Praktykowany od lat, wczesny okres startowego nawożenia ozimin azotem uzasadniają kilkoma powodami:

• Poprawą organizacji prac polowych
• Możliwością wjechania w pole przed wiosennymi roztopami
• Udostępnieniem azotu roślinom przed okresem dużego zapotrzebowania na ten pierwiastek

>>> Zobacz poprzedni artykuł: Wczesny wysiew azotu – czy było warto?

Ten ostatni argument wymaga uszczegółowienia. Jak wiadomo moment rozsiania nawozu nie jest równoznaczny z jego pobraniem przez rośliny. Przy bardzo sprzyjających okolicznościach trwa to kilka dni. Granule muszą się bowiem rozpuścić, zawarty w nim związek chemiczny przejść do roztworu glebowego, a następnie dotrzeć w głąb gleby do strefy penetrowanej przez korzenie roślin. Rozsianie nawozu przed roztopami daje większą gwarancję, że rośliny będą miały azot do dyspozycji od pierwszego dnia wegetacji. Przesunięcie tego zabiegu na termin po roztopach sprawia, że są one okresowo niedożywione. Nie ma więc mowy, aby pszenica ozima była skłonna się dokrzewiać, a rzepak ozimy wydawać liczne pędy boczne. Rośliny stosują te ograniczenia, bo niska zawartość azotu w glebie jest silnym sygnałem fizjologicznym, wskazującym im że środowisko w którym żyje jest zbyt ubogie aby była w stanie wykarmić dużą ilość potomstwa tj. nasion.

W dyskusji zastanawiano się, czy na słabe ze względu na późny siew oziminy, warto wcześnie dawać azot. Zacznijmy od tego, że jeżeli nie damy nawozu, to z czego mają się poprawić? Składniki pokarmowe są niezbędne. Kolejna sprawa to tzw. biologiczny zegar rozwoju, regulowany długością dnia świetlnego. Rzepak ozimy zakwita średnio po 40 dniach od wznowienia wegetacji. W tym czasie pobiera prawie całość swojego zapotrzebowania na składniki pokarmowe. Jeżeli zasilimy go azotem, gdy będzie można wjechać na pole tj. po roztopach, to przez ponad 1/3 okresu wiosennej wegetacji jest on głodny. Gdy granule trafią na jeszcze zmrożoną glebę, rośliny są w stanie wykorzystać pełny okres swojego wiosennego wzrostu.

Wreszcie ostatnia sprawa – mocznik na start. Proponuję odłożyć go na później. Aby ograniczyć straty N z mocznika, należy wymieszać go z glebą. W przeciwnym razie nawet 1/3 N zawartego w tym nawozie trafi do atmosfery. Wczesną wiosną proponuję saletrę amonową i to najlepiej z siarką.