• Zmienna aura daje już w kość rolnikom z wielu regionów kraju. W Internecie krąży mnóstwo zdjęć, przedstawiających efekty działania tego typu żywiołów.
  • Najczęściej powodem są deszcze nawalane, których łączna suma opadu w krótkim czasie przekracza 40 mm, a zdarza się że nawet dochodzi do 100 mm. Taki opad działa destrukcyjnie na uprawy.

Jakie można zaobserwować efekty działania deszczu nawalnego?

Wszystko zależy od intensywności opadu, uprawy i jej kondycji a czasem nawet od rodzaju oraz poziomu agrotechniki.

Krótko po intensywnym opadzie problemem często są zalegające na polu zastoiska wodne. Spływająca powierzchniowo woda stagnuje w najniższych położonych miejscach, lub odwrotnie woda „wylewa” się z pobliskiego cieku wodnego, rowu melioracyjnego itp. Warto także zaznaczyć, że w wielu miejscach to już kolejna burza z intensywnym opadem. Profil glebowy jest dość mocno nasiąknięty wodą, stąd zdarza się że krótko po deszczu woda długo stagnuje na całym polu. Taka sytuacja utrudnia przeprowadzenie prac polowych, niezbędnych zabiegów ochrony roślin czy zbiorów np. warzyw w gruncie.

Deszcze nawalne i stagnująca woda w uprawach w powiecie łęczyckim Fot. M. Szczepaniak
Deszcze nawalne i stagnująca woda w uprawach w powiecie łęczyckim Fot. M. Szczepaniak

W uprawach sianych w szerokich rzędach woda zbiera się wyjątkowo szybko Fot. A. Kobus
W uprawach sianych w szerokich rzędach woda zbiera się wyjątkowo szybko Fot. A. Kobus

Z deszczem nawalnym należy także wiązać pojawienie się zjawiska erozji wodnej powstałego na skutek działania spływu powierzchniowego. Tak duży opad działa destrukcyjnie na strukturę gleby, przemieszcza jej cząstki w inne miejsce, zagęszcza ją. Widoczne może być nawet przemieszczenie wierzchniej warstwy gleby. Oczywiście najbardziej narażone na nią są gleby aktualnie nieporośnięte roślinnością. Stąd działalność tego zjawiska można zaobserwować głównie w warzywach gruntowych uprawianych w szerokich rzędach czy na nawrociach (burak, ziemniak).

Z deszczami nawalnymi należy wiązać także zjawisko erozji wodnej Fot. A. Kobus
Z deszczami nawalnymi należy wiązać także zjawisko erozji wodnej Fot. A. Kobus

Na skutek działania deszczy nawalnych rośliny mogą być wyrwane lub zamulone. Na typ etapie rośliny są dobrze ukorzenione, więc zjawisko występuje bardzo rzadko. Zamulenie wielu warzyw gruntowych utrudnia ich sprzedaż na rynku. Rozmycie redlin, odsłania bulwy ziemniaka.

Burze i deszcze nawalne istotnie zwiększają także ryzyko wylegania plantacji. Coraz więcej pól ulega silnemu naciskowi opadu. Dotyczy to nie tylko plantacji zbóż, grochu czy rzepaku. Wylega także kukurydza.

Nawalne deszcze a jakość płodów

Intensywne opady mają także istotny wpływ na jakość płodów. W kłosach zbóż wyraźnie widoczna jest fuzarioza, co niesie ryzyko że zbierane ziarno będzie miało wysoką zawartość mykotoskyn. Kłosy także czernieją. Rozwijają się bowiem grzyby z rodzaju Alternaria, które powodują charakterystyczną na etapie przedżniwnym czerń zbóż. Ziarno wkrótce może porastać a jego jakość ulegać stopniowemu pogorszeniu. 

Na skutek sukcesywnych opadów pojawia się coraz powszechniej w łanach czerń zbóż Fot. A. Kobus
Na skutek sukcesywnych opadów pojawia się coraz powszechniej w łanach czerń zbóż Fot. A. Kobus

W kłosach, zwłaszcza mniej dojrzałych istotnie rozwijają się grzyby z rodzaju Fusarium Fot. A. Kobus
W kłosach, zwłaszcza mniej dojrzałych istotnie rozwijają się grzyby z rodzaju Fusarium Fot. A. Kobus
 
Na pogorszenie jakości zbieranych płodów narzekają także warzywnicy i sadownicy. Deszcze nawalne oraz wysokie temperatury sprawiają, że na warzywach i owocach szybko pojawiają się choroby dyskwalifikujące zbierany surowiec do bezpośredniej sprzedaży.

Nadmiar wody pogarsza jakość zbieranych obecnie warzyw gruntowych Fot. M. Szczepaniak
Nadmiar wody pogarsza jakość zbieranych obecnie warzyw gruntowych Fot. M. Szczepaniak

Stagnujące opady wstrzymują także możliwość wyjechania w pole z obligatoryjnymi zabiegami ochrony roślin. W związku z czym sytuacja będzie się pogarszać. W buraku rozwija się chwościk, w ziemniaku zaraza – o ochronie w wielu miejscach nie ma mowy.

Lokalnie burzy i deszczom nawalnym towarzyszył grad. Wówczas rozmiar szkód się powiększa i zazwyczaj ma innych charakter.

Po ostatniej nocy najgroźniejsze nawałnice pojawiły się w woj. łódzkim oraz śląskim.

- W ciągu 5 ostatnich dni spadło u nas 160 litrów wody na metr kwadratowy. To zdecydowanie za dużo w tak krótkim czasie. Pojawiło się także gradobicie, które uszkadzało uprawy – mówi portalowi farmer.pl Mateusz Szczepaniak rolnik, z powiatu łęczyckiego.

Wcześniej podobne problemy sygnalizowali rolnicy z woj. kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego i z wielu innych regionów. Najgorsze jest to, że zmienna pogoda i burze mają przechodzić przez kraj jeszcze przez co najmniej kilka dni. Co szczególnie martwi na skutek tegorocznych zawirowań, wysokich stawek i małej dostępności do powszechnych ubezpieczeń wielu rolników pozostało bez takiej możliwości ochrony swoich upraw.