- Strajk zawieszamy, a nie kończymy. Mamy nadzieję, że z chwilą +zawieszenia broni+ rozpocznie się czas dyplomacji - poinformował w poniedziałek Komitet Strajkowy w komunikacie wysłanym do mediów.

Związkowcy podkreślają, że zawieszenie protestu jest gestem dobrej woli, który może ułatwić negocjacje z zarządem spółki.

- Nadal uważamy, że proponowane przez zarząd zmiany zasad wynagradzania pracowników Zakładów Azotowych Puławy SA oraz sposób rozdziału wynegocjowanej 15 proc. puli środków są nieakceptowalne. Wierzymy, że można wypracować inne, lepsze rozwiązania niż te zaproponowane przez pracodawcę. Teraz będzie na to czas - napisali członkowie Komitetu.

Rzecznik prasowy Komitetu Wojciech Pokora powiedział, że związkowcy ustalili wstępnie, iż protest będzie zawieszony do 1 maja. W komunikacie zastrzegają jednak, że "w razie jakichkolwiek represji w stosunku do osób strajkujących" zostanie on odwieszony i "może przybrać inne formy".

Rzecznik prasowy Zakładów Azotowych w Puławach Grzegorz Kulik powiedział, że zarząd nie otrzymał jeszcze oficjalnego stanowiska związkowców o zawieszeniu protestu. - Jesteśmy gotowi kontynuować rozmowy - zaznaczył Kulik.

Prowadzony od 17 marca protest, który związkowcy nazywali strajkiem okupacyjnym, polegał na tym, że na terenie Zakładów pozostawali pracownicy, którzy zakończyli pracę na kolejnych zmianach. Gromadzili się oni w kilkunastu wyznaczonych pomieszczeniach, np. świetlicach czy salach konferencyjnych w poszczególnych budynkach Zakładów, w których pracują.

Praca w Zakładach odbywa się na trzy zmiany, przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia; instalacje obsługiwane są przez pięć zmieniających się brygad pracowników.

Akcję protestacyjną w puławskich "Azotach" prowadzą dwa związki zawodowe (spośród sześciu działających z spółce), które od sierpnia ub. roku są w sporze zbiorowym z zarządem. Największa grupa pracowników uczestniczyła w proteście tydzień temu - według związkowców było to 530 osób, a według władz spółki - 360, czyli ok. 10 proc. całej załogi puławskich zakładów. Według związkowców w ciągu 10 dni okupacji zakładu w proteście tym wzięła udział jedna trzecia załogi.

Protestujący związkowcy żądają 15-proc. podwyżki, na którą zarząd Zakładów Azotowych się godzi. Spór dotyczy sposobu podziału tych środków na poszczególne grupy pracowników. Zarząd chce podwyżkę połączyć z wprowadzeniem nowego taryfikatora płac i premii. Związkowcy jednak uważają, że proponowany system znacznie podwyższa wynagrodzenie najlepiej zarabiającej kadrze zarządzającej, natomiast zbyt mało pracownikom produkcji oraz niższej i średniej administracji.

Władze spółki przedstawiły komitetowi strajkowemu propozycje rozdysponowania podwyżki - 6 proc. otrzymaliby wszyscy pracownicy, a kolejne 4 proc. pracownicy, którzy otrzymują niższe wynagrodzenie skalkulowane według starego taryfikatora. Pozostałe 5 proc. podwyżki przeznaczone byłoby na fundusz premiowy i miałoby być wypłacane w ramach nowego sytemu motywacyjnego. Podwyżka i nowe regulacje mogłyby być wprowadzone od nowego roku obrachunkowego, czyli od lipca br.

Związkowcy chcą, żeby wszyscy dostali 6 proc. podwyżki, a pracownicy wynagradzani gorzej według starego taryfikatora - 9 proc. Domagają się podwyżki z wyrównaniem od czerwca ub. roku.

Porozumienie w sprawie regulacji płacowych podpisały już cztery z sześciu działających w spółce organizacji związkowych. Spór zbiorowy z zarządem Zakładów prowadzą: Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego ZA Puławy oraz Społeczny Związek Zawodowy Pracowników ZA Puławy. Pozostałe cztery związki działające w zakładach nie przyłączyły się do sporu.

Puławskie zakłady zatrudniają ok. 3,3 tys. pracowników. Średnia płaca wynosi ok. 5 tys. zł. Za rok obrotowy 2010/2011 zakłady miały 226 mln zł zysku.