- Tegoroczny sezon wegetacyjny kukurydzy jest dość ciężki. Zaczął się trudno i niespodziewanie. Wszyscy pamiętamy bardzo chłodny kwiecień, podobnie pierwsza połowa maja. Za tym idą opóźnione siewy kukurydzy, spowolniony wzrost, a w niektórych regionach przesiewy kukurydzy. Tak niestety ta wiosna nas przywitała, a kukurydza jako roślina ciepłolubna, lubi żeby było cieplej więc pojawiły się niekiedy dość poważne zaskoczenia - mówi prof. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin - PIB w Rzeszowie.

Jakie są prognozy plonów kukurydzy?

- Na ten moment byłbym ostrożny, ponieważ bardzo jest zróżnicowana kondycja roślin w skali kraju. Mamy plantacje wzorcowe, wspaniałe rośliny osiągające ponad 3 m wysokości, ale mamy też takie plantacje, które borykały się z gradem, suszą, dlatego w momencie gdy zaczną się zbiory kukurydzy ziarnowej, pokaże nam to jakie było ich plonowanie. Zważmy jeszcze na jedno - w tym roku, na wielu plantacjach dominuje wielokolbowość. To jest niestety przekleństwo. Roślina jest w stanie wykarmić dwie kolby, no może jeszcze tę trzecią ale więcej wzwyż już nie. Nie jest w stanie dostarczyć tylu substancji odżywczych, aby te kolby, ziarniaki były dorodne i wypełnione.

Presja szkodników w kukurydzy

- W tym sezonie obserwowaliśmy drutowce i pędraki. Niektórzy rolnicy w wyniku wysokiej presji szkodników musieli przeprowadzić przesiewy. Powodem tej sytuacji było też to, że zastosowali niezaprawione ziarno insektycydem lub nie zastosowali insektycydu granulowanego w czasie siewu. Bardzo dużym zaskoczeniem była też ploniarka zbożówka. 2021 r., to jest pierwszy rok kiedy nie mamy w programie ochrony żadnego środka do jej zwalczania. Dlatego też spotykałem uprawy, gdzie 80 proc. plantacji wykazywało objawy uszkodzenia przez larwy tego szkodnika. Niektórzy rolnicy nie wiedzieli co im tak mocno uszkadza, w okresie wiosennym, rośliny kukurydzy. Nie widzieli wcześniej, tych silnych objawów, które ploniarka zbożówka może spowodować - mówi prof. Bereś. 

Jaka przyszłość programu ochrony kukurydzy?

- Przede wszystkim zaczyna nam się kurczyć program ochrony kukurydzy, w związku z Zielonym Ładem, wycofywaniem kolejnych substancji czynnych, kukurydza już to odczuwa. Jednak nie ukrywajmy tego - kukurydza nie jest rośliną intensywnie chronioną chemicznie w porównaniu do rzepaku, ziemniaka czy buraka, więc nie jest jeszcze tak źle. Natomiast mamy np. omacnicę prosowiankę. W ostatnich latach straciliśmy kilka substancji czynnych do zwalczania tego szkodnika. Za chwilę zostaną nam 2-3 substancje, a my mówimy stale o rotacji substancji czynnych, żeby zapobiegać uodparnianiu się szkodników na stosowane substancje czynne. W dalszej perspektywie to niezbyt dobrze wygląda. Rozwija się oczywiście ochrona biologiczna w przypadku omacnicy prosowianki, to ma ona sens, ale to nie jedyne zagrożenie. Jest wiele innych szkodników, nie wspominając już o chorobach. Wiele nowych sytuacji nas czeka w przyszłości, więc musimy działać i współpracować, wypracowując działania, które będą uwzględniały tę kurczącą się listę preparatów chemicznych. To co ważne, warto będzie rozszerzyć badania o te substancje, które jeszcze nam nie wypadają, żeby spróbować je zaadoptować, czy nadają się do kukurydzy. To też może być bardzo ciekawe wyzwanie na najbliższe lata - podsumował profesor.