- Liczymy, że jeśli chodzi o ten przypadek, nawozy sztuczne, bezpieczeństwo żywnościowe w perspektywie do 2024 roku, to decyzja KE musi być bardzo pilna. Bez tego konsumenci stracą nie tylko na rynku krajowym - powiedział wiceminister na antenie Polskiego Radia 24.

Przypomniał, że w połowie marca Polska po raz kolejny złożyła wniosek do Komisji Europejskiej dotyczący rekompensat do cen nawozów sztucznych. Rekompensaty miałyby pochodzić z środków krajowych. Uchwałę, w której zawarte są szczegóły dotyczące programu dopłat do nawozów, podjęła już Rada Ministrów.

- Uchwała przewiduje 500 zł do hektara gruntów ornych i 250 zł do hektara użytków zielonych, (...) żeby przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo dla konsumentów, czyli zdecydowanie niższe ceny na półkach sklepowych - podkreślił wiceminister.

Jak wcześniej informował resort rolnictwa, rządowa pomoc dla rolników została zaprojektowana tak, aby zrekompensować wzrost cen nawozów widoczny od 1 września 2021 r. do 15 maja 2022 r. Chodzi o to, żeby rolnicy mogli uzyskać rekompensatę równą różnicy kosztów zakupu nawozów. Rekompensata mogłaby wiec wynieść ok. 1,5 tys. zł w przypadku 1 tony nawozów, co pozwoliłoby na zrekompensowanie wzrostu cen nawozów w całości.

Ceny nawozów rosną w ślad za cenami gazu, bo jest on podstawowym surowcem do produkcji nawozów azotowych i wieloskładnikowych. Produkcja nawozów azotowych oparta jest na amoniaku, z którego wytwarza się obecnie około 97 proc. nawozów azotowych. Natomiast 80-90 proc. całkowitych kosztów produkcji amoniaku, z którego wytwarza się nawozy azotowe, stanowi gaz ziemny.

Ze względu na sankcje, nie ma importu nawozów z Rosji i Białorusi.