Oznaczeniu mikroelementów dla gospodarki azotowej przekonywał m.in. podczas Konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie prof. Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. I choć konferencja odbyła się 3 listopada, a rzepak ozimy obecnie poddawany jest próbie przezimowania, to informacje, dane oraz rady przytaczane przez naukowca podczas tego wydarzenia są ponadczasowe i warte rozważenia na każdym etapie wegetacji.

Drogie nawozy, więc azot pod lupę

Ceny nawozów od dłuższego czasu utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Stąd niejeden rolnik w okresie zimowym zacznie się zastanawiać, jak mądrze gospodarować tym drogim składnikiem. – W prawidłowej strategii nawożenia rzepaku rolnik musi przede wszystkim kontrolować działanie azotu, gdyż jak powszechnie wiadomo, jest to składnik, który w głównym stopniu odpowiedzialny jest za plon – tłumaczył na konferencji naukowiec.

Jak przekonywał, wielokrotnie azot będzie efektywny wtedy, kiedy z jednej strony zadbamy o pobieranie go z gleby i zostanie on pobrany przez roślinę, a z drugiej, gdy zadbamy o przetwarzanie tego składnika wewnątrz rośliny. Co to oznacza w praktyce? W momencie, kiedy do gleby wprowadzimy azot w formie amonowej lub w formie azotanowej, musimy również dbać o to, aby ten azot został odpowiednio wbudowywany w struktury roślinne i nie uległ zbytniemu rozproszeniu. Jak tłumaczył prof. Szczepaniak, za przetwarzanie czy wbudowywanie azotu odpowiedzialne są nie tylko makroelementy, lecz także mikroelementy. Kluczem do sukcesu jest bowiem nawożenie zbilansowane.

Jak to zrobić w praktyce na przykładzie uprawy rzepaku?

Jak radził prof. Szczepaniak, aby dobrze gospodarować wprowadzonym w postaci nawozów mineralnych azotem, w pierwszej kolejności powinniśmy zwrócić uwagę na czynniki najbardziej limitujące plon w danych warunkach siedliskowych. Najczęściej przeszkodą jest nieuregulowany odczyn. Szalenie ważna jest odpowiednia zasobność w fosfor i potas. Następnie należy racjonalnie ustalić dawkę azotu w kontekście dobrego rozpoznania potrzeb nawozowych, ale w oparciu o zasobność tego składnika w glebie (badania na azot mineralny wykonane przed ruszeniem wegetacji). Należy także pamiętać o tym, aby wczesną wiosną bilansować azot składnikami drugoplanowymi, m.in. magnezem i siarką, a następnie w czasie wegetacji prowadzić profilaktykę mikroelementową z naciskiem na te najważniejsze dla rzepaku, czyli bor, mangan, molibden – przypominał ekspert.

W przypadku rzepaku przy takich działaniach szalenie ważne jest rozpoznanie nie tylko możliwości stanowiska, lecz także potencjału plantacji. Rzepak ozimy fundament pod plon buduje jesienią. Zima z kolei często weryfikuje jego stan i kondycję. Wyszacowanie wczesną wiosną realnego do osiągnięcia plonu to ważny krok w ustaleniu wysokości dawek azotu.

Szukasz nawozów? Sprawdź oferty w portalu Giełda Rolna! 

Bor to priorytetowy składnik dla rzepaku

Dużą część wykładu ekspert poświęcił tematyce profilaktyki mikroelementowej. Jak przypominał, przyjmuje się, że mikroelementy spełniają w roślinie różnorakie funkcje fizjologiczne, które można określić jako kontrolne i regulacyjne. Biorą udział w procesie fotosyntezy (Fe, Cu, Mn, Zn), aktywują hormony roślinne: (Zn, Mn, Cu, B) i kontrolują gospodarkę azotową roślin (Mn, Cu, Zn, Mo).

Kawerny, puste przestrzenie, pęknięcia dostrzegalne na przekroju korzenia rzepaku to nie tylko objawy niedoboru boru. Coraz częściej się mówi, że są skutkiem niedoboru wapnia lub boru i wapnia. Pomiędzy tymi składnikami istnieje bowiem ścisły związek
Kawerny, puste przestrzenie, pęknięcia dostrzegalne na przekroju korzenia rzepaku to nie tylko objawy niedoboru boru. Coraz częściej się mówi, że są skutkiem niedoboru wapnia lub boru i wapnia. Pomiędzy tymi składnikami istnieje bowiem ścisły związek

Ze względu na zapotrzebowanie oraz fakt, iż nasze gleby są ubogie w bor, uważa się, że to właśnie ten mikroskładnik jest najważniejszy w uprawie rzepaku. Wszak nie bierze on udziału w kształtowaniu gospodarki azotowej roślin, ale wpływa na bardzo istotne procesy fizjologiczne. Przede wszystkim warto mieć na uwadze, że bor bierze udział w kształtowaniu struktury ściany komórkowej, a także kontroluje aktywność auksyn (hormonów wzrostu), które są odpowiedzialne za wzrost najmłodszych komórek (merystemów wierzchołkowych) zarówno korzeni, jak i organów nadziemnych. Poza tym prawidłowe odżywienie rośliny borem ma korzystny wpływ na jej zaopatrzenie w inne składniki pokarmowe, kwitnienie czy syntezę i transport cukrów (gospodarkę węglowodanami). Niedobór tego składnika w okresie jesiennym, jak również wiosennym powoduje m.in. ograniczenie rozwoju systemu korzeniowego (słabo rozwinięty system korzeniowy to mniejsze możliwości pobierania przez roślinę wody i składników pokarmowych, w tym azotu, a zatem wzrasta ryzyko niedożywienia rośliny). Przyczynia się także do powstania w korzeniu głównym pustych przestrzeni (charakterystycznych pęknięć pod szyjką korzeniową), w miejscu których z czasem może pojawić się zgnilizna korzeni. Jak zaznaczał naukowiec, coraz częściej uważa się jednak, że kawerny i puste przestrzenie to objawy niedoboru nie tylko boru, lecz także wapnia lub boru i wapnia. Pomiędzy tymi składnikami istnieje bowiem ścisły związek.

To niejedyne właściwości tego składnika. Dobre odżywienie roślin borem zwiększa ich odporność na mróz (bor zwiększa ilość cukrów w komórkach). Dlatego tak ważne jest, aby rośliny były prawidłowo odżywione tym składnikiem już w okresie jesiennym. Można powiedzieć, że bor między innymi jest odpowiedzialny za „przygotowanie” roślin do zimy. W okresie wiosennym poza wyżej wymienionymi aspektami niedobór boru zwiększa podatność łodyg na pękanie, które pojawia się przede wszystkim w okresie wzrostu wydłużeniowego, gdy gleba jest wilgotna i występują duże dobowe wahania temperatur. Pęknięcia są otwartymi wrotami dla patogenów chorobotwórczych. Jednocześnie bardzo ważna funkcja boru wiąże się z powstawaniem łagiewki pyłkowej i zawiązywaniem nasion (rośliny dobrze odżywione tym mikroskładnikiem mają więcej nasion w łuszczynach). Jeśli na czas nie dostarczymy odpowiedniej ilości boru, powinniśmy się liczyć z problemami na etapie zawiązywania łuszczyn i nasion, co istotnie wpływa na plon. Co ważne, bor nie przemieszcza się w roślinie, dlatego w praktyce zaleca się kilkukrotne wspomaganie roślin tym składnikiem, tak aby nowe przyrosty były dobrze nim odżywione.

Mikroelementy odpowiedzialne za gospodarkę azotową

W dobie drogich nawozów szczególnie warto zwracać uwagę na te mikroelementy, które odpowiadają za procesy przemian azotu w roślinie – są to: mangan, molibden, miedź oraz cynk, przy czym w uprawie rzepaku powinniśmy zwrócić uwagę szczególnie na dwa pierwsze. Warto podkreślić, że mangan stymuluje pobieranie fosforu z gleby, co w sposób pośredni korzystnie wpływa na rozwój systemu korzeniowego. Natomiast w późniejszym okresie wegetacji odpowiedzialny jest m.in. za zawartość tłuszczu w nasionach. Jak tłumaczył naukowiec podczas konferencji, mangan jest bardzo czuły na wzrost pH. Przyjmuje się, że jeśli mamy pH powyżej 6,0, powinniśmy poszukać tego mikroelementu w zabiegach nawozowych. Niedobór manganu w pierwszej kolejności ujawnia się na młodych, w pełni rozwiniętych liściach. Pojawiają się chlorozy między żyłkami liści, które powodują w rezultacie ich obumarcie. Wzrost roślin ulega opóźnieniu, pozostają one rachityczne. Najczęściej niedobory pojawiają się na glebach zagęszczonych, gdzie gleba jest utwardzona (będą to koleiny, uwrocia itp.).

Molibden natomiast pomoże przetworzyć azot w plon. – Składnik ten wchodzi w skład enzymu reduktazy azotanowej, która bierze udział w redukcji pobranych przez roślinę azotanów – NO3- (proces niezbędny do wbudowywania tej formy azotu w struktury białkowe) – mówił podczas NWwR prof. Szczepaniak. Stąd też w roślinach niedożywionych molibdenem bardzo często dochodzi do nadmiernego stężenia azotanów, co między innymi zwiększa ich wrażliwość na mróz (jony azotanowe niekorzystnie wpływają na hartowanie się roślin przed zimą) – tłumaczył profesor.

Niedobór tego pierwiastka obserwuje się przede wszystkim w glebach o odczynie kwaśnym (w których zachodzi uwstecznianie się do form niedostępnych dla roślin) i na stanowiskach przepuszczalnych o odczynie zbyt wysokim, gdzie molibden jest łatwo wymywany do głębszych warstw gleby. Niedobory molibdenu niestety są najczęściej bezobjawowe. Przy dużych deficytach pojawiają się jasne przebarwienia nerwów i zahamowanie rozwoju blaszki liściowej. Jak podkreślał na konferencji profesor, jony azotanowe w prawidłowo rozwijającym się łanie w okresie wiosennym powinny być pobierane przez rzepak od początku wznowienia wegetacji w dużych ilościach, gdyż m.in. korzystnie wpływają na gospodarkę hormonalną rośliny, co przyspiesza jej regenerację po zimie, a także gwarantuje wysokie tempo wzrostu. Zatem dobre odżywienie roślin molibdenem w okresie wiosennym jest niezbędnym czynnikiem odpowiedzialnym za ich prawidłową gospodarkę azotem.

Żelazo potrzebne na glebach o wysokim pH

Co ciekawe, jak uświadamiał profesor, jeśli chodzi o mikroelementy, największe potrzeby pokarmowe wykazuje rzepak względem żelaza. Rzadko jednak mamy problemy z jego niedoborami, ponieważ z reguły nasze gleby są zasobne w ten składnik. Deficyt może się pojawić w sytuacji, gdy uprawiamy rzepak na glebach o wysokim pH (wraz ze wzrostem pH spada ilość dostępnego żelaza w glebie). Specyficzne funkcje tego pierwiastka są związane z rolą, jaką pełni w procesie fotosyntezy i w syntezie ligniny. Roślina optymalnie odżywiona tym składnikiem tworzy mocniejszą tkankę mechaniczną i jest tym samym bardziej odporna na wyleganie, jak i porażenie przez choroby. Poza tym niedobór żelaza powoduje częstsze odrzucanie najmłodszych łuszczyn, a nawet całych pędów bocznych. 

Kiedy wprowadzić do technologii nawożenie mikroelementowe?

Jak zaznaczał naukowiec, profilaktykę mikroelementową należy przeprowadzać przede wszystkim na glebach o uregulowanym odczynie, na plantacjach o wysokim potencjale plonowania, a więc i o wysokich potrzebach pokarmowych względem składników występujących w minimalnej ilości. Należy również zwracać uwagę na specyficzne warunki, w których ujawniają się niedobory składników. W rozeznaniu w sytuacji pomogą określone badania glebowe.

Jak to realizować w praktyce, wyjaśnimy w kolejnych numerach „Farmera”.