Program działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu, zwany dalej Programem azotanowym, wszedł w życie 27 lipca 2018 r.

Przypominamy, dlaczego takie rozwiązania nasz kraj musiał przyjąć. Jest to efekt Dyrektywy Rady 91/676/EWG z 12 grudnia 1991 r. dotyczącej ochrony wód przed zanieczyszczeniami powodowanymi przez azotany pochodzenia rolniczego, potocznie zwanej dyrektywą azotanową. Zobligowała ona państwa członkowskie do podejmowania działań zapobiegających przenikaniu związków azotowych do wód otwartych i gruntowych. Tak zwany Program azotanowy jest tego pokłosiem. Polska wstępując do Unii Europejskiej w 2004 r., zobowiązała się do wdrażania tych postanowień dyrektywy. Zostały u nas wyznaczone OSN-y (Obszary Szczególnie Narażone), a więc regiony kraju, gdzie zwracano większą uwagę na nawożenie. Okazało się to jednak niewystarczające i mimo iż Program wstępnie miał obejmować właśnie te wcześniej wspomniane OSN-y (tylko zajmujące większą powierzchnię, niż pierwotnie przyjęto), to stał się on ogólnopolski w momencie wejścia w życie rozporządzenia w 2018 r.

NIEJASNE I NTERPRETACJE

Od początku budził on wiele kontrowersji i obaw rolników (o czym piszemy w sondzie "Farmera"). Wątpliwości dotyczyły m.in. terminów stosowania nawóz azotowych i naturalnych, które w ramach nowych przepisów zmieniły się i niestety nie podążają za praktyką i ociepleniem klimatu. Po raz pierwszy można było problem ten zaobserwować już jesienią ubiegłego roku, kiedy to rolnicy dopytywali się o możliwości stosowania nawozów naturalnych w suchym roku, po terminach ustalonych w nowych przepisach, czyli po 31 października. Okazało się, że od przyjętych zasad w rozporządzeniu są odstępstwa (...).

Cały artykuł ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Farmer"