Wielu rolników już na początku marca posiało nawozy pod oziminy i teraz z trwogą zastanawia się nad negatywnymi skutkami weekendowych opadów śniegu. Czy rzeczywiście jest się czym martwić? Tak naprawdę wszystko zależy od ilości owych opadów. Należy przyjąć, że warstwa 4 cm śniegu odpowiada 4 mm opadu deszczu, co z rezultacie daje 4 litry na metr kwadratowy – czyli niewiele. Aby uświadomić sobie znaczenie takiego opadu, warto przypomnieć sobie, że ewaporacja, tzn. parowanie wody z wierzchnich warstw gleby, w trakcie słonecznego czerwcowego dnia, wynosi właśnie około 4 litrów wody z metra kwadratowego.

Taka ilość śniegu, oczywiście po stopnieniu, pozytywnie wpływa na rozpuszczalność granul nawozowych w roztworze glebowym oraz wmywanie (nie mylić z wymywaniem, czyli stratami) składników pokarmowych w głąb profilu glebowego, zwiększając tym samym dostępność zaaplikowanych nawozów dla strefy włośnikowej korzeni roślin.

A co w przypadku, gdy w naszej okolicy spadło od 10 do 15 cm śniegu? Wówczas mamy do czynienia ze średniej wielkości opadem, który realnie wpływa na uwilgotnienie gleby. I tak jak w przypadku mniejszych opadów – topniejący śnieg spowoduje wmycie wysianych nawozów, z tą różnicą, że na większą głębokość niż w pierwszym przypadku.

Czy azot podany z nawozami nie zostanie wymyty? Istnieje takie ryzyko, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy pokrywa śnieżna wynosi co najmniej 20 cm. W takich przypadkach straty azotu wahają się od 50 do 60%, pozostałość związana jest z kompleksem sorpcyjnym gleby i bez problemu zostanie wykorzystana przez rośliny.

Czy zaaplikowany azot nie ulatnia się do atmosfery? Straty azotu nie zostaną odnotowane dopóty, dopóki temperatura powietrza nie zasygnalizuje startu wegetacji. Jak na razie, ze względu na zbyt niskie temperatury, bakterie zajmujące się denitryfikacją nie wykazują aktywności życiowej. Straty te (nawet podczas trwania wegetacji), w porównaniu do aktywnego pobierania azotu z gleby przez rośliny, są śladowe i wynikają z naturalnego cyklu obiegu azotu w przyrodzie.

W związku z powyższym absolutnie nie ma powodów do paniki. Zaistniałe warunki atmosferyczne jeśli nie pomogą, to na pewno nie zaszkodzą wysianym nawozom. Chyba, że na polu jest tak mokro, że oziminy wymakają, ale to temat na inny artykuł.