• Aktualnie jednym z największych wyzwań dla rolników jest eksplozja cen nawozów i środków do produkcji rolnej.
  • Nie ma plantatora zbóż czy innych roślin, nie ma ogrodnika czy sadownika, który nie zastanawiałby się nad tym, co zrobić, aby zachować rentowność gospodarstwa i opłacalność produkcji na satysfakcjonującym poziomie.

Głównym czynnikiem wpływającym na ceny nawozów jest gaz - blisko 70 proc. ceny wytworzenia głównego składnika plonotwórczego jakim jest azot N. Cena gazu na przestrzeni ostatniego roku wzrosła o kilkaset procent, przez co przykładowo cena mocznika wzrosła z 1200 zł/t w 2020 do średnio 4000 zł/t w roku 2022. Podobne sytuacje obserwujemy również w przypadku innych nawozów. Saletra amonowa wzrosła z około 1240 zł/t (2020) do 2800 zł/t (2022).

Znacząco podrożały także nawozy potasowe, które również nie zawsze są dostępne od ręki. Przykładowo granulowana sól potasowa jej koszt wzrósł z 1150 zł/t (2020) do nawet 2500 zł/t (2022).

Środki do produkcji znajdziesz także na Giełdzie Rolnej!

Tak drastyczne wzrosty cen nawozów spowodują ograniczenie stosowania nawozów doglebowych przez rolników, szacuje się, że średnio o ok. 30 proc. Czy to będzie impuls do zmian w strategii nawozowej roślin? Będziemy na pewno tą kwestię monitorować, zastanawiać się nad zagadnieniem oraz pytać o to rolników, firm nawozowych czy krajowych ekspertów. 

W tym artykule na ten temat rozmawiamy z dr inż. Radosławem Wilkiem, kierownikiem ds. rozwoju biznesu w firmie Intermag.

FARMER: Dużo się jeszcze dyskutuje na temat jak w obecnej sytuacji zmienić taktykę nawozową. Większość rolników bowiem planuje zmniejszyć wiosenne dawki nawozów. Są też tacy którzy deklarują poważne redukcje poziomu nawożenia. Na co powinni szczególnie zwracać uwagę rolnicy decydując się na takie kroki?

Jeśli rolnicy chcą utrzymać rentowność produkcji na satysfakcjonującym poziomie, muszą przede wszystkim poprawić efektywność wykorzystania azotu i innych składników wprowadzonych doglebowo w zmniejszonej dawce. Wiemy, że spora część składników z nawozów mineralnych jest tracona, więc ograniczenie nawożenia przy jednoczesnym wzroście efektywności wykorzystania tych składników pokarmowym bezpośrednio przełoży się na rentowność uprawy i zminimalizuje negatywny wpływ ograniczenia dawki NPK.

Zwiększanie efektywności nawożenia azotem odegra w tym sezonie szalenie ważną rolę. Wierzymy, że obecna sytuacja zmobilizuje rolników do poszukiwania nowych zaawansowanych produktów w tym biostymulatorów i biopreparatów, aby zwiększyć rentowność produkcji. Widzimy szanse na wdrożenie do praktyki rolniczej wielu nowych działań przez gospodarstwa opierające wcześniej swoje technologie na prostym nawożeniu i ochronie. Kluczową rolę wzrostu rentowności produkcji mogą odegrać nawozy mikroelementowe oraz biostymulatory, które wielokierunkowo wspierają procesy fizjologiczne w roślinie. Jest także duża szansa, że część rolników przypomni sobie o podstawowych prawidłach takich jak np. ustabilizowanie pH gleby, czy nawożenie upraw zgodnie z aktualnymi badaniami glebowymi i doborem ilości poszczególnych składników właśnie w oparciu o te analizy. W Polsce jeszcze zbyt wielu producentów swoją strategię nawozową buduje głównie na azocie, zapominając o pozostałych makroelementach takich jak fosfor, potas magnez, siarka czy wapń. Bywają także przypadki przenawożenia roślin azotem, co niesie za sobą poważne konsekwencje zarówno w kontekście ilości jak i jakości plonu. W tym sezonie takie działania będą raczej niespotykane.

Czyli Pana zdaniem, obecna sytuacja to będzie impuls do zmiany strategii nawozowej roślin? Jaką rolę w tym zakresie mogą odegrać działania alternatywne?

Dokładnie. Rolnicy nie chcą płacić tak dużo za nawozy mineralne ponieważ wpływa to bardzo mocno opłacalność produkcji. Z jednej strony będą szukać innych źródeł azotu a z drugiej zwiększać efektywność wykorzystania tego który wprowadzają w obniżonej dawce. Uważam, że wzrośnie zainteresowanie m.in. innowacjami takimi jak biopreparaty wiążące azot atmosferyczny tj. Azotobacter, Azospirillum oraz tymi mikroorganizmami, które solubilizują uwsteczniony fosfor, aby maksymalizować wykorzystanie składników budujących plon. Przykładem takiego produktu jest wprowadzony przez Intermag Bactim Nutri. Dodatkowo rolnicy już zwiększyli poszukiwanie i zakupy nawozów naturalnych (obornik, gnojowica) ale i organicznymi (podłoże popieczarkowe czy poferement). Tylko, że w obecnej sytuacji te nawozy także drożeją, dochodzi dodatkowo koszt ich załadunku, transportu i oraz rozrzucenie na polu. W końcowym rozrachunku wcale tanio nie wychodzi, bo chociażby dochodzą tu także rosnące koszty paliwa.

Po jakie rozwiązania będą rolnicy zatem sięgać?

Uważam jednak, że zdecydowanie sytuacja na rynku będzie poważnym impulsem do zmiany strategii nawożenia i większa liczba rolników włączy w tym roku do technologii uprawy specjalistyczne nawozy i biostymulatory, które z jednej strony pomagają zwiększyć efektywność wykorzystania azotu, a z drugiej poprawiają wzrost i wigor roślin w warunkach ograniczonego nawożenia (np. suszy, czy przedłużających się chłodów).

Należy bowiem także mieć świadomość, że do puli zagrożeń dochodzą także kolejne wyzwania z jakimi muszą mierzyć się rolnicy w czasie wegetacji, czyli różnego rodzaju stresy biotyczne i abiotyczne, na które narażone są rośliny, a które są bezpośrednio spowodowane przez zmiany klimatyczne. Przygotowanie roślin na stresy, poprzez odpowiednią stymulację roślin, to także ważny trend we współczesnym rolnictwie.

Badania pokazują, że biostymulatory takie jak np. Tytanit, Optysil zwiększają plon zbóż, rzepaku czy kukurydzy średnio od 8-15%, co przy stosunkowo niewielkim koszcie aplikacji/ha daje bardzo wysoki zwrot z inwestycji. Teraz, kiedy rośliny są dodatkowo narażone na stres wynikający z ograniczonych dawek nawozów, wpływ i efekty biostymulatorów będą jeszcze bardziej widoczne. Biostymulaotry zostały opracowane właśnie po to, aby zwiększać plon w warunkach różnego rodzaju stresów.

I na koniec nie można zapomnieć także o zbliżającym się wielkimi krokami założeń Europejskiego Zielonego Ładu oraz Strategii „Od pola do stołu”. Zakładają one obniżenie o 50 proc. stosowania chemicznych środków ochrony roślin a także nawozów o co najmniej 20 proc. do 2030 r. Zielony Ład to także sukcesywne wycofywanie substancji czynnych środków ochrony roślin. Coraz częściej brakuje nam klasycznych narzędzi i ochrona upraw staje się poważnym wyzwaniem dla rolników. Warto mieć świadomość, że poprzez stymulacje wielu procesów fizjologicznych w roślinie możemy sterować poszczególnymi procesami metabolicznymi zachodzącymi w jej strukturach komórkowych i osiągać tym wymierne korzyści, w tym przygotować rośliny na atak chorób czy szkodników. Należy tu także wspomnieć o bardzo dynamicznie rozwijającym się trendzie w rolnictwie jakim jest produkcja biopreparatów. Metody biologiczne mają docelowo wspomagać ochronę roślin i stać się jej uzupełnieniem. Ich wdrożenie do technologii uprawy z kolei zmieni docelowo strategie rolników w ochronie roślin.

A czy Wy planujecie zmienić strategię Waszych upraw? Jaką przyjmujecie taktykę na wiosnę?

Zagłosujcie w sondzie, dostępnej na stronie farmer.pl.