Choć zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa i nie znamy jeszcze w jakiej kondycji przezimują oziminy, to rolnicy już intensywnie myślą o pierwszych zabiegach agrotechnicznych.
Sytuacja w tym roku zapowiada się dość trudna. Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze wegetacja nie ustała, o czym świadczą chociażby młode przyrosty korzeni. W następstwie tego, wiele plantacji ozimin wymaga wczesnych zabiegów interwencyjnych. W tym roku mamy do czynienia z wybujałym rzepakiem i w wielu przypadkach z plantacjami zbóż nadmiernie zagęszczonymi (o zbyt dużej obsadzie roślin na m2). Również stan fitosanitarny ozimin ma wiele do życzenia. Jakby tego było mało, jeszcze w styczniu, notowano aktywność szkodników – w tym łokasia garbatka, uszkadzającego dotkliwe zboża.

W związku z powyższym wygłodniałe i osłabione rośliny, proszą się wręcz, by jak najszybciej je zasilić, nie tylko azotem, ale także innymi brakującymi składnikami pokarmowymi.

Na podstawie chociażby ubiegłorocznych doświadczeń, rolnicy monitorujący ilość zimowych opadów już się martwią czy wystarczy wody, do optymalnego działania stosowanych nawozów mineralnych.

15 luty – BRAK DECYZJI

Po drodze to wszystkie dylematy musimy zderzyć jeszcze obowiązującymi ramami prawnymi, a wręcz z pewnymi okolicznościami jakie się pojawiły. W przypadku nawożenia wprowadzony w życie, w 2018 roku tzw.„program azotowy” umożliwia aplikację wiosenną nawozów azotowych dopiero po 1 marca. Nieformalnie, na początku roku Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiedział, że stara się, aby mógł być zastosowany bardziej elastyczny termin stosowania nawozów. Sprawą tą zajmuje się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Zapowiedział, że stara się o to by w bieżącym roku sezon nawozowy mógł się rozpocząć już 15 lutego.

Niestety styczeń się już powoli kończy, a nam nie znane są jeszcze decyzje mówiące o pozytywnym finale tej zapowiedzi. Z wielkim zaangażowaniem przyglądamy się rozwojowi wydarzeń i niestety dostrzegamy już pewne nieścisłości wokół tego zagadnienia. Medialne nagłośnienie sprawy sprawiło, że część rolników błędnie odczytało tworzone na ten temat komunikaty i myśli, że sprawa jest już przesądzona i można z azotem wyjechać w pole po 15 lutym. Podkreślamy, zatem, niestety, jeszcze nie są znane nam są oficjalne decyzje w tej sprawie.

Pamiętajcie jednak, że bez względu na daty w kalendarzu, jeśli ziemia nie jest zmarznięta i nie pokryta śniegiem, możemy swobodnie zastosować już takie nawozy jak: doglebowo siarczan magnezu, nawozy potasowe, fosforowe a także wykonać ewentualne wapnowanie (głównie ma sens to pod rośliny jare, choć interwencyjnie można także potraktować pogłównie oziminy).

Jeśli da decyzja się uprawomocni i nawozy będzie można stosować wcześniej, to i tak będzie trzeba trzymać mocno rękę na pulsie. Bywały bowiem lata, że niestabilne przedwiośnie potrafiło dokuczyć, zbyt wcześnie pobudzonym azotem oziminom (choć należy tu zaznaczyć, że i tak oziminy są rozhartowane) albo zaskoczyć ilością opadów, które z kolei długo uniemożliwiły bezproblemowe wyjechanie na pola ciężkiego sprzętu.

Jak w takiej sytuacji zachować zatem zimną krew? Radzimy monitorować prognozy pogody, zaglądać na farmer.pl i nie dać się zwariować.