- Okres ograniczonego deficytu wody wiąże się z tym, że nawozy doglebowe gorzej się rozpuszczają i nie mają fizycznej możliwości przeniesienia się do roztworu glebowego (do czego potrzebny jest deszcz). To ograniczenie nawożenie dolistne eliminuje, gdyż składniki podajemy na liście i roślina może je spokojnie pobrać i wykorzystać w procesach metabolicznych bądź wbudować bezpośrednio w struktury komórkowe – tłumaczy Bacharowicz słuszność stosowania nawozów dolistnych w okresie niedoboru opadów.

- Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w trwającym sezonie wegetacyjnym (2019/2020) w drugiej połowie marca i pierwszej połowie kwietnia – wody już brakowało, ale rośliny jeszcze nie wykazywały reakcji na jej deficyt – zauważa Bachorowicz. W czasie tym można i powinno się stosować nawożenie dolistne, ale mając już na uwadze, że w dalszym etapie może deficyt wody się pogłębiać.

Czy w obecnej sytuacji można dokarmiać rośliny?

- Czas płynie, opadów nie widać i robi się susza. I zasadnicze pytanie co wtedy? I tu wchodzimy na pole minowe – działając rozsądnie możemy odnieść sukces, ale jeden błąd i nasze działanie skończy się porażką. Co zatem robić albo inaczej jak to robić? Najważniejsza jest znajomość własnego pola – jak długo gleba, na której rosną nasze rośliny jest w stanie dostarczać im chociaż minimalne ilości wody. Dopóki jest to możliwe, możemy myśleć o kolejnych zabiegach dokarmiania dolistnego, oczywiście wykonując je w warunkach jak najbardziej optymalnych (godziny popołudniowe, mniejsza operacja słońca) – radzi Bachorowicz.

Zdaniem eksperta, jeśli zaś zapas ten się skończy lub woda będzie na wyczerpaniu to i zabiegi niestety będą musiały zostać wstrzymane do czasu opadu deszczu, który poprawi stan nawodnienia roślin. Oczywiście stężenia stosowanych nawozów muszą być już odpowiednio niższe (te same dawki nawozów rozpuszczone w większej ilości wody), aby nie uzyskać zbyt wysokiego stężenia jonów w komórkach roślinnych bo będzie skutkowało to efektem suszy fizjologicznej, której następstwa nie są nic słabsze niż te po suszy hydrologicznej.

 Jakie składniki wtedy podawać?

- Przede wszystkim mikroelementy wychodzą na pierwszy plan jako te, które sterują, zmieniającymi swoje tory, szlakami metabolicznymi. Z makroskładników warto podać potas, ale znacząco wzrasta rola składników dodatkowych jakie możemy podać dolistnie. Są to te składniki, których rola polega na utrzymaniu turgoru komórki i jej ochronie przed zgubnym zjawiskiem zachwiana równowagi fizjologiczno – osmotycznej. Stąd nawozy zawierające w swoim składzie aminokwasy, krótkołańcuchowe związki organiczne, bor (odpowiedzialny za produkcję węglowodanów), witaminę C (antyoksydant) są rozwiązaniem na jakie powinniśmy stawiać – radzi Bachorowicz.