się ukryć, że rynek nawozów mineralnych charakteryzuje się wysokim poziomem koncentracji podaży, a import nawozów do Polski odbywa się z tych samych głównych kierunków, jego struktura geograficzna i towarowa  nie zmienia się istotnie – mówi Arkadiusz Zalewski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Ze wstępnych danych Ministerstwa Finansów wynika, że w minionym roku różne firmy zaimportowały do Polski ponad 3,53 mln ton nawozów. Głównie przyjeżdżały one do naszego kraju z Rosji, Niemiec, Białorusi i Litwy.

Import nawozów z tych krajów stanowi blisko 80% całego wolumenu sprowadzonych nawozów (2,8 mln t). Pierwsze miejsce przypadło Rosji. Z tego kraju zakupiliśmy 26,7% nawozów, czyli niespełna milion ton. Na drugim miejscu plasują się Niemcy (19,2%), na trzecim Białoruś (15,2%), a na czwartym Litwa (12%).

– O wiele mniejsze ich ilości sprowadziliśmy z Niderlandów, Kanady, Finlandii, Omanu, Wielkiej Brytanii i Norwegii – wylicza Arkadiusz Zalewski. Analityk wskazuje, że z każdego z tych kierunków importowaliśmy nie więcej niż 3% wolumenu całego importu.

Nawozy azotowe to Niemcy

1,3  mln t nawozów azotowych z importu wchłonął polski rynek w 2021 r. – Nawozy azotowe jednoskładnikowe, takie jak saletrzaki czy też mocznik importujemy głównie od naszch zachodnich sąsiadów – informuje Arkadiusz Zalewski. Z całej puli sprowadzonych do naszego kraju tych nawozów, blisko jedna trzecia została zakupiona w Niemczech (27,4%). Poza tym nasi producenci rolni dokarmiali rośliny nawozami azotowymi z Litwy (18,8% importu), Rosji (17,2%), Białorusi (6,7%) i Omanu (6,3%).

Głównie kierunki, z których importujemy nawozy potasowe są podobne. Pierwsza trójka to Białoruś, Rosja i Niemcy. W sumie z tych krajów przywieziono do Polski ponad 0,9 mln t nawozów, czyli 83,5% całego importu. Łącznie na naszym rynku znalazło się 1,1 mln t nawozów potasowych wyprodukowanych poza granicami Polski. Do powyższej trójki państw należy dołączyć jeszcze Kanadę – z tego kraju import wyniósł 8,4%.

Analizując strukturę geograficzną importu nawozów wieloskładnikowych widać wyraźnie, że na pierwszy plan wysuwa się Rosja. Blisko 40% nawozów NPK zostało sprowadzonych na nasz rynek właśnie z tego kraju. Na kolejnych miejscach plasują się: Litwa (15,3%), Białoruś (12,3%), Finlandia (8,2%) i Niderlandy (7,1%). Łącznie zaimportowaliśmy w całym minionym roku ponad milion ton nawozów NPK.

Import kontra eksport nawozów

Jesteśmy importerem netto nawozów. Ponad połowa polskiego importu jest produkowana za naszą wschodnią granicą. W sumie, z Rosji, z Białorusi i z Litwy sprowadziliśmy 1,8 mln t, czyli 54% całego importu. Jeśli do tej wielkości doliczymy niemiecki import, to blisko 80% sprowadzanych do naszego kraju nawozów pochodzi ze wspomnianych wcześniej czterech krajów. Mimo rosnącego popytu na nawozy na całym świecie import nawozów do Polski był niższy w minionym roku w porównaniu do 2020 r. W całym 2020 r. na polski rynek trafiło 3,7 mln ton, czyli o blisko 200 tys. t mniej niż w całym 2021 r.

A jak wyglądał ich eksport? Co ciekawe sprzedaliśmy poza granice Polski 3 mln t nawozów w minionym roku, o 200 tys. t więcej niż w 2020 r. Nasze główne kierunki eksportowe to kraje Unii Europejskiej, Wielka Brytania i Ukraina. W ocenie Zalewskiego z IERiGŻ-PIB większy eksport nawozów z Polski można wiązać z korzystnymi dla eksporterów zmianami kursu polskiej waluty  oraz prawdopodobnie koniecznością zrealizowania  wcześniej zawartych kontraktów. Możemy jedynie gdybać, Jak relacje import – eksport ułożą się w tym roku. Z jednej strony osłabiająca się ciągle złotówka w związku z agresją Rosji na Ukrainę powinna sprzyjać dalszemu wzrostowi eksportu nawozów, z drugiej strony nie należy zapominać, że większość surowców do produkcji nawozów nasze koncerny chemiczne importują, a to oznacza, że płacą za nie zdecydowanie więcej niż w 2020 r.