• Omacnica prosowianka to bezapelacyjnie najważniejszy szkodnik uprawy kukurydzy.
  • Zwalczanie chemiczne oraz biologiczne omacnicy prosowianki wciąż bywa rzadko stosowane na plantacjach kukurydzy. 
  • Jedyną efektowną metodą ograniczania rozwoju omacnicy jest sekwencja dobrze zaplanowanych zabiegów mechanicznych wykonywanych przed zimą, polegających na rozdrobnieniu ściernisk i miejsc zimowania szkodnika. 
  • Niestety wielu rolników zostawia ściernisko do wiosny, a zdarzają się i tacy, że likwidują go dopiero, gdy na tym samym polu sieją po raz kolejny kukurydzę. To sprzyja omacnicy prosowiance.

"Gąsienice omacnicy prosowianki przetrzymywane w polowych izolatorach entomologicznych w okolicach Rzeszowa cechują się wysoką przeżywalnością. Na ten moment śmiertelność gąsienic w trakcie zimowania jest szacowana na 5%" - czytamy w komunikacie IOR-PIB w Poznaniu. 

Duża przeżywalność omacnicy prosowianki. Jaką prognozuję się presję w roku 2022?

O komentarz poprosiliśmy prof. Pawła Beresia z IOR-PIB w Poznaniu. 

- Biorąc pod uwagę rok 2021, gdy szkodliwość omacnicy była bardzo zróżnicowana w skali kraju, to podobnie może być w obecnym. Niestety, tam, gdzie szkodnika było mniej, nie da się powiedzieć, że będzie tak samo, gdyż płodność gatunku (600-800 jaj) jest wysoka i potrafi bardzo szybko odbudować populację. Na ten moment IOR-PIB stwierdza wysoką przeżywalność gąsienic po zimie, ale to, jak szkodnik opanuje rośliny zależy od wielu czynników. Wiemy choćby, że deszczowy, wietrzny lipiec zakłócający lot motyli ma duży wpływ na to, ile jaj samice złożą. Wiemy, że rośliny więdnące na skutek suszy w lipcu samice raczej omijają i nie składają na nich jaj, ale to żadne pocieszenie dla plantatora. Poza tym motyle potrafią latać do kilku kilometrów, zatem zapewne będą pola, gdzie mogły swobodnie przezimować gąsienice, których zimowli żaden rozdrabniacz nie dotknął. Z takich miejsc więcej motyli może wylatywać na okolicę - tłumaczy naukowiec. 

W walce z omacnicą ważna jest sąsiedzka solidarność

- Z tego powodu warto wdrożyć monitoring, ale też pamiętać o tym, żeby wdrażać profilaktykę cały czas, na jak największą skalę, bo problem omacnicy to nie problem jednego rolnika, ale całej okolicy, gdzie uprawia się kukurydze i gdzie choćby są plantacje całkowicie niechronione. Słusznie część osób zauważa, że jest to nieco "syzyfowa praca". Nie da się szkodnika zwalczyć raz a porządnie. On jest powszechny i będzie nalatywał, a że kukurydzy jest coraz więcej, to ma gdzie się mnożyć - zauważa naukowiec. 

Ochrona przed omacnicą nie należy do łatwych 

- Kto do tej pory prowadził zwalczanie omacnicy powinien trzymać rękę na pulsie. Jak wiadomo kruszynka trzeba zamawiać wcześniej (jest produkowany pod zamówienia), kiedy jeszcze nie wiadomo jaka będzie presja ze strony omacnicy. Zabiegi chemiczne czy też biologiczne z użyciem biopreparatów bakteryjnych (zarejestrowane w kukurydzy cukrowej) można już dostosowywać łatwiej do tego co pokazuje monitoring. Przy tej taktyce producent musi jednak wykazywać się dużą precyzją w zakresie terminu zabiegu, inaczej spada skuteczność zastosowanych metod - prodsumowuje prof. Bereś.