Ceny gazu ziemnego wywróciły rynek nawozów do góry nogami. Europa wstrzymała produkcję. W Polsce nawozy, jeśli są, to drogie. Jaki rząd ma pomysł dla branży?

– Jest to problem ogólnoeuropejski związany z cenami gazu, które wiemy, że nie do końca są spowodowane sytuacją ekonomiczną. Dopatrujemy się tam różnego rodzaju czynników politycznych. To jest wyzwanie dla całej branży nawozów w Polsce – odpowiada wiceminister aktywów państwowych.

W ostatnich miesiącach ceny gazu dla odbiorców przemysłowych wzrosły kilkakrotnie. A produkcja nawozów jest jednym z najbardziej "gazochłonnych" procesów w przemyśle. Dotyczy to przede wszystkim właśnie nawozów azotowych, w których produkcji gaz jest wykorzystywany jako paliwo i jako surowiec. Koszt gazu w cenie finalnego produktu potrafi sięgnąć nawet 70 procent.

Jak dodaje Rabenda, w najbliższych tygodniach w MAP podjęte mają być „konkretne działania, które pozwolą zaspokoić potrzeby”: – Chcemy zapewnić polskim rolnikom w pierwszej kolejności dostęp do nawozów oraz udostępnić im odbiór we własnym zakresie.

Konkurencja i ekspansja – na zewnątrz

W Polsce nawozy produkują dwie duże firmy: Grupa Azoty i Anwil (wchodzący w skład Grupy Orlen). W Grupie Azoty produkcja utrzymuje się na poziomie ok. 5 mln ton rocznie. Anwil produkuje ok. 1 mln ton i ma ambicję zwiększyć możliwość produkcji o kolejne pół miliona ton.

Karol Rabenda przyznaje, iż „każda konkurencja jest dobra dla klienta”, ale jako przedstawiciel Skarbu Państwa ma określone oczekiwania wobec tych dwóch spółek:

– Przy możliwościach produkcyjnych tych firm chcemy, żeby wzmacniały swoje pozycje na rynkach zewnętrznych. My raczej patrzymy w kierunku ekspansji zagranicznej niż rywalizowania ze sobą na rynku wewnętrznym.

Zobacz całą rozmowę z wiceministrem aktywów państwowych o celach energetycznych i finansowych, jakie stawiane są w resorcie Azotom w portalu wnp.pl.