Zboża wykazują zwiększone zapotrzebowanie na magnez i siarkę, głównie w fazie krzewienia i strzelania w źdźbło oraz w fazie nalewania ziarna. Przy niedostatecznym zaopatrzeniu roślin w te składniki należy się liczyć z obniżką potencjału plonowania.

W takiej sytuacji warto rozważyć dolistną aplikację tymi składnikami, zwłaszcza jeśli stanowisko jest mało zasobne i nie zastosowano doglebowego wsparcia zbóż nawozami zawierającymi magnez oraz siarkę.

Popularnym i dobrym rozwiązaniem będzie zastosowanie siedmiowodnego siarczanu magnezu w stężeniu 5 proc. lub jednowodnego siarczanu magnezu w stężeniu 2,5 proc.
Będzie to zabieg interwencyjny i warto wiedzieć, że ilość wprowadzonych pierwiastków może być nie wystarczająca dla uzupełnienia poważnych deficytów.

W dwukrotnym zabiegu dolistnego dokarmiania siedmiowodnym siarczanem magnezu w postaci 5-proc. roztworu (po zastosowaniu 200-300 litrów cieczy roboczej na hektar) wprowadza się około 3,2-4,8 kg MgO (1,9-2,9 kg Mg) i 2,6-3,9 kg S (6,5-9,75 kg SO3). Tymczasem wymaganie pszenicy są dużo wyższe. Na wyprodukowanie plonu rzędu 8 t/ha ziarna pszenicy potrzeba 35-45 kg MgO i 35-40 kg S/ha.

W dalszej perspektywie, zwłaszcza jeśli pH jest nie do końca uregulowane po zbiorze pszenicy warto zastosować wapno magnezowe, które w kolejnych sezonach pozwoli popracować nad większą zasobnością gleby w magnez. Przy bardzo silnych niedoborach dodatkowo można sięgnąć po siarczan magnezu doglebowo (np. kizeryt). Jednak stosowanie takiego nawozu teraz (czyli po I dawce azotu i z ograniczoną dostępnością wody i opadów, które są niezbędne do rozpuszczenia i przemieszczenia się jonów w głąb gleby) będzie zabiegiem spóźnionym. Doglebowo kizeryt rozsiewa się przed rozpoczęciem wegetacji (granule rozpuszczają się nawet kilkanaście dni).

Obecnie jest też dobry czas na aplikację II dawki azotu w zbożach, która ze względu na lokalnie słabą już wilgotność gleby może być nieco później przyswojona przez rośliny. W przypadku obserwowanego głodu azotowego możemy sięgnąć także wspomagająco po dolistną aplikację mocznikiem. Wybierając to rozwiązanie musimy ostrożnie dobierać stężenie tworzonego roztworu, które musi być dostosowane do fazy rozwojowej zbóż. Jeśli pszenica jest na początku krzewienia (późno siane pszenice) maksymalne stężenie roztworu może wynieść 18-20 proc. W fazie pełni krzewienia jest to 16-18 proc. Początek strzelania w źdźbło 10-12 proc.

Pierwsza aplikację siarczanu magnezu i mocznika najczęściej zostaje wykonana na plantacjach zbóż w momencie, gdy rośliny kończą się krzewić, a jeśli na to warunki nie pozwalają zostaje przesunięta do momentu strzelania w źdźbło.

Uwaga na przymrozki, które niestety są w najbliższych dniach bardzo prawdopodobne.

Drugi oprysk wykonuje się najczęściej w fazie pod koniec strzelania w źdźbło lub ukazania się liścia flagowego. Warto pamiętać, że siarczan magnezu i mocznik to zgrany duet. Dodatek siedmiowodnego siarczanu magnezu zmniejsza ryzyko poparzenia roślin przez mocznik, dzięki temu zabieg staje się bezpieczniejszy dla zbóż.