Wymogi programu azotanowego muszą obligatoryjnie przestrzegać wszyscy rolnicy. Ogólna jego idea jest taka, by chronić wody (powierzchniowe, gruntowe) przed zanieczyszczeniami pochodzenia rolniczego. Stąd te narzucone terminy, odległości i inne ograniczenia, które musimy spełniać i skrupulatnie to udowadniać przed ewentualną kontrolą.

Rok ten pokazał jednak, że takie obostrzenia (np. wyznaczenie konkretnej daty w kalendarzu) nie zawsze idą w parze z praktyką rolniczą. Przykład przedwiośnia, gdzie rzepak pomimo tego, że wznowił wegetację już w lutym i warunki były w wielu regionach sprzyjające, nie mógł zostać wcześniej nawieziony azotem niż z dniem 1 marca. Pokłosie tego trwało długo, bo susza zrobiła później swoje.
Druga strona medalu to jest to co teraz obserwujemy na jesieni. Niestety obowiązuje już zakaz stosowania azotu mineralnego, również w przypadku jeśli nawóz chcielibyśmy podać w formie nalistnej. Oznacza to, że przy stwierdzeniu głodu azotowego, głównie we wcześnie sianych oziminach, nie mamy już możliwości np. aplikacji nawet wieloskładnikowego nawozu, który w swym składzie zawiera stosunkowo niewielką ilość tego składnika. Przy jego niedoborach, potencjał plonowania plantacji spadnie.

Nie zmienia to jednak faktu, że w interesie, a także obowiązku każdego rolnika jest dbanie o minimalizację strat wprowadzonego do środowiska glebowego azotu.

Dlatego warto pamiętać, że jest także szereg działań – oczywiście dobrowolnych, które powinni rolnicy wdrażać w praktykę rolniczą, by ograniczać straty azotu (wymywanie oraz ulatnianie). Postępowanie w tym kierunku, zawsze się opłaci. Z jednej strony w myśl programu azotanowego chronimy środowisko, z drugiej zasobność naszych portfeli, bo mniejsze straty azotu to lepsze jego wykorzystanie przez rośliny. O czym w tej kwestii warto pamiętać? Wymieńmy kilka przykładów.

Czynnikiem o istotnym wpływie na efektywność wykorzystania azotu i wielkość jego strat z rolnictwa jest odczyn gleby (pH). Kłaniają się więc tu zabiegi regularnego wapnowania. Warto się skupić na precyzyjnym ustaleniu dawek nawozów, muszą być one dostosowane do fazy wzrostu roślin i warunków polowych. Dobrą praktyką jest także stosowanie nawożenia zlokalizowanego oraz precyzyjnego czy stosowanie nawozów azotowych mineralnych otoczkowanych (polimerami) oraz z inhibitorami. W gospodarstwie warto wdrażać praktykowanie wszelkich działań mających na celu zabezpieczać glebę przed erozją wietrzną czy wodną. Obowiązkiem każdego rolnika powinno być także szukanie jak największych możliwości gromadzenia w glebie materii organicznej czyli substratu do tworzenia próchnicy (np. obornik, przeorywanie słomy, międzyplonów, siew upraw bobowatych itp.). Nieocenione korzyści dla ochrony wód powierzchniowych stanowią także utworzone strefy buforowe.

Choć brzmi to abstrakcyjnie, warto by było się zastanowić, czy zamiast  kar i sankcji, nie udało by stworzyć systemu dotacji do przynajmniej części tych dobrych praktyk i zaleceń. Na pewno skorzystałoby wymiernie na tym środowisko naturalne.