W myśl ustalonej strategii Europejskiego Zielonego Ładu, który zakłada ograniczenie do 2030 r. o 50 proc. zużycia środków ochrony roślin, Komisja Europejska zapowiada dalsze redukcje substancji czynnych. Wyraźne cięcia rozpoczęły się już w 2018 r. wraz z wejściem w życie rozporządzenia (WE) nr 1107/2009 oraz (UE) 2015/408. Na jego podstawie z rynku sukcesywnie znikają szczególnie te substancje, które mają negatywny wpływ na układ endokrynny człowieka i zwierząt stałocieplnych. Najczęściej dzieje się to po upływie daty zezwalającej na stosowanie tej substancji. Po jej przekroczeniu często nie udaje się uzyskać odnowienia rejestracji. W praktyce oznacza to niejednokrotnie , że wraz z tą datą substancję czynną się wycofuje i następnie zostają wdrożone stosowne rozporządzenia wykonawcze mówiące o tym, do kiedy może ona znajdować się w obrocie handlowym, a następnie do jakiej daty jest możliwe jej przechowywanie i stosowanie przez ostatecznego użytkownika.

Cięcia będą dotkliwe

Na jakie zmiany należy się nastawić? Prześledźmy najważniejsze zmiany, które nas czekają w zakresie fungicydów (tab.). Opracowali je naukowcy z Instytutu Ochrony Roślin PIB w Poznaniu, w składzie prof. Marek Korbas, dr Joanna Horoszkiewicz-Janka, dr Ewa Jajor, dr Jakub Danielewicz. Na podstawie danych udostępnianych na stronie ec.europa.eu stworzyli obszerne zestawienie stanu aktualnego i prognoz dotyczących zmian w dostępności fungicydów stosowanych w uprawach rolniczych. Dane te opublikowali podczas 61. Naukowej Sesji Ochrony Roślin w części posterowej.

Triazole pod obstrzałem

Niestety, szczególnie martwi sukcesywne wycofywanie substancji czynnych z grupy triazoli. Triazole są największą klasą fungicydów stosowaną powszechnie w rolnictwie. Zostały one po raz pierwszy wprowadzone do ochrony roślin w 1973 r. W kolejnych latach pojawiały się: tebukonazol (1986), epoksykonazol (1990) i protiokonazol (2002). Związki te są podstawą wielu fungicydowych programów ochrony. Wchodzą w skład niemal 80 proc. zarejestrowanych preparatów, w różnych konfiguracjach z innymi substancjami czynnymi. Według klasyfikacji FRAC (Fungicide Resistance Action Committee) zaliczane są do grupy G1: klasy inhibitorów syntezy steroli.

Niestety, z końcem roku 2021 upływa termin rejestracji wielu ważnych substancji czynnych z tej grupy chemicznej. Data zezwolenia dla substancji czynnych upływa: dla metkonazolu z dniem 30.04.2021 r., protiokonazolu – 31.07.2021 r., tebukonazolu – 31.08.2021  r., cyprokonazolu – 31.05.2021 r., tetrakonazolu – 31.12.2021 r., penkonazolu – 31.12.2021 r. Są to bardzo ważne substancje czynne o działaniu grzybobójczym, które w przypadku braku pozytywnej oceny przez KE zostaną wycofane i nie będzie możliwości legalnego ich stosowania w uprawie roślin rolniczych, warzywniczych i sadowniczych. Funkcjonują one solo, jak i w licznych mieszaninach, jako składniki zarówno preparatów nalistnych, jak i zapraw. Część z nich w technologii uprawy wykorzystywana jest także jako fungicydy z funkcją regulatora wzrostu (np. tebukonazol jako regulator wzrostu rzepaku ozimego). Po ich wycofaniu ucierpi także technologia ochrony zbóż, gdyż zdecydowana większość programów ochrony opiera się na tego typu substancjach. Wielu jest zdania, że powstałej luki nie będzie można zastąpić tym, co zostanie na rynku.

Jakie zatem prognozy na przyszłość?

Nie są one optymistyczne. Z grupy triazoli najbezpieczniejszy wydaje się mefentriflukonazol (nazwa handlowa revysol), który ma rejestrację ważną do roku 2029. Sukcesywnie wypadają także morfoliny, bez zatwierdzenia jest popularny fenpropimorf. Kończą swoją karierę także niektóre strobiluryny – w tym roku poznamy dalsze kroki i dowiemy się, czy uda się najważniejsze substancje czynne zachować. W ostatnich latach nastąpił wzrost popularności fungicydów SDHI (boskalid, biksafen, fluopyram, izopyrazam). To najmłodsza grupa związków fungicydowych, stąd można uznać, że w najbliższych latach nie znikną one z użycia. Jednak dla pełnej skuteczności działania nie powinny być one stosowane w ochronie solo. Są one wykorzystywane w mieszaninach, najczęściej ze strobiluryną lub substancją triazolową. Stąd jeśli wypadną partnerzy takiej mieszaniny, wypadają także fungicydy z ich udziałem.

Konsekwencje będą duże

Niestety, nie ma się co łudzić i można to traktować już jako fakt, że w takiej sytuacji nastąpi znaczące zwiększenie kosztów ochrony, które wynikać będzie m.in. ze wzrostu cen środków opierających się na alternatywnych (pozostających na rynku) substancjach czynnych. Najnowsze substancje oraz nowe technologie ochrony są zwyczajnie droższe. Należy jednak mieć świadomość, że wielokrotne stosowanie tych samych fungicydów będzie oddziaływać na środowisko naturalne. Brak skuteczności ochrony może doprowadzić wręcz do zwiększenia zużycia środków ochrony roślin poprzez zwiększenie liczby zabiegów. Co więcej, o czym należy pamiętać, w sytuacji braku tanich rozwiązań, handel i obrót nielegalnymi środkami ochrony roślin będą kwitły w najlepsze. Może dojść do zastosowania produktów podrobionych o nieznanym składzie i pochodzeniu. Co również martwi, w każdym sezonie będzie rosło zagrożenie stosowania środków ochrony roślin niezgodnie z prawem, np. stosowanie substancji czynnych w uprawach, dla których nie mają one rejestracji.

Niedostateczna dostępność substancji czynnych negatywnie wpływa nie tylko na wyniki ekonomiczne rolnictwa. Po wycofaniu kluczowych triazoli zniknie wiele fungicydów nalistnych do zwalczania głównych patogenów zbóż, szczególnie pszenicy. To przyczyni się m.in. do zwiększenia zagrożenia mykotoksynami. Będzie brakować także komponentów do prowadzenia odpowiedniej polityki antyodpornościowej. W konsekwencji narastać będzie zjawisko odporności. Notować możemy wzrost agresywności niektórych ras patogenów (widoczne to jest już w przypadku rdzy żółtej). Co ważne, w praktyce rolniczej brakuje jeszcze skutecznych metod niechemicznych, które mogłyby zastąpić tak poważne luki. W efekcie końcowym dojdzie do zmniejszenia wielkości oraz jakości uzyskiwanego plonu w uprawach. A nie o to chyba chodzi unijnym urzędnikom, dopinającym szczegóły dotyczące wprowadzenia strategii „Od pola do stołu”.