Chloropiryfos to substancja czynna z grupy fosforoorganicznych, która została opatentowana w 1966 r. Po ponad 50 latach stosowania w rolnictwie Komisja Europejska (KE) decyzją z dnia 13 stycznia 2020 r. ogłosiła informację o wycofaniu tej substancji. Podobny los spotkał chloropiryfos metylowy należący do tej samej grupy związków. Oznacza to, że wszystkie insektycydy, w skład których wchodzą te substancje, mogą być w handlu na terenie Unii Europejskiej (UE) do 1 kwietnia 2020 r. Natomiast ostateczny termin ich stosowania upływa z dniem 16 kwietnia 2020 r. Po tym terminie stosowanie preparatów, w skład których wchodzą, będzie niezgodne z prawem i będą musiały być zutylizowane przez wyspecjalizowane i koncesjonowane firmy.

To cios dla plantatorów rzepaku

Skutki tej decyzji odczują mocno plantatorzy rzepaku ozimego. Z chwilą wycofania tych substancji wypada aż 28 preparatów opartych na chloropiryfosie (co stanowi praktycznie 1/3 wszystkich dostępnych). To była sztandarowa substancja, która najczęściej w towarzystwie substancji pyretroidowej stanowiła skuteczny preparat wykorzystywany do ochrony rzepaku przed chowaczami łodygowymi czy wczesnymi i intensywnymi nalotami słodyszka rzepakowego (w fazie zielonego pąka). Zaletą chloropiryfosu było to, że szkodniki nie uodporniły się na jego działanie w tak szerokim zakresie, w jakim wykształciły odporność na pyretroidy (tab. 1).

Niestety, jego podstawową wadą była bardzo wysoka toksyczność dla entomofauny pożytecznej (w tym zapylaczy). Dlatego chloropiryfosu nie można było stosować w okresie kwitnienia rzepaku. Niektóre preparaty oparte na tej substancji miały adnotacje w etykiecie o możliwościach zwalczania późnych nalotów chowacza podobnika czy pryszczarka kapustnika (fazy po kwitnieniu rzepaku).

Preparaty, w skład których wchodził chloropiryfos, wykorzystywane były także do zwalczania szkodników jesiennych (mszyce). Zdawały egzamin szczególnie, gdy wrzesień był wyjątkowo ciepły i z powodu wysokich temperatur niemożliwe stawało się zastosowanie samych pyretroidów, które działają lepiej, gdy jest chłodno (poniżej 20°C.). Działał gazowo, dzięki czemu jego jesienne stosowanie przeciwko mszycom ograniczało także populacje, a więc i szkodliwość wielu szkodników jesiennych, których nie uwzględniano w etykietach rejestracyjnych insektycydów.

W uprawie rzepaku jarego chloropiryfos ma dwie rejestracje, a chloropiryfos metylowy jest w jednym insektycydzie. Insektycydy oparte na tych substancjach nie mogą być już stosowane w rzepaku jarym, co wynika z terminu siewu i wschodów roślin oraz zagrożenia przez szkodniki.

Straty będą większe

Wycofanie chloropiryfosu to także cios dla plantatorów ziemniaka (wypada 7 preparatów). Spodziewają się oni także pewnych trudności w walce ze stonką ziemniaczaną. Podobnie jak słodyszek czy chowacze łodygowe, również stonka ziemniaczana wykształciła już wysoką odporność na pyretoroidy (tab. 1). Wraz z wycofaniem tej substancji wypadną także rejestracje w buraku cukrowym (pchełka burakowa czy śmietka ćwiklanka). Uszczuplą się także możliwości zwalczania skrzypionek i mszyc w zbożach. O klęskę w ochronie martwią się przede wszystkim warzywnicy i sadownicy. Szczególnie ci pierwsi, uprawiający warzywa kapustne, stracili jedną z ważniejszych substancji czynnych, która wykorzystywana była do zwalczania trudnych gatunków szkodników.

Chloropiryfos działał na szkodniki w sposób kontaktowy, żołądkowy i gazowy, dzięki czemu działał szybko, a także docierał do miejsc trudnych w zwalczaniu. Jego wycofanie to poważny cios w ochronę upraw w przypadku masowego nalotu na nie szkodników, np. pchełki burakowej (z lewej) czy stonki ziemniaczanej
Chloropiryfos działał na szkodniki w sposób kontaktowy, żołądkowy i gazowy, dzięki czemu działał szybko, a także docierał do miejsc trudnych w zwalczaniu. Jego wycofanie to poważny cios w ochronę upraw w przypadku masowego nalotu na nie szkodników, np. pchełki burakowej (z lewej) czy stonki ziemniaczanej

Odporność będzie rosnąć

Liczba substancji czynnych insektycydów spada w zatrważającym tempie. UE zapowiedziała kolejne cięcia w tym zakresie. Zgodnie z Rozporządzeniem Komisji (UE) 2020/23 z 13 stycznia 2020 r. z listy substancji czynnych „wypadnie” także tiachlopryd (związek z grupy neonikotynoidów). Jak czytamy w rozporządzeniu, państwa członkowskie cofają zezwolenia na środki ochrony roślin zawierające tiachlopryd jako substancję czynną najpóźniej 3 sierpnia 2020 r. Dodatkowy okres na zużycie zapasów przyznany przez państwa członkowskie zgodnie z art. 46 rozporządzenia (WE) nr 1107/2009 upływa najpóźniej dnia 3 lutego 2021 r. Niestety, są zakusy, aby także pyretoridy zostały wycofane. UE myśli o skreśleniu z listy kilku substancji z tej grupy.

Tak drastyczne cięcia w puli dostępnych insektycydów pociągną za sobą poważne konsekwencje. Wieloletnie stosowanie do ochrony plantacji insektycydów z tej samej grupy chemicznej – szczególnie dotyczy to pyretroidów – będzie sprzyjać narastaniu (i tak już wysokiego) zjawiska odporności.
– Aktualnie istnieje potrzeba rozszerzenia rejestracji insektycydów, które zawierają najnowocześniejsze substancje czynne: cyjnotraniliprol, chlorantraniliprol z grupy antranilowanych diamiów, indoksakarb z grupy oksadiazyn, metoksyfenozyd z grupy hydroidów, pimetrozyna z grupy pirydyn, sulfoksaflor z grupy sulfoksymin – podsumowuje trudną sytuację w ochronie prof. dr hab. Marek Mrówczyński, dyrektor IOR-PIB w Poznaniu.

Wszystkie te nowe substancje czynne działają na szkodniki w wyższych temperaturach powietrza, część z nich ma działanie w roślinie wgłębne lub układowe, natomiast na szkodniki działają kontaktowo i żołądkowo. Niestety, nie działają na szkodniki gazowo, co utrudnia zwalczanie szkodników, które są ukryte (np. na spodniej stronie liści).

Wycofane przez UE substancje czynne insektycydów będzie trudno zastąpić w praktyce nowymi preparatami. Wszystkie nowe zoocydy powinny działać krótko, gdyż takie są wymagania Komisji Europejskiej oraz obrońców środowiska przy rejestracji nowych substancji czynnych. Zawirowania w tym temacie powodują w UE, że firmy fitofarmaceutyczne nie chcą inwestować około miliarda zł w opracowanie i wdrożenie nowych rozwiązań.

Wzrośnie zainteresowanie acetamiprydem

Ze względu na szeroki zakres rejestracyjny wygląda na to, że wzrośnie zainteresowanie acetamiprydem (z grupy neonikotynoidów). Jest to związek o niskim udowodnionym poziomie odporności słodyszka rzepakowego czy stonki ziemniaczanej, znacznie mniejszym niż w przypadku pyretroidów. Jednocześnie, co jest bardzo ważne, jest on stosunkowo bezpieczny dla entomofauny pożytecznej i działa systemicznie w roślinie. Nie jest też aż tak wrażliwy na wysokie temperatury, jak pyretroidy. Jednak jego wielokrotne stosowanie (większa liczba zabiegów w sezonie) może spowodować, że szkodniki bardzo szybko wykształcą odporność i na tę substancję – i w takiej sytuacji zwalczanie szkodników będzie bardzo żmudne. 

W ochronie zbóż chloropiryfos wykorzystywany był do zwalczania mszyc i skrzypionek
W ochronie zbóż chloropiryfos wykorzystywany był do zwalczania mszyc i skrzypionek

Zdaniem eksperta
Prof. dr hab. Marek Mrówczyński, dyrektor IOR-PIB

UE od kilku lat wycofuje wszystkie substancje czynne, które wykazują długotrwałe działanie w środowisku. Chloropiryfos oraz chloropiryfos metylowy należą do najdłużej działających substancji czynnych na szkodniki, ale jednocześnie wykazują bardzo toksyczne oddziaływanie na pszczoły. Dlatego od wielu lat były negatywnie oceniane przez EFSA. Po chloropiryfosie podobny los czekają kolejne substancje z tej grupy, takie jak fosmet. Wycofywane są również neonikotynoidy, bo tylko do 3 lutego 2021 r. można będzie stosować tiachlopryd. Aktualnie EFSA przygotowuje opinie dotyczące wycofania pyretroidów.

Wycofywanie tak dużej liczby substancji czynnych insektycydów, które należą do różnych grup chemicznych o odmiennych mechanizmach działania na szkodniki, spowoduje lawinowe powstawanie odporności szkodników na stosowane preparaty, a co za tym idzie – skuteczna ochrona upraw będzie coraz trudniejsza.

Zobacz środki ochrony roślin na giełdzie rolnej